Jesteś tutaj: Home // Nowy Kontynent (Vaarland/Estella) // Federacja państw kontynentu ratunkiem dla Rzeczpospolitej?

Federacja państw kontynentu ratunkiem dla Rzeczpospolitej?

Obywatele Rzeczpospolitej Obojga Narodów debatują nad „rozwiązaniem struktur państwowych” i formalnym zakończeniem istnienia mikronacji. „Być może nadszedł czas na nas, aby zakończyć wspólne dzieło, podobnie jak nadszedł czas dla Eskwilinii i Francji” – zakomunikował w połowie maja August Ludwik II i przedłożył braci szlacheckiej projekt konstytucji sejmowej, w myśl której Rzeczpospolita „przestanie funkcjonować jako mikronacja i podmiot prawa międzynarodowego”. Tym samym dopisany zostałby ostatni rozdział w historii mikronacji istniejącej nieprzerwanie od listopada 2008 r. Gdy wydawało się, że los państwa jest już przesądzony, z niespodziewaną odsieczą nadszedł sympatyczny Tomasz Anter z wyludnionej Eskwilinii, która w maju ogłosiła swój upadek. Jako receptę na wspólne problemy regionu Anter proponuje federację państw kontynentu.

Na pierwszy rzut oka agonia Rzeczposplitej jawi się jako ponury paradoks. Z sześcioma– ośmioma obywatelami, którzy niezmiennie deklarują swoje przywiązanie do Korony i Litwy i całkiem sporą liczbą życzliwych obserwatorów, los państwa powinien wydawać się pewny. A przynajmniej nie mniej pewny od kondycji Niderlandów, Trizondalu czy Surmenii, które w ostatnich miesiącach dysponowały zbliżonym potencjałem demograficznym. Markos Viktorjosigos apo Zep, JKW Karol Radziwiłł oraz kardynałowie Franciszek Ferdynand Habsburg i Wawrzyniec Medycejski należą do elity polskiego mikroświata. Doświadczeni, kompetentni i dysponujący szerszym spojrzeniem na problemy regionu, stanowią dziś o jakości polityki międzynarodowej Orientyki i Vaarlandu. Sęk w tym, że to, co stanowi ogromny atut w przypadku jednostek, w odniesieniu do całych państw bywa ogromnym balastem – istotna część mieszkańców RON równolegle zaangażowana jest w innych wspólnotach narodowych: kardynałowie Habsburg i Medyceusz zawiadują Rotrią i dodatkowo sprawują posługę pasterską w innych państwach, zaś Markos Viktorjosigos stoi na czele surmeńskiego rządu i kieruje dyplomacją Królestwa Skarlandu. Wymienieni dżentelmeni już teraz wyrabiają nadgodziny.

Dyskretny potencjał

W trakcie przygnębiającej debaty sejmowej, która w pewnym momencie przybrała postać sądu nad trumną Rzeczypospolitej, JKM August Ludwik II przyjął na siebie rolę zrozpaczonego adwokata diabła, zbijając kolejne argumenty swoich rodaków. O ile bowiem dla JKW Karola Radziwiłła państwo, choć wyciszone i schorowane, wciąż dysponuje realnym potencjałem, dla urzędującego monarchy sprawa wcale nie jest oczywista.

Właśnie potencjału nam brak (…). Nie widzimy w tej chwili obywateli, którzy byli skorzy do oddania się do dyspozycji, obywateli, którzy przejęliby pieczę nad najważniejszymi urzędami. A przecież nie tylko polityka jest ważna – gdzie znajdują się teraz działacze kultury, gospodarki etc. etc.? (…) Z naszego doświadczenia wynika również, że wielokrotnie już, życie w Rzeczypospolitej toczyło się tylko wokół dwóch sfer: Sejmu oraz wojska. Smuci nas to niezmiernie. Aktywność była jedynie zarysowana w tych dwóch dziedzinach życia publicznego, a gdy brakowało tematów, ustaw, które można byłoby uchwalić, aktywność zamierała. Niestety Rzeczypospolitej nie udało stworzyć się społeczeństwa obywatelskiego, że tak pozwolimy to sobie określić – zauważył gorzko August Ludwik II.

