Jesteś tutaj: Home // Nowy Kontynent (Vaarland/Estella), Wywiad // Francisco Vazquez de Saavedra: Skarland potrzebuje odnowy mentalnej i osobowej

Francisco Vazquez de Saavedra: Skarland potrzebuje odnowy mentalnej i osobowej

Z Francisco Vazquez de Saavedrą, liderem skarlandzkiej Inicjatywy Obywatelskiej Ocalenia Narodowego, rozmawia Jacques de Brolle

W czerwcu, krótko po publikacji listu otwartego do JKW Andreasa I, wówczas jeszcze panującego króla, jasno określił Pan swój cel: zbudować „normalny Skarland”. Dokładnie dwa miesiące później adresat Pańskiego listu pożegnał się z rodakami i udał się do Królestwa Nordii, gdzie wraz z przedstawicielem Stolicy Apostolskiej przy dworze królewskim postanowił powołać rząd na uchodźstwie i „stworzyć własny, normalny Skarland”. Normalny Skarland – w tym wypadku wolny od „tyrana” i „uzurpatora” Norberta Catalana – próbował na surmeńskiej ziemi przez chwilę budować twórca drugiego rządu emigracyjnego, królewski syn Ciro Andreas. Inna rozczarowana obywatelka Skarlandu, Isabela Barraza Quiroz, stanęła właśnie na czele Królestwa Estelli Wschodniej, nowego państwa powstałego na ziemiach Rohanu, który przez szereg miesięcy stanowił sól w oku dyplomatów całego regionu. Chciałoby się powiedzieć: ilu Skarlandczyków, tyle recept na normalność. Czy Królestwo Skarlandu jest dziś bliżej postulowanej „normalności”? A może – parafrazując klasyka – skarlandzkość to nienormalność?

saavedra_avatar

„Przez pięć lat działania w polskim mikroświecie Skarland nie dochował się własnych elit w sferze polityki czy gospodarki, nie wspominając już o elicie społeczników” – mówi F. V. de Saavedra

To bardzo trudne pytanie i myślę, że niekoniecznie skierowane do mnie, ponieważ od dwóch miesięcy w sposób aktywny, na ile pozwalają mi obowiązki służbowo-osobiste, staram się prowadzić działania zmierzające do stworzenia w Skarlandzie odpowiednich warunków do mieszkania. Jest to niestety proces długotrwały i czasochłonny, bo w momencie, w którym się pojawiłem, Skarlandowi groził upadek – całkiem realny, gdyż po raz kolejny doszło do kryzysu demograficznego. W mikronacjach jest to odpływ obywateli do innych mikronacji – tzw. rozwijających się lub całkowite zniknięcie ze świata wirtualnych państw. Mój list otwarty jest swoistego rodzaju deklaracją programową, taką jak swojego czasu opublikował Leszek Moczulski, legendarny przywódca opozycyjnej w czasach PRL-u Konfederacji Polski Niepodległej. Jednym z moich pierwszych zdań, jakie wyraziłem podczas prywatnej rozmowy z Jego Królewską Wysokością Norbertem I, było zadeklarowanie stworzenia mikronacji w pełni ustabilizowanej, poważanej oraz odcinającej się od przypiętej łatki buntownika oraz konfliktowości. Myślę, że małymi krokami udawało się to wprowadzać w życie. Królestwo Skarlandu obudziło się z letargu, pojawili się kolejni mieszkańcy-obywatele, powoli przystępowano do prac w IOON. W międzyczasie pojawił się mały kryzys na linii obywatele-rodzina królewska. Konflikt ten dotyczył usynowienia przez panującego wówczas Andreasa I dwóch nowych-starych obywateli. Jak później się okazało po prostu postanowili oni utworzyć dwa nowe konta. Do dzisiaj Andreas I nie wyjaśnił z jakich pobudek podjął taką decyzję. Dzisiaj możemy ocenić to, czy było to dobre rozwiązanie czy nie. Według mnie – nie. Manuel I nie został proklamowany na Króla i praktycznie nie ma z nim od dłuższego czasu kontaktu, ale brak proklamacji z pewnością tego nie spowodował, natomiast w przypadku Ciro Andreasa [drugiego z adoptowanych synów ustępującego króla – przyp. red.] sami możemy się przekonać, że był to błąd, gdyż jest to osoba nie do końca mająca czyste intencje, często zmieniające swoje postanowienia, a właściwie osoba mogąca godzić i tak w już nadszarpnięty wizerunek Królestwa Skarlandu.

