Jesteś tutaj: Home // Dreamland, Zachód // Baron Asketil odkrywa karty: exposé nowego szefa dreamlandzkiego rządu

Baron Asketil odkrywa karty: exposé nowego szefa dreamlandzkiego rządu

W gmachu dreamlandzkiej Izby Poselskiej Siergiusz baron Asketil wygłosił przemówienie programowe Premiera Rządu Królewskiego. W dokumencie nie znajdziemy fajerwerków retorycznych – exposé nowego szefa rządu jest zwięzłe, rzeczowe i precyzyjne niczym meldunek pruskiego oberlejtnanta. Przemówienia barona Asketila wysłuchał obecny w Izbie JKM Marcin I Mikołaj, posłowie i licznie przybyli goście, którzy z niecierpliwością oczekiwali wystąpienia polityka Partii Burżuazyjnej. 

izba

Wystąpienia szefa rządu w skupieniu wysłuchał JKM Marcin I Mikołaj wraz z członkami Dworu Królewskiego

Jakie wnioski płyną z lektury przemówienia Premiera Asketila? W telegraficznym skrócie – nie należy spodziewać się rewolucji w polityce krajowej. Dreamlandzki dąb już dawno osiągnął dojrzałość, choć niektóre z jego starych konarów wymagają dodatkowej pielęgnacji. To już domena solidnego ministra Daniela von Witta (do niedawna znanego jako de la Vega), który zobowiązał się wspomóc działania w zakresie „uporządkowania systemów głównych” i przedłożyć nowe rozwiązania prawne w zakresie obywatelstwa i spraw spadkowych, inicjując przy okazji debatę nad projektem podatku majątkowego od „nieaktywnej akumulacji”. Czyżby astronomiczne majątki przez lata gromadzone na kontach dreamlandzkich dinozaurów miały zostać częściowo „przywrócone” do obiegu pieniężnego? Przed zadaniem kontynuacji dotychczasowej misji staje charyzmatyczny Martin Schlesinger, któremu powierzono w opiece najbardziej mgławicową sferę życia publicznego – kulturę i naukę. Sir Schlesinger, który w ostatnim czasie dał się poznać jako jednoosobowa wytwórnia elektryzujących materiałów filmowych, odpowiadać będzie również za promocję Królestwa Dreamlandu.

Fragmentem najciekawszym z punktu widzenia zagranicznych obserwatorów jest passus poświęcony dreamlandzkiej dyplomacji. Na czele resortu spraw zagranicznych stanie osobiście szef rządu, który w tej niewdzięcznej materii pozostaje jednym z najlepiej zorientowanych polityków dreamlandzkich. Baron Asketil z regularnością szwajcarskiego mleczarza od wczesnych godzin przedpołudniowych wizytuje fora polskich mikronacji. Nie jest tajemnicą, że szef Rządu Królewskiego szczególną sympatią darzy Trizondal, gdzie przed kilkoma tygodniami otworzył nawet gabinet medyczny, prowokując część mikroświatowej opinii do najróżniejszych komentarzy. „To dopiero ewenement, dreamlandzki premier będzie leczył ciężko chorych Trizondalczyków!” – pół żartem, pół serio zauważył Marcel Hans.

Jak się wydaje, Premier Asketil pozostaje przedstawicielem starej szkoły mikronacyjnej dyplomacj, która wciąż przywiązuje sporą wagę do tradycyjnych kreteriów uznania międzynarodowego, pozostając na gruncie powoli tracącego popularność przekonania o stronie internetowej jako warunku koniecznym do uzyskania pełnoprawnego statusu mikronacji. W swoich dotychczasowych wypowiedziach na forum publicznym Baron Asketil kosekwentnie akcentuje również warunek dodatkowy w postaci sformalizowanego uznania ze strony „co najmniej trzech państw, które nie są yoyonacjami”.

Jakie cele stawia przed sobą Ministerstwo Spraw Zagranicznych? Na plan pierwszy wysuwa się posulat reaktywacji Wspólnoty Korony Ebruzów, zrzeszającej w tej chwili monarchie Elderlandu i Dreamlandu. Prawdopobnie najbardziej spektakularnym wydarzeniem bieżącej kadencji będzie jednak organizacja spotkania przedstawicieli Moreniki – zachodniej części polskiego mikroświata – na którym podejęty zostanie temat wznowienia współpracy regionalnej. Temat, dodajmy, zarzucony wraz z upadkiem Unii Mikrooceanii. Jeśli inicjatywa Asketila dojdzie do skutku – a wiele wskazuje na to, że tak się stanie – będzie to jedno z ważniejszych wydarzeń tego roku w polityce międzynarodowej. Wydarzeniem nie mniej istotnym od planowanej na jesień publikacji mapy polskiego mikroświata, co półoficjalnie zapowiada królewski kartograf Daniel von Witt.

