Jesteś tutaj: Home // Dreamland, Idee i polemiki // Licho nie śpi

Licho nie śpi

25 września 2004 roku arcyksiążę Nimitz wstał ze swojego złotego tronu w Toussaint i zadzwonił do Komisarza von Roena. Z uwagą wysłuchał raportu, po czym bez odpowiedzi odłożył słuchawkę. Pomyślał: „dlaczego?”. To pytanie normalne dla każdego, kto wcześniej wygrywał we wszystkich innych zmaganiach. Nimitz był jednak zbyt doświadczony, żeby nie znać odpowiedzi – obywatele głosują na liderów partyjnych i osoby młode. On nie był ani szefem kampanii wyborczej swojej partii, ani uczestnikiem politycznego peletonu. Nadszedł wtedy czas na zmiany – arcyksiążę, jako ostatni ze swojego pokolenia, wycofał się z pierwszej linii do mniej eksponowanych, a nadal ważnych (ważniejszych?) zadań.

Kilka lat później do Nimitzowych posiadłości przyszedł młody obywatel z Avalon. Arcyksiążę nauczył go wielu umiejętności przydatnych w wirtualiach dreamlandzkich i przekazał mu mnóstwo wiadomości z zamierzchłych czasów.

Nie mogę narzekać na osoby moich mistrzów-mentorów podczas pierwszych tygodni życia przez v. Było to zacne grono – wspomniany Nimitz, duet Neumann-Estreicher, Edward Krieg, Paweł von Gratz i inni. Wiele im zawdzięczam i cieszę się, że mieli tak różne opinie na niemal wszystkie tematy. Dlatego dzisiaj uśmiecham się na myśl o przejawach ironii historii. Na myśl o tym, jak ostatniego ucznia Nimitza dopada syndrom jego imienia. Na myśl o tym, że po urzędowaniu w tych wszystkich Pałacach można przybrać inny tryb pracy.

Redaktor von Witt zapewne nie rozumie i raczej nie zrozumie tej ironii i naszych postaw. Na lekcje do Nimitza nie chodził, wyborów nigdy nie wygrał, jako premier sukcesów nie odniósł. Jednocześnie jest jednym z symboli swojego pokolenia. I nie jest to dobra wiadomość.

Przyszli do KD w 2012 lub 2013 roku i od początku prezentowali spory potencjał. Rekrutowali się w różnych kategoriach przedstawionych przed Redaktora de Brolle, ale łączyło ich jedno: ogromna nadzieja starszych kolegów. Dlatego daliśmy im tyle swobody i przesunęliśmy się w pierwszych rzędach. Niestety, okazało się, że pokolenie 12/13 lubi zabawę w mikronację, ale tylko we własnym gronie. Lubi politykę, ale okraszoną chamstwem i cwaniactwem, oglądanym na ekranach realowych telewizorów. Generacja egoistów?

Innym problemem jest stracone pokolenie – osoby urodzone w latach 2008-2011. Redaktor von Witt próbował o tym pisać w tekście „Reformacja czy rewolucja?”, jednak przestrzelił swoje obserwacje, co doprowadziło go do mylnych wniosków. Osoby, które pojawiły się równo z wielkim kryzysem aktywności, kilka lat temu stanowiły mocną grupę, uwzględniając przełomowy rok 2009. Zasiadali na tronach książęcych, obejmowali resorty w moim Gabinecie. Gdy nadszedł ich czas na sprawowanie władzy, pogubili się i popadli w zależność starszych kolegów. Ta przygoda skończyła się powrotem emerytów z wakacji pod palmami.