 Ten kryzys został jednak opanowany, zgaszony. Zostałem wybrany Przewodniczącym IOON i mogłem w pełni skupić się na realizowaniu swojego harmonogramu, który na bieżąco przedstawiałem Norbertowi I, a także pozostałym obywatelom Skarlandu. Udało mi się w sposób ciekawy zreformować IOON oraz zaktywizować sporą liczbę osób do działania w tym organie. Wielokrotnie zapewniałem o tym o czym wspomniałem na początku. O tym, że przywrócenie normalności w Skarlandzie będzie procesem długotrwałym i czasochłonnym. Nikt się nie sprzeciwiał, dlatego w miarę możliwości czasowych oddawałem i oddaję Skarlandowi swoje doświadczenie oraz wiedzę, a myślę, że jest niemała pomimo faktu,  iż  w świecie mikronacji na moim koncie można zapisać więcej porażek aniżeli sukcesów. Nie ukrywam, że Andreas I nadszarpnął moje zaufanie tworząc Rząd Emigracyjny w Królestwie Nordii, według mnie w sposób jawny wystąpił przeciwko swojej ojczyźnie, która mu naprawdę wiele dała i ofiarowała. Zachowania Pani Isabel Barraza Quiroz nie chcę nawet komentować. Dla mnie to po prostu stricte „fun, fun, fun” – zamiast skupić się na rozwoju Wicekrólestwa Estellii Wschodniej oraz pracy w Zespole ds. Reform Politycznych postanowiła stworzyć „marionetkowe” państwo w dodatku wykorzystując dorobek merytoryczny regionu stworzony przez Królestwo Skarlandu. Te zachowania na pewno nie przysparzają rozwojowi i odbudowie mojej ojczyzny. Zadał Pan trafne pytanie. Według mnie „skarlandzkość” to nic innego jak szukanie po prostu wewnętrznych konfliktów dzięki, którym mogę jakoś funkcjonować w świadomości innych mikronacji. Myślę, że „skarlandzkość” to także próba nabycia kontaktów i doświadczenia w mikronacjach, by następnie zmienić swoje miejsce zamieszkania. Zwróćmy uwagę na to, iż przez pięć lat działania w polskim mikroświecie Skarland nie dochował się własnych elit w sferze polityki czy gospodarki, nie wspominając już o elicie społeczników. To nie pierwszy i zapewne nie ostatni konflikt wewnętrzny w Skarlandzie. Można jednak tego uniknąć. Po prostu ten konflikt pokazał, że trzeba dokonać odnowy w państwie – mentalnej, jak i osobowej. To bolesne, ale nie widzę innej możliwości.

Jeszcze kilka dni temu wspomniany wyżej Ciro Andreas, samozwańczy premier powstałego w Surmenii skarlandzkiego rządu emigracyjnego, dzielił się z mikronacyjną opinią publiczną pieprznymi szczegółami na temat króla seniora Norberta, którego „zdemaskował” jako „bezpłodnego i niemoralnego typa”, pozbawionego wpływu na kolejne ciąże swojej żony. Z retoryczną swadą zapowiadał „walkę do upadłego”, wzywając do obalenia „prawdziadka, oprawcy i tyrana”, narażając się na cokolwiek ironiczne komentarze ze strony części surmeńskiej publiczności, by przed upływem doby niespodziewanie ogłosić rozwiązanie rządu emigracyjnego i bez zbędnych ceremonii powrócić do Skarlandu. Oczywiście pod skrzydła „pradziadka”, którego jeszcze w drzwiach przeprosił za „niemiłe słowa” i powrócił do rodowego nazwiska. Najbardziej efektowne inwektywy pod adresem JKW Norberta zostały błyskawicznie usunięte z surmeńskiego forum.