Alternatywą wobec rozwiązania struktur państwowych miałaby być unia realna z inną mikronacją. Z kim konkretnie? W trakcie dyskusji w gronie potencjalnych partnerów Rzeczpospolitej wskazano Sarmację, Surmenię i Nordię („wariant Wazów„ – jak ktoś zauważył). Specyficzny klimat Rzeczpospolitej stanowi zarówno szansę, jak i obciążenie przy poszukiwaniu optymalnego partnera do ścisłej współpracy. Doświadczony kardynał Wawrzyniec Medycejski sceptycznie kręci nosem:

Ciężko mi wyobrazić sobie unię greckiej Surmenii oraz Katolickiej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, której kultura i zwyczaje są całkiem różne, ale może jestem w błędzie. W unii realnej jedno państwo zawsze dąży do zdominowania państwa drugiego, rozpoczyna się proces integracji i zmieszania kulturowego. Spójrzmy na Dreamland i Elderland czy na dawniejszą unię Elderlandu z Rotrią lub Sarmacji i Trizondalu. W dwóch ostatnich przypadkach państwa zerwały unię ponieważ ich obywatele czuli, że pozycja ich państwa oraz ich samych jest mało znacząca w tamtejszych układach. Pragnę przypomnieć, że Rotria i Elderland nie były złączone unią realną ale i tak Elderland dążył do pomniejszenia znaczenia Rotrii i podporządkowanie patriarchy władzą Elderlandu. Prędzej do klimatu RON pasuje unia z Księstwem Sarmacji.

Ucieczka do przodu

Gdy wydawało się, że dyskusja utknęła w martwym punkcie, na forum Rzeczpospolitej pojawił się Tomasz Anter, który w kilku zwięzłych akapitach przedstawił projekt z kategorii deus ex machina.

Pomysł polega na tym aby małe, zagrożone kryzysem aktywnościowym lub też balansujące na granicy v-niebytu państwa (głównie z okolic Vaarlandu i Orientyki) utworzyły między sobą rodzaj unii – federacji, którą roboczo nazywam Zjednoczonymi Państwami Vaarlandu – nazwa jak już wspomniałem mocno robocza. ZPV było by formą konfederacji-baardzo luźnej federacji. Do ZPV mogło by być przyjęte dowolne państwo spełniające warunki. Państwa ZPV zachowały by prawo do secesji i pełną suwerenność we wszystkich sprawach nie zarezerwowanych dla władz federalnych przez Konstytucje ZPV.

Federacja państw kontynentu miałaby wziąć na swoje barki sprawy polityki zagranicznej, obrony, obrotu handlowego oraz marketingu. Jak przyznał sam Anter, pomysł inspirowany jest „anglojęzyczną Cesarską Republiką Shireroth która ma strukturę takiego konglomeratu mniejszych państw i państewek” (link).

Choć w obliczu wszystkich zgłoszonych dotąd pomysłów na ratunek dla Rzeczpospolitej projekt Antera wydaje się najbardziej ryzykowny – najwyraźniej przypadł do gustu królowi, który z marszu wyraził  gotowość odwołania konstytucji likwidacyjnej. „Może to jest właśnie wyjście? Skonfederowanie w luźną strukturę?” – pyta zafrasowany król Polski.

4 komentarze do " Federacja państw kontynentu ratunkiem dla Rzeczpospolitej? "

  1. Mason z RB napisał(a):

    Chciałbym powiedzieć że takie federację to Bialeński pomysł i go ściągn8ęto.

  2. August Ludwik II napisał(a):

    Jak zwykle doskonale się czyta, choć temat dość smutny. Mimo wszystko gratuluję lekkiego pióra.

  3. Mieszkaniec Nordaty napisał(a):

    Prosiłbym redakcję o napisanie artykułu dotyczącego pan-nordatyzmu i sytuacji na Nordacie (http://forum.bialenia.net.pl/viewtopic.php?f=131&t=1011)

    • Paweł Z. napisał(a):

      Piękny cel tegoż pan-nordatyzmu. Osobiście owa nazwa kojarzy mi się z Jego Mościem Nostradamusem, który słynął z przepowiedni na temat różnych katastrof, ale może coś z tego wyjdzie. :)

      Sądzę, że owa doktryna jest niczym innym jak wylaniem fundamentu pod budowę domu publicznego, który by słynął z różnych smagań pejczykiem, tańców na rurach, stosunków proHIV-owych i antyHIV-owych, wylęgarni AIDSów, rzeżączek, kił oraz męskich i zwyczajnych kurew.

      Ponadto, Republika Bialeńska potrafi prowadzić dyskusję na jakiś temat w odróżnieniu do stęchłej Sarmacji i marchwiożernego Dreamlandu. Wstyd i hańba, że takie niesłusznie gloryfikowane mocarstwa są największymi i najbardziej odpychającymi fekaliami.

      Jeden szambiarz to za mało. Cała armia szambiarzy niech przyjedzie i niech wypompują to gówno z salonów!

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.