Jesteś tutaj: Home // Dreamland // Wybory parlamentarne w Dreamlandzie

Wybory parlamentarne w Dreamlandzie

Zwycięzcą wyborów do Izby Poselskiej Królestwa Dreamlandu okazał się Dino von Djokić-Krieg. Mandaty uzyskali również Siergiusz Asketil oraz dwóch kandydatów niezrzeszonych: Albon z Cintry i Paul von Panevnick. Poza Izbą znalazł się Martin Schlesinger-Asketil – urzędujący Premier Rządu Królewskiego. W zakończonym o północy głosowaniu oddano 23 głosy. Sześciu obywateli zdecydowało się zwrócić pustą kartkę.

Żadna z zarejestrowanych partii politycznych nie zdołała wywalczyć przewagi pozwalającej na komfort samodzielnych rządów. Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada powołanie kolejnego gabinetu koalicyjnego. Kto stanie na jego czele? Wiele wskazuje na to, że będzie to doświadczony Paul von Panevnick, który w ostatnich tygodniach wznowił działalność na scenie politycznej, dając się poznać jako umiarkowany przeciwnik pałacowego projektu reformy ustrojowej i obrońca autonomii prowincji. Nie bez szans w walce o fotel premiera pozostaje również Dino von Djokić-Krieg, który w obecnym gabinecie odpowiada za politykę zagraniczną. Na niekorzyść ministra Djokić-Kriega działa jednak fakt, że prawdopodobnie jest to najmniej aktywny gabinet w całej dotychczasowej historii Królestwa. Mimo całej sympatii do ministra trudno przejść do porządku dziennego również i tę smutną okoliczność, że dreamlandzka polityka zagraniczna znalazła się w martwym punkcie. Na globalnej szachownicy Dreamland pozostaje dziś graczem wyjątkowo pasywnym i tylko osobliwa koniunktura międzynarodowa – czyli bierność pozostałych aktorów – nie obnażyła dotąd wszystkich minusów  gnuśności dreamlandzkich sterników. Najwyższy czas ponownie włączyć się do gry i odzyskać utracone pozycje.

Jaka normalność?

Wobec trwającego uwiądu sceny partyjnej każdy z nowych posłów stanowi dziś odrębną siłę polityczną, reprezentując właściwie samego siebie. Wyjąwszy diuka Panevnicka, kampania wyborcza do Izby Poselskiej została solidarnie zignorowana przez resztę kandydatów, którzy nie skorzystali z okazji, by zaprezentować wyborcom własnym program polityczny. Od biedy za taki program – choć tylko w wariancie negatywnym – uznać można wystąpienie markiza Albona z Cintry, który w lapidarnym wystąpieniu zadeklarował swoją wiarę w „normalność”.

Nie dajcie sobie wmówić że normalność to rozbudowana administracja, setki ustaw, tysiące dyskusji o niczym, miliony liter mokrych od lania wody! Normalność to minimum biurokracji, dobra zabawa w wirtualne państwo, brak zgryźliwych, „wszystkowiedzących” mikronacyjnych staruchów! –  wychrypiał na forum.

Kto wie – być może to jednak markiz Albon stanie na czele nowego gabinetu? Krewki cintryjczyk już raz miał okazję kierować pracami Rządu Królewskiego – w pierwszej połowie 2005 r.  Jedno jest pewne: z premierem Albonem może nie zawsze byłoby merytorycznie, ale z pewnością – wesoło. Czas na drugą rundę?

Poza sporym doświadczeniem nowych posłów łączy jedno. Wszyscy z grubsza wiedzą, czego nie chcą. Gorzej ze sformułowaniem pozytywnego programu zmian. Poseł Panevnick nie chce Dreamlandu scentralizowanego i unitarnego. Poseł Albon nie chce w Królestwie wodolejców i biurokratów. Prawdopodobnie chętnie pogoniłby „lobby pedałów”, ale do tego trzeba byłoby własnego zaplecza.  Poseł Asketil nie ma obecnie na nic czasu, ale przynajmniej nie chce wypaść z polityki. Z kolei elegancki poseł Djokić najwyraźniej chyba nawet nie bardzo chciał kandydować – polityka to rzecz brudna i czasochłonna – ale był to chyba jedyny sposób, by uratować Radykalne Centrum przed osunięciem się w towarzysko-polityczny niebyt. Nowa Izba Poselska to Dreamland w pigułce.

Plusy dodatnie i plusy ujemne

Wybory parlamentarne to również sprawdzian żywotności dla każdej mikronacji. Czego zatem dowiedzieliśmy się z  komunikatu Komisarza Wyborczego? W wyborach nie wziął udziału żaden z pięciu uprawnionych do głosowania obywateli zamieszkujących Królestwo Elderlandu. To wyjątkowo przykra wiadomość dla wszystkich sympatyków podtrzymania związku Korony z Elderlandem. Trudno o bardziej wymowny dowód na fiasko integracji obu państw, które od kwietnia 2012 r. pozostają w unii personalnej. Prawdopodobnie nadszedł już czas, by obie społeczności podryfowały we własnym kierunku.

Na szczęście nie brakuje również sygnałów bardziej krzepiących. Mimo nie najlepszej kondycji życia publicznego, liczba głosów oddanych w wyborach do Izby Poselskiej pozostaje na relatywnie wysokim i stabilnym poziomie, który od przełomu 2008 i 2009 r. oscyluje w przedziale 20-30 osób (zob. wykres). Pozytywnym zaskoczeniem była również liczba obywateli zainteresowanych startem w wyborach parlamentarnych – pięciu oficjalnie zarejestrowanych kandydatów i cztery kolejne osoby zgłoszone po czasie. Bez względu na skalę społecznego zniechęcenia i odrętwiającą nudę dreamlandzkiej sceny politycznej, populacja Królestwa pozostaje na jednakowym poziomie. Zahibernowany Dreamland czeka nowych liderów. Lojalna społeczność to dziś największy kapitał Królestwa i solidny punkt wyjścia budowy nowej jakości. Być może już w ścisłym związku z innymi państwami mikronacyjnego Zachodu.

3 komentarze do " Wybory parlamentarne w Dreamlandzie "

  1. Witam, chciałbym sprostować jedno zdanie z artykułu. „Prawdopodobnie chętnie pogoniłby „lobby pedałów””
    Jeśli sobie dobrze przypominam to nigdy nie użyłem nazwy „pedał” w stosunku do żadnej znanej mi realowo lub wirtualnie osoby. Znam realnie i wirtualnie gejów i nie wyobrażam sobie żebym użył w stosunku do tych osób tego sformułowania. Nie bawmy się w prowokacje znane nam z reala.

    Pozdrawiam Albon z Cintry

    PS każde lobby ma swoje plusy i minusu …

  2. Redakcja pisze:

    Zgadza się. To moja – autorska – interpretacja Twoich słów. Użyłeś, jeśli dobrze pamiętam, określenia „lobby gejowskie”. Dzięki za czujność i sprostowanie.

  3. Paweł Z. pisze:

    Rozśmieszył mnie Jego Mość Panevnick, który stwierdził, że już jest po wyborach i zapowiedział należytą staranność i aktywność. Ciekawe co miał na myśli ten Jego Mość… :P

    Mam nadzieję, że owa Izba Poselska wprowadzi w nieprawdopodobne obroty tego rozleniwiałego czworonoga, który zasnął na chomiczym czy tam króliczym kole zamachowym.

    Do boju, osły, niech goni pawie czworonożna istota!

Dodaj komentarz



Copyright © 2012-2018 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.