Muszę sprostować. Ciro Andreas nadal nie ma możliwości przekroczenia granic naszego państwa, zgodnie z Rozporządzeniem IOON z dnia 16 sierpnia 2013 roku. Cieszę się, że podjął męską decyzję o likwidacji Rządu Emigracyjnego, który może tak naprawdę nigdy nie powstał w żaden prawny sposób? Nie zostało udzielone mu żadne poparcie lub po prostu o nie zabiegał. Po prostu napisał post na forum dyskusyjnym w Królestwie Surmenii sądząc, iż znajdzie popleczników i uda mu się dokonać jakiegoś przewrotu w Skarlandzie. Nie zapominajmy także, że Surmenia i Skarland mają podpisany traktat i jest on wiążący. Tutaj więc zupełnie inne rzeczy odgrywają rolę, aniżeli w przypadku Rządu Emigracyjnego w Królestwie Nordii. Według mnie Ciro Andreas swoim zachowaniem pokazał, że nie jest godzien bycia członkiem Rodziny Królewskiej, a tym bardziej obywatelem państwa, które dąży ze wszelkich sił do odzyskania normalności. Podejmowane przez niego działania czy decyzje są bardzo złe. Myślę, że powinien udać się na dłuższy urlop – wypoczynek od mikronacji i wyciągnąć wnioski, tak, jak ja to zrobiłem po kilku latach. Efekty zachowania i podejmowania decyzji na pewno będą zupełnie inne, lepiej spostrzegane przez ogół społeczności mikronacyjnej. Podsumowując – pokazał i wystawił swoją osobę na lekceważenie w polskim mikroświecie.

Sytuacja zmienia się błyskawicznie, ale pewne linie podziału wydają się trwałe. Odrzucił Pan możliwość złożenia podpisu pod projektem „Aktu pojednania”, jaki rząd emigracyjny JKW Andreasa I przedstawił dziś skarlandzkim oficjelom w Walencji. Swoją postawę tłumaczy Pan względami formalnymi, uznając inicjatywę kardynała Lorenzo de Medici za „stratę czasu”. Jakiego scenariusza możemy się teraz spodziewać? Nie widzi Pan szans na wypracowanie kompromisu w sporze z rządem emigracyjnym przebywającym obecnie w Nordii? A może taki kompromis w ogóle nie jest potrzebny, skoro drugi z królewskich synów i języczek u wagi, król-elekt Manuel Catalan tak czy owak zasiądzie we wrześniu na skarlandzkim tronie i spór z poprzednim monarchą straci na znaczeniu?

Dokładnie. Nie widzę możliwości podpisania quasi-dokumentu przygotowanego przez quasi-rząd emigracyjny informującego o pojednaniu. Nie jestem z nikim skonfliktowany, a tym bardziej organ, któremu przewodniczę. Jeżeli ma zostać podana ręka, to tę rękę może wyciągnąć IOON, a Rząd Emigracyjny musiałby wyrazić skruchę i żałować swojego zachowania, bo umówmy się, jest to po prostu anormalne zachowanie zarówno w realnej polityce, jak i tej mikroświatowej. Do dzisiaj nie mogę pojąć, czemu Andreas I i Lorenzo Pietro de Medici, który notabene jest Ambasadorem Państwa Kościelnego Rotria występują przeciwko Królestwu Skarlandu. Zaznaczmy przede wszystkim tutaj dziwną rolę Eminecji de Mediciego. Nasz kraj ma podpisany Konkordat, jest on zobowiązujący, nie został w żaden sposób rozwiązany lub wypowiedziany przez jakąkolwiek stronę, a więc Państwo Kościelne Rotria popiera IOON, popiera Regenta, ale na pewno nie Rząd Emigracyjny. Natomiast ich Ambasador mający reprezentować ich interesy zostaje Premierem Rządu Emigracyjnego. Dla mnie jest to po prostu nie zrozumiałe, jak można w taki sposób funkcjonować i jest to jeszcze akceptowalne przez innych osobistości z mikroświata! Najpierw szanujmy siebie, a później wymagajmy szacunku od innych. Rozmawiałem z nimi wielokrotnie. Pierwszy deklarował mi o częstej zabawie w mikronacje, a drugi o tym, co trzeba robić w kraju i jakie podejmować kroki, gdyż jest on „starym wygom”. Nie widzę możliwości współpracy z kimś, kto jawnie występuje przeciwko mojej ojczyźnie oraz jest przedstawicielem innego państwa – te osoby nie powinny mieć możliwości na kształtowanie polityki wewnętrznej czy zagranicznej państwa.

