Jesteś tutaj: Home // Dreamland // Jazłowiecki: Przepis na exposé

Jazłowiecki: Przepis na exposé

Dzień po powołaniu nowego Rządu zasiadłem na galerii w sali obrad Izby Poselskiej, aby wysłuchać wystąpienia kolejnego Premiera. Po siedmiu dniach siedzenia w niewygodnych ławach dla widzów skończyło się wino, a exposé nadal nie zostało wygłoszone. Postanowiłem zatem przypomnieć sobie wcześniejsze wystąpienia najważniejszych osób w naszym Królestwie. Jakie były najczęstsze obietnice? Najpowszechniejsze konstrukcje gramatyczne? Jak jednym przemówieniem przechodzono do historii KD?

Najstarszym zachowanym do dzisiaj wystąpieniem programowym szefa rządu jest exposé Edwarda Kriega z 4 lipca 2003 roku. Przemówienie to w pewnej mierze ustawiło styl kolejnych premierów, zwłaszcza w budowaniu pierwszych akapitów. Wszak początek jest zawsze najtrudniejszy i warto zerknąć na wybitnego poprzednika. Jaki jest zatem przepis na exposé? Markiz Krieg rozpoczynał od słów: „Z woli JKM eMBe objąłem dzisiaj stanowisko premiera Rządu Królewskiego.” Odtąd wielu – szczególnie młodych – lokatorów Pałacu Rady „z Woli JKM XY obejmowało urząd Premiera Rządu Królewskiego.” Następca Kriega, prof. Shakur, dodał do schematu dwa ważne elementy. Wyraził uznanie dla osiągnięć poprzednika oraz rozpoczął swoje wystąpienie od licznych zwrotów do adresatów. Wprowadził ponadto dość pesymistyczną narrację, w której czasy są ciężkie i problemów jest wiele. Później w dobrym tonie było rozwijanie listy adresatów (im więcej, tym lepiej). Po poinformowaniu o powołaniu „z woli JKM” i pochwaleniu poprzedników, przechodziło się do podkreślenia ciężkiej sytuacji Królestwa. W tym ostatnim nieprześcigniony jest Premier d’Archien: „Jest źle, a będzie jeszcze gorzej.”, jak czytamy w jego exposé.

Po pierwszym akapicie zaczynał się jednak problem – trzeba było coś obiecać. Jedni byli wstrzemięźliwi w rozdawaniu powyborczej kiełbasy, inni wyrzucali z siebie dziesiątki zapewnień i projektów. Do powściągliwych należeli Edward Krieg, Tia MacArthur, Pavel Svoboda oraz oczywiście premierzy przejściowi. Dużo obiecywali premierzy: Grandin, de la Vega, K. van Buuren i Jazłowiecki (tak, przyczepię się również do siebie).

Same obietnice często się powtarzały. Większość premierów mówiła o Systemie Gospodarczym, zwiększeniu pozycji Królestwa na arenie międzynarodowej oraz o stworzeniu profesjonalnych kampanii promocyjnych. Zdarzały się jednak obietnice niezwykłe, wymagające dużej wyobraźni. Niestety, wielu z nich nigdy nie zrealizowano. Martin van Buuren zapowiadał utworzenie Mennicy Królewskiej, jak również powołanie do życia międzynarodowej instytucji naukowej, która miała ujednolicić metodologię i stan wiedzy w różnych częściach mikroświata. Uważam jednak, że dopiero moje exposé było pełne obietnic – jak się okazało – z księżyca. Jak mówiłem 5 lat temu: „Pamiętajmy jednak, iż zagranica to nie jedynie państwa wirtualne, lecz państwa realowe. Mówiłem o tym już wcześniej, podczas kampanii wyborczej. Zależy mi na tym, aby Dreamland był zauważany nie tylko w świecie wirtualnym, lecz również realnym. Będziemy próbowali kontaktować się z organizacjami i instytucjami polskimi.” Gdyby plan się powiódł, dzisiaj mieszkałbym pewnie w Ambasadzie KD w RP przy Al. Ujazdowskich. Ponadto, obiecywałem Centralny System Działek, kodeks pracy, prawo o stowarzyszeniach i oczywiście System Gospodarczy. Daniło de la Vega, obecnie kierujący naszym państwem z tylnego siedzenia, obiecywał automatyzację wypłat wynagrodzeń, „becikowe”, płatne praktyki zawodowe i staże. Kryspin van Buuren (który do exposé załączył swoje CV) chciał wpisania w nasz system prawny uczciwości, jawności, honoru i skromności urzędników. To tak jakby w Konstytucję wpisać nakaz posiadania co najmniej 100 aktywnych obywateli ze znajomością css i całego Wittgensteina.

W naszej historii mieliśmy kilka wyjątkowych exposés. 6 kwietnia 2005 roku przed Izbą Poselską stanęła pierwsza w historii Premiera Rządu – Tia MacArthur. Została zapamiętana nie tylko z historycznego dokonania w zmaskulinizowanym Królestwie, a także z bardzo krótkiego wystąpienia. Liczyło zaledwie 1283 znaki i nie zawierało nazwiska ani jednego ministra. Padło jednak zdanie, które moim zdaniem powinno wisieć nad drzwiami Pałacu Rady: „Nie będę Wam niczego obiecywać ale zrobię co mogę żeby było jak najlepiej”. Mimo krótkiego przemówienia, Pani Premierka poruszyła ważny problem, niemal stale towarzyszący demokracji w wydaniu dremlandzkim – konflikt pomiędzy Izbą Poselską i Rządem a Senatem.