Na liście dyplomatycznych partnerów  Dreamlandu znalazły się: Trizondal, Zjednoczone Socjalistyczne Królestwo Hirshbergii i Weerlandu, Królestwo Nordii, Księstwo Sarmacji, Wielkie Księstwo Solardii, Federacja Al Rajn, Królestwo Surmeńskie, Królestwo Scholandii, Triumwirat Erboki i Państwo Kościelne Rotria. Jak zapewnia nas premier Asketil – nie jest to lista zamknięta. Powyższe wyliczenie uwzględnia partnerów o zróżnicowanym statusie i znaczeniu w perspektywie dreamlandzkiej polityki zagranicznej. Co jednak kluczowe  –  znalazły się tu państwa z którymi Królestwo Dreamlandu wiążę konkretne plany i z większym lub mniejszym powodzeniem realizuje wspólne przedsięwzięcia na czele z  Mikronacyjnym Forum Kartograficznym. Warte odnotowania jest obserwowane zbliżenie z Surmenią, jakie stało się możliwe dzięki postawie przebojowej Celestyny Sinalenno, do niedawna sprawującej urząd Archonta Królestwa Surmeńskiego (dreamlandzko-surmeński szczyt roboczy w Kaharonei). Pewnym zaskoczeniem wydaje się natomiast brak odrębnego odniesienia do Królestwa Elderlandu, które od kwietnia ubiegłego roku pozostaje w unii personalnej z Królestwem Dreamlandu. W praktyce nie ma to większego znaczenia, Elderland wciąż pozostaje strategicznym partnerem Królestwa. Tym razem nasi elderlandzcy partnerzy muszą zadowolić się ogólnikową wzmianką o potrzebie „odbudowy” Wspólnoty Korony Ebruzów i czysto techniczną uwagą o potrzebie zawarcia umowy granicznej w odniesieniu do obszaru Dreamland-Elderland-Aralia. Na pierwszy rzut oka – niewiele, ale ciężar współpracy z Elderlandem od czasu aktu komendacji przestała mieć wyłącznie zewnętrzny charakter. W tej chwili posłowie procedują nad królewskim projektem ustawy rozszerzającej jurysdykcję dreamlandzkich sądów na Królestwo Elderlandu. Zapowiadana od dawna unia sądowa stanie się w końcu faktem.

Wielkim nieobecnym na tej liście jest Monarchia Austro-Węgierska. Spór o status elderlandzkiej Monderii na Kontynencie Wschodnim i konsekwentna odmowa uznania Elderlandu za państwo Kontynentu doprowadził do faktycznego zamrożenia stosunków dyplomatycznych na linii Ekorre – Wiedeń, które zresztą nigdy nie wyszły poza konwencję kurtuazyjnego frazesu. Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało dojść do odnowienia stosunków na szczeblu międzyrządowym. Milczenie wydaje się korzystne dla polityków obu stron. Flauta lepsza niż sztorm.

W tej chwili Królestwo Dreamlandu utrzymuje mniej lub bardziej dynamiczne stosunki dyplomatyczne z osiemnastoma mikronacjami. W ostatnich miesiącach lista naszych partnerów poszerzona została o Hasseland, Solardię, Zjednoczone Socjalistyczne Królestwo Hirshbergii i Weerlandu oraz Agurię. Tym samym szczęśliwie nadrobiona została pewna fatalna zaległość. Jest raczej mało prawdopodobne, by w najbliższym czasie liczba ta uległa znaczącej zmianie, choć warto byłoby w najbliższym czasie wyciągnąć dłoń przynajmniej do władz Republiki Palmowej oraz przynajmniej monitorować sytuację w Arcyksięstwie Santanii i Burgii, które powoli dochodzi do siebie po rozbracie z Królestwem Victorii.

Tagi: , , , , , , , , ,

4 komentarze do " Baron Asketil odkrywa karty: exposé nowego szefa dreamlandzkiego rządu "

  1. Franco napisał(a):

    Expose było ogólnikowe. Pominiecie Elderlandu to duży faux pas. Tłumaczenie w artykule, że sprawy Elderlandzkie to Dreamlandzkie sprawy wewnętrzne to chyba jeszcze większe faux pas.

    • Jacques de Brolle napisał(a):

      Faux pas – jeśli już posługiwać się frazesem – to złośliwie komentować od rzeczy, monsieur Kalicki. „Ciężar współpracy z Elderlandem od czasu aktu komendacji przestał mieć wyłącznie zewnętrzny charakter”, jak podkreśliłem w artykule. Od czasu aktu komendacji Elderland i Dreamland łączy nie tylko unia personalna (wspólny monarcha), ale i sądowa (o czym mowa w tekście) i kwestie wojskowości (tutaj tylko formalnie). I to właśnie miałem na myśli.

  2. Franco napisał(a):

    Jeśli, monsieur de Brolle, opinia dot. i samego expose i artykułu jest złośliwym komentowaniem od rzeczy – to przepraszam, gdyż sądziłem, że artykuł dot. expose.

    • Jacques de Brolle napisał(a):

      To byłoby nawet zabawne, gdyby nie było takie toporne. Zrozumiałbym, gdyby chodziło o czytelnika z odległej galaktyki, ale jako zorientowany w temacie Dreamlandczyk mieszkający w Elderlandzie mógłby Pułkownik przed odpaleniem rakiet zerknąć do treści wiadomego dokumentu i przestać udawać Lolka, który pyta o rodowód Bolka. Zachęcam do napisania tekstu polemicznego, który chętnie opublikujemy na tych łamach. Ściskam mocno, po starej znajomości.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.