Jaki scenariusz? Na chwilę obecną Norbert I zrezygnował ze stanowiska Regenta Królestwa Skarlandu na rzecz Eleneory de Medici. Tak naprawdę to niczego nie zmieniło. Ci co krzyczeli, że Regencja nie ma podstawy prawnej, dzisiaj krzyczą, że ta Regencja ma podstawę prawną, a doszło jedynie do zmiany osoby. Niechęć do osoby Norberta I jest dla mnie kolejnym niezrozumiałym i wypiętrzonym problemem przez społeczność mikronacyjną. Chciałbym zaznaczyć tutaj, że moja współpraca z Norbertem I od dwóch miesięcy układa się bardzo dobrze, a być może jego nieustępliwość w podejmowaniu pewnych decyzji przeszkadzała innym, gdyż inni chcieli załatwiać swoje własne prywatne interesy? Nie wiem i nie bardzo mnie to interesuje i zajmuje. Mam swoją opinię i będę ją podtrzymywał. Wracając do zadanego pytania. Na dzień 8 września br. wstępnie zaproponowałem termin proklamacji Manuela I Catalana na Króla Królestwa Skarlandu. Termin ten nie został jeszcze oficjalnie przeze mnie zatwierdzony ze względu na brak kontaktu z Manuelem I. Proces proklamacji jest długi z prostego powodu – trzeba Manuela I odpowiednio przygotować do nowej roli. Jaki byśmy sobie zgotowali los, gdyby na tronie miał zasiąść nieodpowiedzialny Ciro Andres, który został usynowiony przez Andreasa I? To nie była do końca przemyślana decyzja, więc po prostu potrzeba w tej kwestii cierpliwości. Sporu nie ma, ten spór wymyślił sobie Andreas I. Tak jak powiedziałem wcześniej, nie jestem w stanie odpowiedzieć w jakim celu i co chciał tym zachowaniem osiągnąć.

Surmeński archont, nie powołując się na źródło informacji, określił króla seniora Norberta mianem „zachłannego i niewyżytego węża”, zbrojnie „tłumiącego pokojowe manifestacje”, „mordercą”, który „strzela do ludzi, pacyfikuje miasta i odcina Skarland od reszty świata”, tyranem, który nie zawahał się użyć „broni chemicznej”. W Surmenii wyznaczono nawet sporą nagrodę za „głowę” króla seniora, zaś jeden z lokalnych polityków obiecał wesprzeć skarlandzkich rebeliantów „kontenerami broni i rakiet” W tym kontekście protekcjonalna uwaga hrabiego Euskadiego, iż JKW Norbert „nie słyszał jeszcze o wolnościach i prawach człowieka i obywatela”, brzmi niemalże pieszczotlliwie. Trudno dziś w mikroświecie o polityka, który cieszyłby się równie kiepską reputacją. Kim naprawdę jest król senior Norbert? Czy uzasadniona jest opinia, że to właśnie założyciel Skarlandu ponosi główną odpowiedzialność nie tylko za ostatnie wydarzenia, ale i za względną izolację Królestwa na arenie międzynarodowej? A może to JKW Andreas, jak sugerują inni, podminował proces reform, w najbardziej krytycznym momencie „instalując” w Skarlandzie dwóch swoich adoptowanych synów – tu i ówdzie uznawanych za uzurpatorów „znikąd”? Ku takiej ocenie wydarzeń skłania się przynajmniej cześć życzliwych Skarlandowi obserwatorów z Królestwa Agurii. Królowa Anna Petrowicz niedwuznacznie sugeruje, że w całym tym zamieszaniu to właśnie JKW Norbert zachował zdrowy rozsądek. „Haniebne jest, iż z taką łatwością przywilej wejścia do Rodu Catalan otrzymują ludzie takiego pokroju” – czytamy na forum Agurii.

