Jesteś tutaj: Home // Antyra, Wywiad // Rozmowa z Kanclerzem Królestwa Agurii

Rozmowa z Kanclerzem Królestwa Agurii

[Redakcja] Aguria to specyficzna mikronacja w stylu retro, przywodząca na myśl polskie kresy wschodnie, tyle że zamiast rodzimej siermięgi, kapusty i kiszonych ogórków znajdziemy tu eleganckich dandysów w melonikach, którzy prowadzą niespieszne rozmowy o chropowatościach życia. Na dokładkę – etos rycerski, kult świętego Jerzego i duch parafialnego, przedsoborowego katolicyzmu. Na moje oko – Downton Abbey na Podolu. Skąd pomysł na taką – a nie inną – narrację? Co składa się na budowaną od trzech lat tożsamość narodową Agurczyka?

Portrait of Airplane Inventor Orville Wright

Maksymilian książę Horoch – Kanclerz Królestwa Agurii

[Maksymilian Horoch] No tak, Aguria ma swoją specyfikę i sadzę, iż to dobrze, że coś ją wyróżnia spośród innych mikronacji. Jesteśmy bardzo przywiązani do tradycji i historii, z której wyrósł nasz kraj. Tradycje rycerskie przesiąknięte duchem chrześcijańskim są wpisane w nasze dzieje i to one tworzą naszą tożsamość. Stąd też biorą się tak silne związki i szacunek do kościoła katolickiego i Państwa Kościelnego Rotrii.

Czym jest Zakon Rycerzy Świętego Jerzego Domu Agurskiego?

Najprościej rzecz ujmując Zakon Rycerzy Świętego Jerzego jest kontynuatorem tradycji Braci Rycerzy Chrystusa z Dobrzynia, którzy uciekając przed sekularyzacją z Zakonem Niemieckim Najświętszej Marii Panny trafili do Drohiczyna, a po najeździe tatarskim pozostali przy życiu rycerze tego zakonu trafiły na Ruś. Tam osiedli i z łaski książąt ruskich otrzymali własne ziemie, które po odnowieniu reguły zakonu stały się zaczątkiem włości Zakonu Rycerzy Agurskich, a następnie Księstwa Agurii.

Agurska społeczność uchodzi za perłę w koronie katolicyzmu rotryjskiego. Świadczy o tym nie tylko przychylność najwyższych władz, ale również imponująca liczba parafian – lojalnych i przywiązanych do tradycji religijnej. Tymczasem kilkanaście dni temu Kongregacja Świętego Oficjum po krótkim procesie stwierdziła nieważność koronacji Jego Królewskiej Mości Piotra II Konstantego pod względem kanonicznym. Choć, jak kilkakrotnie podkreślono w dyskusji, nikt tutaj nie zawinił, cała sprawa wywołała duże poruszenie w społeczeństwie agurskim. O ile autorytet Korony pozostaje niewzruszony, najwięcej stracił Kościół rotryjski. Drobna rysa na monolicie czy zapowiedź trwałego podziału i kolejnych zgrzytów w przyszłości? Senator Gorewicz mówi o „nożu wbitym w serce”.

Sprawa koronacji Jego Królewskiej Mości Piotra II Konstantego wywołała istotnie spore kontrowersje w całym kraju i najbardziej dotknęła Zakon Świętego Jerzego, który miał swój olbrzymi udział w uroczystości koronacji. Doszło do pęknięcia monolitu, jakim byli Rycerz Agurscy i część z nich opuściła zakon. Myślę jednak, iż przez ową dziurę uszło całe niezdrowe powietrze i eksplozji nie będzie (uśmiech). Sprawa do końca została wyjaśniona, a Jego Świątobliwość Leon II z największą troską pochylił się nad raną, która powstała i postanowił ofiarować Jego Królewskiej Mości Piotrowi II Konstantemu poświęconą koronę wraz z błogosławieństwem Kościoła.

W połowie kwietnia Senat Królewski powierzył Panu w kwietniu urząd Kanclerza Królestwa Agurii na kadencję 1943-1947. Na forum nie znalazłem niestety śladów tradycyjnego exposé, więc o programie tego gabinetu wiadomo tyle, ile wynika z bieżącej praktyki politycznej. Jakie cele stawia Pan dziś przed sobą?

