Jesteś tutaj: Home // Zachód // Po abdykacji: Sarmacja wstaje z kolan

Po abdykacji: Sarmacja wstaje z kolan

Po kwietniowej abdykacji Księcia Piotra II Grzegorza Sarmacja powoli powstaje z kolan. Z nowym władcą, nowym systemem gospodarczym i nowymi nadziejami. Jeszcze trzy miesiące temu sytuacja Sarmacji wyglądała na beznadziejną. Na początku kwietnia sejmowa koalicja lewicy zaczęła przeforsowywać projekty zniesienia głosów ważonych (do niedawna w Sarmacji głos arystokraty i szlachcica w wyborach był silniejszy), odebrania żołnierzom przywileju automatycznego obywatelstwa czy legalizacji wirtualnych, homoseksualnych małżeństw. Dla konserwatywnego monarchy było to za wiele.

Projekty te uderzają drobnymi ciosami we wszystko co sarmackie i oparte na tradycji zarazem – mówił w Sejmie Piotr II GrzegorzJa po prostu nie będę marionetką w rękach przesiąkniętych ideologią niszczenia zastanego porządku za wszelką cenę. Skoro Naród jako suweren chce zmian – go znaczy, że chce zmian na tronie.

Sarmacja na kolanach

Sarma_ruins1

Stołeczny Grodzisk powoli wraca do dawnej świetności

Znany ze swojego temperamentu monarcha postanowił abdykować, tym samym grzebiąc wraz z sobą autorski system gospodarczy – Złotą Wolność. Zdaniem wielu Sarmatów monarcha nie miał prawa wyłączyć systemu, traktując go jak swoją własność. Jednak książę pisząc Złotą Wolność zastrzegał, że jest to jego projekt. I przypominał, że udostępnia go Sarmatom na czas nieokreślony. Który właśnie dobiegł końca.

W międzyczasie rozpętała się polityczna burza, która zapoczątkowała lawinę odejść. Z Sarmacją rozstali się m.in. jej założyciel, JKW Piotr Mikołaj, diuk Ivo Karakachanow, JKW Michał Feliks. Większość posłów porzuciła mandaty, na czele z kanclerzem Grigorijem Karakachanowem, który niemal bez słowa opuścił urząd. Sarmacja została praktycznie bez władz centralnych. I z nowym księciem, Mikołajem Janem, któremu nie ufano. Odbyło się nawet referendum, w którym apelowano, by Piotr II Grzegorz pozostał na tronie. Ponad połowa głosujących nie godziła się na abdykację. Bezskutecznie.

Czas powrócić do normalnej, spokojnej zabawy”

Uważam, że już tyle razy Sarmacja przechodziła zmianę monarchy (i to, delikatnie rzecz ujmując, w znacznie gorszej otoczce politycznej), że zmiana kolejna w aktualnej sytuacji nie stanowi podstaw do paniki. Niech wszyscy robią co do nich należy i nic złego nikomu się nie stanie – tonował nastroje JKW Daniel Łukasz, którego abdykacja w 2009 roku okazała się sporym impulsem dla rozwoju podupadłej Sarmacji.

Szczęśliwie okazało się, że konstytucja jako regenta przewiduje namiestnika Gellonii i Starosarmacji, najstarszej sarmackiej prowincji. Diuk Matwiej Skarbnikow, bo o nim mowa, wziął na siebie ciężar rekonstrukcji władz i „łatania” metodycznie wyłączanej przez ustępującego księcia Złotej Wolności.

W połowie kwietnia kurz opadł. Czas powrócić do normalnej, spokojnej zabawy w Księstwie – apelował Książę Mikołaj Jan niedługo przed złożeniem przysięgi. Powołana niedługo później Naczelna Rada Architektury rozpoczęła intensywne prace nad nowym system gospodarczym, który dziś jest w zaawansowanej fazie testów. Złota Wolność odeszła do historii. Nie płaczcie. Nie było to znowu takie zajebiste – komentował diuk Skarbnikow.

Co z pieniędzmi Sarmatów?

Po abdykacji bez odpowiedzi pozostało jedno pytanie: co zrobić z majątkami, które zgromadzili Sarmaci w Złotej Wolności? Architekci nowego systemu są zgodni: ogromne pieniądze sprawią, że nowy system będzie niegrywalny i zdominują go starzy gracze. Wielu przed oczami stanął tzw. przepad, czyli zresetowanie baz danych systemu gospodarczego po abdykacji wspomnianego już księcia Daniela Łukasza.

sarma_przepad

Czyżby kolejny przepad?

O ewentualnym przepadzie zadecyduje nowy Sejm. I choć wydaje się, że zdania są podzielone, zdecydowana większość posłów, czy to z poglądów czy populizmu, wydaje się być zgodna co do jednego: majątki Sarmatów to świętość. Dlatego na pełny przepad nie ma co liczyć. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to częściowe odszkodowania, choć ekonomiczna ignorancja niektórych parlamentarzystów sprawia, że ostateczne decyzje są wielką niewiadomą.

A Sarmacja? Powoli dźwiga się z kolan. Powróciło kilku znanych arystokratów, m.in. markiz Kedar, odpowiedzialny za poprzedni przepad, czy diuk Kwazi, jeden z najbardziej zasłużonych informatyków. Kilku nowych mieszkańców skorzystało na zamieszaniu i rozpoczęło ciekawe kariery polityczne i medialne. Na forum z rzadka zagląda nawet Piotr II Grzegorz.

I nieśmiało chwali nowe porządki.

O Autorze

Henryk K. Leszczyński –  sarmacki korespondent Kuriera; publicysta, działacz społeczny i sportowy. Redaktor Tygodnika Wszetecznego i reaktywowanego właśnie Gońca Czarnoleskiego.

1 Odpowiedź do " Po abdykacji: Sarmacja wstaje z kolan "

  1. Irmina napisał(a):

    Nie powiem bardzo ciekawy pogląd na sytuacje która dzieje się w Sarmacji. Czytam od czasu do czasu planetę, ale chyba będę stałą czytelniczką kuriera. Autorowi pogratulować.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.