Dla mnie opinia ludzi nie jest wiążąca i nią w zupełności się nie przejmuję, ponieważ charakter mojej pracy zawodowej powoduje, że na co dzień spotykam się z ludźmi raz przychylnym, a raz negującym moje działanie. Ilu obywateli, tyle opinii. Napoleon Bonaparte jest autorem trafnego stwierdzenia: opinia publiczna to prostytutka. Jest to bardzo adekwatne określenie odnośnie obecnej sytuacji dotyczącej Norberta I, Królestwa Skarlandu czy nawet mnie, gdzie w ostatnim czasie dowiedziałem się, że jestem już persona non grata w polskim mikroświecie. To mnie nie zajmuje, mam plan i cel, który chcę zrealizować. Norbert I to człowiek-legenda polskiego mikroświata. To osoba, która założyła Królestwo Skarlandu i ofiarowała mu pięć lat swojego życia oraz czasu, a także pieniędzy. To trzeba mieć na względzie i ze względu na to należy się tej osobie szacunek. Innym tematem jest na pewno prowadzenie polityki wewnętrznej i zagranicznej przez Norberta I. To trudny gracz. Jest nieustępliwy, aczkolwiek z dużą dozą ironii w tej nieustępliwości. Gdy pojawiłem się w Skarlandzie, zaoferowałem swoją pomoc i otrzymałem taką możliwość. Dostałem dostęp do serwera, forum i stron. Nie było to problemem. Bardzo szybko doszliśmy do wspólnych wniosków i nawiązaliśmy współpracę, która trwa do dzisiaj. Nie wiem skąd opinia, że Norbert I jest osobą, z którą ciężko się współpracuje. Pamiętajmy. Polityka to taka dziedzina życia, która wymaga elastyczności oraz budowania kompromisów, a przede wszystkim posiadania zdolności koalicyjnej. Jeżeli tego nie ma – trudno, by spostrzegano Norberta I jako dobrego władcę, jeżeli inni koniecznie chcieli postawić na swoim i nie widzieli możliwości współpracy. Izolacja na arenie międzynarodowej? Izolacja od Wielkiej Polondii, Republiki Francuskiej czy Rzeczpospolitej Obojga Narodów – państw, w których jest znikoma aktywność obywatelska? Nie zapominajmy, że Skarland ma nadal traktaty m.in. z Surmenią, Rotrią, Dreamlandem, Austro-Węgrami, Al-Rajnem czy Dreamlandem. A państwem sprzymierzonym jest Królestwo Agurii. Państwa, które dokonały tzw. izolacji same się izolują poprzez tworzenie organizacji mikroświatowej na kontynecie, która w obecnym momencie oraz kształcie nie ma szans na funkcjonowanie oraz przetrwanie. Przerabiano to już w postaci OPM czy MUP.

W ramach IOON powstał Zespół ds. Dworu Katalońskiego. Powołałem do nich praktycznie wszystkich aktywnych członków Rodziny Królewskiej, którzy mieli prowadzić dyskurs na temat spostrzegania w polskim mikroświecie Skarlandzkiej Rodziny Królewskiej. Byłem pewien podziwu dla tematów jakie zostawały podejmowane. Tworzenie Prawa Domowego, tworzenie Herbu Rodziny Królewskiej czy tworzenie zasad ramowych funkcjonowania Rodziny Królewskiej. Zaczęto tworzyć solidny fundament, by Rodzinę Królewską spostrzegano i poważano w polskim mikroświecie. Zaznaczam, że było to już po usynowieniu przez Andreasa I, Ciro Andresa i Manuela! Dlaczego, zaprzestano prac nad podejmowaniem kolejnych tematów? Dlaczego wybrano tworzenie Rządów Emigracyjnych? Proszę o to spytać innych. Popieram jednak w całej rozciągłości zdanie Królowej Anny Petrowicz. Trudno z nim się nie zgodzić w tym przypadku, który zaistniał.