W Agurii ludzi ocenia się nie po tym co obiecują, lecz po tym co robią. Dotyczy to również, a może przede wszystkim polityków. Stąd rzeczywiście trudno gdziekolwiek znaleźć pompatyczne przemówienia pełne obietnic, tak moje jak i innych kandydatów na urząd kanclerski. W oczach Senatu nie mają one żadnego znaczenia, liczą się wyłącznie realne dokonania. Ich brak oznacza wotum nieufności i odwołanie z pełnionego urzędu. Moja obecna kadencja dobiegła półmetka. Przed nami jeszcze dwa miesiące, które pragnę wykorzystać do wprowadzenia kolejnych elementów w funkcjonowaniu naszej gospodarki. Mam tu na myśli uruchomienie Regionalnego Banku Rumii, który będzie drugą obok Banku Narodowego instytucją biorąca udział w obrocie finansowym i inwestycyjnym.

Jest szansa, że z forum Królestwa Agurii znikną reklamy?

Jest to pewien mankament z którym jak dotąd nie udało się nam uporać. Zdołaliśmy ograniczyć ich ilość do minimum i obecnie jest to jedno pole w górnej części forum. Niestety, całkowite ich pozbycie się jest niemożliwe.

Wypłyńmy na szersze wody. Za niespełna dwa miesiące Aguria obchodzić będzie trzecią rocznicę powstania. W tym czasie Królestwo nie tyle uzyskało, co – zważywszy na kłopotliwe, wielomiesięczne negocjacje z częścią starszych państw Vaarlandu – wręcz wyciosało swoje miejsce na wspólnej mapie. Mimo partnerskich relacji z kilkoma mikronacjami, najbliższym sojusznikiem Agurii pozostaje Skarland. Od dłuższego czasu towarzyszy mi jednak wrażenie, że Aguria jest w relacjach ze Skarlandem podmiotem biernym, zaskakująco chętnie godzącym się na propozycje wychodzące z Walencji. Jak Pan ocenia dotychczasowe relacje z monarchią Catalanów?

Droga którą przeszliśmy jest w istocie udziałem mało którego państwa. Wydarzenia które w tym czasie nam towarzyszyły spowodowały powstanie Antyry i sojuszy, którym jesteśmy wierni po dzień dzisiejszy. W tamtych trudnych dla Agurii czasach mieliśmy nieustanne wsparcie ze strony Królestwa Skarlandu, stąd dzisiaj Skarland może liczyć na nasze wsparcie. Trzeba też pamiętać, iż panująca w Agurii dynastia królewska Petrowiczów jest gałęzią rodu Catalan, co pozwala obydwu państwom na prawdziwie bliską współpracę.

Królestwo Agurii weźmie w wileńskiej konferencji poświęconej, jak czytamy w opublikowanym zaproszeniu, integracji politycznej i gospodarczej „jako remedium na kryzys aktywności”. Efektem miałaby być „luźna konfederacja państw” Vaarlandu. Tak na chłopski rozum – bez Agurii i Skarlandu, który za pośrednictwem „El Reino” już zakomunikował, że nie dostrzega „najmniejszej szansy na wejście do żadnej federacji państw”, całe przedsięwzięcie stoi pod dużym znakiem zapytania. Zakładając nawet, że taki projekt w ogóle mógłby się powieść w jakichkolwiek warunkach – osobiście mam wątpliwości – w tym przypadku po prostu zabraknie cegieł do budowy tego domu. Jakiej postawy można spodziewać się w przypadku Królestwa Agurii?

Nasze stanowisko zostało już bardzo wyraźnie określone na rozpoczętej Konferencji. Aguria nie widzi możliwości wejścia do Konfederacji, która zakłada ograniczenie suwerenności państw członkowskich. W zamian zaproponowaliśmy powołanie Rady Kontynentu Vaarlandzkiego jako organu doradczo-konsultacyjnego oraz mediacyjnego, gwarantującego wszystkim państwom członkowskim suwerenny i niepodległy byt. W skład Rady weszliby przedstawiciele państwa „starego” Vaarlandu i Antyry. Rada wzięłaby też na siebie organizację wspólnych przedsięwzięć kulturalnych, gospodarczych czy obronnych, pobudzając aktywność tak w poszczególnych państwach, jak i na całym kontynencie. Propozycja ta spotkała się jak dotąd z bardzo umiarkowanym zainteresowaniem. Należy jednak podkreślić, iż zaangażowanie w debatę, przynajmniej na razie jest niewielkie. Liczę jednak, że sytuacja jeszcze się zmieni i temat zostanie podjęty. Uważam bowiem, iż Rada Kontynentu to jedyna możliwa do przyjęcia alternatywa względem proponowanej Konfederacji, która może zintegrować państwa regionu i zachować ich pełną suwerenność.

Dziękuję za rozmowę.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.