Obecna młodzież również zaczyna się gubić. Pierwsze trudności w sprawowaniu władzy obnażyły jej braki i słabości. Nieznajomość prawa, nadwrażliwość na krytykę, brak umiejętności oddzielenia teatru polityki od codziennych kontaktów. Dostali władzę, stracili ją, ale nadal dopisuje im humor. „Co Pana motywowało w tej ścieżce na szczyt?” – pytają siebie nawzajem. W tym momencie przypomina mi się seria memów, w którym ojciec na widok syna wpatrującego się w tablet lub wykazującego brak zainteresowania samochodami, zadaje sobie w myślach pytanie: „Gdzie popełniłem błąd?”. Gdzie popełniliśmy błąd, Dreamlandczycy?

Myślę, że możemy znaleźć kilka miejsc, w których zawiedliśmy. Pierwszym z nich jest program patronatu. Nie został poprawnie wprowadzony i nie spełnił swoich oczekiwań. Można nawet powiedzieć więcej – patronat w swojej istocie nie mógł się udać. W warunkach wirtualnych nie można odgórnie przydzielić mentorów, którzy nauczą życia. Taki proces powinien odbywać się naturalnie, przy ograniczonej kontroli namiestnika. Przenieśmy model patronatu na Uniwersytet, gdzie mamy do czynienia z bardziej doświadczonymi mikronautami, a nauczanie dotyczy kwestii merytorycznych. Drugim obszarem naszej słabości była nadzieja. To paradoks, ale podejrzewam, że oddaliśmy młodzieży zbyt dużo miejsca w pierwszym rzędzie tylko dlatego, że młodzież jest młoda. Pozwoliliśmy im na kształtowanie polityki w przekonaniu, że wiedzą jak to robić. A skąd mieli wiedzieć? Brali co chcieli, a po odebraniu niektórych zabawek rzucili się na ziemię i zaczęli krzyczeć na „krwiożerczych dinozaurów żadnych władzy”. I czemu tu się dziwić? Przecież to nadal polityczne dzieci.

Dlatego ważnym jest, aby dać nowemu pokoleniu możliwość walki o wyższe stanowiska i możliwość skuteczniejszej pracy na rzecz Królestwa. Ułatwianie v-życia albo zniechęca, albo degeneruje. Obu zjawisk doświadczyliśmy. Przenieśmy zatem patronat na Uniwersytet; nie wierzmy, że młodość jest lekarstwem na nasze problemy. Zadbajmy o to, żeby obywatele rozwijali się także poza polityką. Generacja 2014 zasługuje na normalny start wirtualnej kariery.

Nie śpię, Panie Redaktorze von Witt. Cieszę się również, że nie jestem i nigdy nie będę tak aktywny jak Pan. Ten brak odpowiedzi na Pańskie wiadomości musi rodzić sporą frustrację. Jeśli mogę coś poradzić – obywatele nigdy nie będą skorzy do konwersacji, jeżeli będą odczuwać, że władza jedynie podaje im rozwiązania do zaakceptowania. Chce Pan się dzielić władzą w prowincji, ale na własnych zasadach. Chciał Pan demokracji bezpośredniej, a jednak nie. Również w drugą stronę – nie zmienimy konstytucji w drodze konkursu. Właściwa forma rządzenia jest pomiędzy tymi skrajnościami. Wszyscy skorzystamy, jeśli wybierze Pan jeden, umiarkowany kierunek. A zaczniemy normalnie współpracować, gdy nabierze Pan pokory.

Rok temu apelowałem do Pana o wzięcie odpowiedzialności za Królestwo i wskazanie politycznego planu z Panem jako liderem. Wtedy Pan nie posłuchał. Teraz nie żywię już takiej nadziei jak wtedy. Może jednak mylę się i jest jeszcze szansa dla Pana i Pańskiego pokolenia. Powodzenia!

1 Odpowiedź do " Licho nie śpi "

  1. „Nieznajomość prawa, nadwrażliwość na krytykę, brak umiejętności oddzielenia teatru polityki od codziennych kontaktów.”

    Kto inny jak sam Autor nie potrafi oddzielić polityki od codziennych kontaktów i obraża się na byle słowo?



Copyright © 2012-2018 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.