Stoi Pan na czele Inicjatywy Obywatelskiej Ocalenia Narodowego (IOON), która z mniejszym lub większym powodzeniem realizuje sformułowany w czerwcu program gruntownej przebudowy państwa. Diagnoza, którą postawił Pan w Carta Abierta, jest dla Skarlandu po prostu miażdżąca: sugeruje Pan, że nie ma takiej sfery życia publicznego, która nie wymagałaby reformy. Zapowiedział Pan przygotowanie aż 70 ustaw „niezbędnych do funkcjonowania każdej mikronacji”. Nawiasem mówiąc – 15-letnie Królestwo Dreamlandu ze swoim duchem legalizmu i biurokracji nawet nie zbliżyło się do tej liczby. Remont państwa ma charakter generalny, skoro zupełnie na poważnie rozważany jest przedstawiony przez JKW Norberta „projekt przemodelowania terytorium Skarlandu na wzór Hiszpanii”. Kształt terytorialny Pańskiej ojczyzny, której kontury przywodzą dziś na myśl postrzępiony tost, miałyby ulec modyfikacji i dostosowaniu do kształtu Hiszpanii, obejmując przy okazji Portugalię, Andorę i Gibraltar. Liftingowi poddawane są również symbole państwowe. Nie brakuje również postulatów opuszczenia terytorium kontynentu i „przeniesienia” Królestwa w zupełnie inny obszar mikroświata. Czy oznacza to, że pięć dotychczasowych lat istnienia Skarlandu to okres zupełnie stracony? Chyba to właśnie miał na myśli król senior, gdy w reakcji na Pański program stwierdził, „Skarland najlepiej zburzyć i zacząć go stawiać od nowa”. Co stanowi dziś kapitał założycielski nowego lub – jak kto woli – „normalnego” Skarlandu? Co się ostoi? Co trzeba zburzyć?

Carta Abierta to swoistego rodzaju deklaracja programowa, punkt wyjściowy do tego co chciałem i chciałbym zrealizować w Królestwie Skarlandu. Postawiłem trafne diagnozy, gdyż przez kilka lat byłem bacznym obserwatorem tego jak rozwijały się poszczególne mikronacje czy jak później upadały. Przede wszystkim wyciągałem wnioski z popełnianych błędów zarówno podczas rozwoju, jak i upadku danej mikronacji. Dużo nauczyłem się także wtedy, gdy próbowałem tworzyć własną mikronację, a moje państwo nie przetrwało, gdyż popełniłem bardzo wiele błędów. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że trzeba wszystko burzyć i stawiać od nowa. Trzeba dokonać wzmocnienia fundamentów państwa, a przez to rozumiem stworzenie aktów prawnych, które doprowadzą do ustabilizowania życia politycznego, gospodarczego oraz społecznego. Następnie będzie trzeba dokonać rewitalizacji polityki społecznej oraz gospodarczej, a także wskrzesić życie polityczne, które tak naprawdę nie istnieje obecnie w Królestwie Skarlandu. Jest to prosty mechanizm, który chciałem wdrożyć w życie apelując o cierpliwość, ponieważ mimo jego prostoty jest procesem długotrwałym w realizacji. Legalizm, a biurokracja to dwa różne tematy i pojęcia. Biurokracja nie jest zła, pod warunkiem, że jest dobrze zorganizowana i ograniczona do minimum, a myślę, że każdy chciałby żyć w mikronacji, w której dostaje piękny opieczętowany wniosek o obywatelstwo, wniosek o rejestrację w urzędzie pracy czy decyzję o otrzymaniu działki w dzierżawę lub na własność. Tak! Remont ma charakter generalny z tego powodu, gdyż chcemy po prostu odbudować Królestwo Skarlandu, nadać mu charakter państwa elitarnego i przyjaznego każdemu mieszkańco-obywatelowi, ale przede wszystkim poważanego na arenie międzymikronacyjnej. Przemodelowanie terytorium Królestwa Skarlandu to dość ciężki projekt i nie wiem czy do końca realny. Myślę jednak, że jeżeli państwa Vaarland, zaakceptowałyby to posunięcie, to mielibyśmy wirtualną Europę, a to byłoby już bardzo interesującym rozwiązaniem w polskim mikroświecie, gdyż moglibyśmy dawać możliwość osadzania na naszym kontynencie kolejnych realnych mikronacji. Na dzisiaj jestem pewien, że na pewno dojdzie do próby zmiany linii brzegowej, aby stała się ona bardziej kształtna i znacząco przypominająca linie brzegowe państw wirtualnych i realnych. Opuszczenie Vaarlandu przez Królestwo Skarlandu również jest chyba nie realne, chociaż patrząc na to, jaką politykę wobec nas przyjęły państwa Vaarlandu, trudno nie próbować przynajmniej podjąć taki temat. Ciężko w tym momencie poruszać tak istotną kwestię, gdy na piedestale trzeba dokończyć proces reformy forum dyskusyjnego, stworzyć od podstaw prawo, a później zastanawiać się nad ożywieniem życia polityczno-gospodarczo-społecznego. To są priorytety, na których obecnie chcemy się skupić w IOON. Kapitałem jest piękna kultura oraz klimat – iberoamerykański, pięcioletnia historia oraz tradycja, a także setki wiadomości świadczące o aktywności politycznej, gospodarczej i społecznej. To dziesiątki inicjatyw społecznych, organizacji politycznych oraz firm. To jest kapitał Królestwa Skarlandu. Wszystko się ostoi, ponieważ zależy nam na zachowaniu tego wszystkiego co było budowane przez te wszystkie lata oczywiście z możliwością dokonywania modyfikacji, które mają przede wszystkim na celu unowocześniać naszą mikronację. Co trzeba zburzyć? Konfliktowość. Ona tę mikronację zabija. Może zaproponowane przeze mnie rozwiązanie wyda się dość drastyczne oraz nie do przyjęcia przez ogół społeczności mikronacyjnej, ale trzeba dokonać odnowy obywatelskiej. Dlatego nie widzę możliwości współpracy z Andreasem I czy Ciro Andresem. Ludźmi, którzy w ostatnim czasie nadszarpnęli bardzo wizerunek Królestwa Skarlandu, jako państwa, które wkraczało na ścieżkę odrodzenia.