Inne wystąpienie programowe, nad którym warto się pochylić, zostało wygłoszone w czasie trudnym dla Królestwa. Po opuszczeniu Pałacu Rady w sierpniu 2009 roku wyjechałem na urlop, a władzę w Królestwie objęło Stronnictwo Federalne, zdominowane przez Alchiena d’Archien. Arcyksiążę spełnił swoją obietnicę, przytaczaną wyżej. Było źle, a później jeszcze gorzej. Dobrym symbolami degeneracji ówczesnej władzy były dwa fakty: Izba Poselska przez 2 miesiące nie przeprowadziła żadnej merytorycznej dyskusji, a dwa kolejne gabinety SF nie były aktywne nawet na rządowej LD. Pod koniec 2009 roku powstało nowe ugrupowanie polityczne, które podjęło się misji ratowania Królestwa – Klub Republikański. Na jego czele stanął Jacques de Brolle, który 6 stycznia 2010 jako premier wygłosił swoje przemówienie programowe.

Exposé Premiera de Brolle, jedno z dłuższych w naszej historii, zalicza się również do najbardziej erudycyjnych. Można stwierdzić, że jest to tekst ten powinien znaleźć się z niezbędniku dreamlandzkiego inteligenta. Lider Klubu Republikańskiego odwoływał się do swojego bogatego dorobku publicystycznego, jak również do dorobku innych autorów wirtualnych i realowych. W exposé znajdziemy

nawiązania do znanej debaty de Brolle – Estreicher – de Rama z „Głosu Weblandu”, Manifestu postulatów konkretnych Prezerwatywizmu, a także programu Piotra Khanda, przyszłego Księcia Sarmacji. Co więcej, w wystąpieniu odnajdziemy bohaterów Pustyni Tatarów całkiem realowego Buzzatiego, oraz opowiadań również realowego (czy na pewno?) Gombrowicza.

Poza planem działań poszczególnych resortów, szef pięciu dreamlandzkich rządów podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi ogólnej kondycji polskich mikronacji u progu drugiej dekady XXI wieku. Diagnoza była jednoznaczna – potrzeba nam wielkich idei, teorii wzbudzających dyskurs oraz żywe zainteresowanie ze strony uczestników i obserwatorów. Mikroświat potrzebował konfliktu, nie w znaczeniu płytkiej kłótni o podłożu osobistym, ale wielkiego konfliktu pomysłów na wirtualne państwo. Słowa te, które możemy przeczytać w exposé, są z pewnością trafne i prowokują do przemyśleń na temat. Można zadać pytanie, czy organizm naszego państwa nie odrzucał nowych idei jak choroby, ciała obcego. Czy Estreicher, Alchien czy Kalicki radykalizowali się jednak w świadomości, że ich nazwiska są już wypisane na naszych glinianych skorupkach.

 W wystąpieniu Redaktora de Brolle dokonało się także przewartościowanie urzędu Premiera Rządu Królewskiego. Wśród publiczności rzeczywiście nie można było dostrzec zwykłych obywateli – wszyscy byliśmy premierami, królami, namiestnikami. Od tego czasu premierzy nie przeżywali pierwszego wystąpienia przed Wysoką Izbą jako spełnienia marzeń. „Żadnych dreszczy” – pisał de Brolle. Dreszcze były jednak gdzie indziej – Premier z Klubu Republikańskiego wygłosił w tym czasie kilka innych przemówień ukazujących dynamikę i złożoność naszego ówczesnego życia politycznego. To lekcja, że warto poczytać teksty dookoła exposé, żeby odnaleźć się w okolicznościach jego powstawania.

Nie wspomniałem tutaj o wielu innych wybitnych wystąpieniach ludzi, którzy często przeszli do historii podczas pobytu w Pałacu Rady. Jest to niezwykle ciekawy i ważny temat, który powinien doczekać się monografii. Warto czerpać z pomysłów i obietnic naszych poprzedników i starszych kolegów, ponieważ ich dorobek stanowi o tym, że Dreamland nie jest tylko zbiorem stron internetowych, ale również społecznością o tradycjach politycznych i obyczajowych. Oni są podstawą dzisiejszego fermentu – tego z małej i wielkiej litery.

 Artykuł ten kończę w dwunastym dniu oczekiwania na kolejne exposé. Wystąpienie to już bije rekordy – jest jednym z najdłużej wyczekiwanych. Czy przejdzie do historii z innego powodu? Przekonamy się, gdy zapadnie cisza, a Premier zacznie charakterystycznie dla swojego urzędu: „Wasza Królewska Mość, Panie Marszałku, Panowie Posłowie, Wasze Ekscelencje, Drodzy Dreamlandczycy.” Oby później było już tylko ciekawiej.

Krzysztof Jazłowiecki  – obywatel Dreamlandu; w przeszłości sprawował urząd Regenta Królestwa (2011) i Premiera Rządu Królewskiego (2008-2009). Wyróżniony najwyższym odznaczeniem państwowym – Orderem Czerwonego Orła. Autor obszernej monografii poświęconej dreamlandzkiemu parlamentaryzmowi i biografii politycznej króla seniora Edwarda Kriega. Obecnie na politycznej emeryturze.

Dodaj komentarz



Copyright © 2012-2018 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.