Skarland zapracował sobie na opinię państwa samoizolującego się, odwróconego plecami do państw „starej Estelli”. Skarlandzkie władze – głównie za sprawą JKW Norberta – koncentrowały się dotąd na zacieśnianiiu współpracy z dwoma państwami tzw. „nowej Estelli” – czyli z Republiką Palmową i Królestwem Agurii. Ta ostatnia w ostatnich miesiącach stała się strategicznym partnerem Skarlandu. Sęk w tym, że zarazem chyba jedynym. Czy należy spodziewać się wolty w skarlandzkiej polityce zagranicznej? Nowego otwarcia?

Wspomniałem już wyżej. Królestwo Skarlandu się nie samoizoluje, tylko państwa „starej Estelli” się izolują od Skarlandu, poprzez podejmowanie nie do końca akceptowalnych przez nas decyzji. Jestem przekonany, że w polityce zagranicznej dużą rolę odgrywa stawianie twardych warunków, ale także przede wszystkim chęć budowania kompromisu, tak by znaleźć jak najlepsze rozwiązanie. Tego znacząco brakuje u naszych sąsiadów. W Królestwie Skarlandu jestem od dwóch miesięcy i tak naprawdę nie miałem czasu jeszcze się dokładnie przyjrzeć polityce zagranicznej – został jedynie przygotowany raport dotyczący ambasad państw oraz uznawanych państw co ma być punktem wyjściowym do rozpoczęcia rozmów z przedstawicielami innych państw, by ożywić kontakty zagraniczne na obu kierunkach. Zgodzę się natomiast z tym, że Królestwo Skarlandu utrzymuje bardzo bliskie kontakty z Królestwem Agurii, które jest ignorowane przez kraje „starej Estelli”. Panie Redaktorze! Wolty nie, nowego otwarcia również nie, ale na pewno nowa jakość – pod warunkiem, że pozwoli mi się na pracę w oparciu o moją deklarację programową Carta Abierta oraz ustalony harmonogram działań, a przede wszystkim jeśli będziemy wszyscy cierpliwie czekać na efekty naszej żmudnej pracy, by przywrócić Skarlandowi należyte miejsce na arenie polskiego mikroświata.

Skarland_nowa_mapa (projekt 2013)

Projekt przemodelowania terytorium Królestwa Skarlandu na podobieństwa mapy Półwyspu Iberyjskiego. Skarland obejmowałby ziemie Portugalii, Andory i Gibraltaru. „Mielibyśmy wirtualną Europę, a to byłoby już bardzo interesującym rozwiązaniem w polskim mikroświecie, gdyż moglibyśmy dawać możliwość osadzania na naszym kontynencie kolejnych realnych mikronacji” – mówi w rozmowie z „Kurierem” F. V. de Saavedra

1 Odpowiedź do " Francisco Vazquez de Saavedra: Skarland potrzebuje odnowy mentalnej i osobowej "

  1. Tony napisał(a):

    to teraz wypadało by przeprowadzić wywiad z drugą stroną i poznać ich intencje

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.