Jesteś tutaj: Home // Debata Kuriera, Idee i polemiki // [Asketil] Bezradność, regres, apokalipsa

[Asketil] Bezradność, regres, apokalipsa

Październik 2014 roku. Do Mikroświata przybył zbawiciel pod przykrywką Szczytu w hasselandzkim mieście Angemont, który miał zaradzić wirtualnym klęskom oraz wszelakim niedogodnościom mieszkańców państw wirtualnych. Wyszło jak zwykle – uśmiechnięto się z szacunku do mikronacyjnych partnerów i wrócono do diamentowych pałaców. Piękne słowa pozostaną słowami, ponieważ większość zaproszonych gości nie zechciało nawet wziąć udziału w dyskusjach.

Mikroświat nie przeżywa żadnego kryzysu. Zmieniła się ludzka mentalność, która w pierwszej kolejności stawia dobro własne nad dobrem ogółu. Z tego powodu Szczyt w Angemont, jak i inne tego typu kongresy, nigdy nie będą miały sensu. Dzisiejszy mikronauta jest pesymistą, ponieważ nabrudził i nie umie tego posprzątać. Uważa, że pomogą mu w tym inni – najlepiej z własnej woli i pocałowaniem sygnetu – ale on sam nie będzie musiał spełnić żadnych zobowiązań. Tak się ostatecznie nie dzieje, co powoduje zakłopotanie i rozdmuchanie sytuacji do stopnia lokalnej apokalipsy.

sedlacek_fragmentCzęsto mówi się również o państwach izolujących się od reszty, czyli Księstwie Sarmacji i Federacji Al Rajn. W ocenie wielu specjalistów od dyplomacji są to mikronacje tak potężne, posiadające tak liczną rzeszę obywateli, że nie jest im potrzebna polityka zagraniczna oraz kontakt z pozostałymi mikronacjami. Ten stereotyp uwiecznił się szczególnie w państwach młodych, które traktują Sarmację i Al Rajn jako wzorcowe źródła wszelakiego zła, jakie kiedykolwiek pojawiło się w Mikroświecie. Jednocześnie, te same młode mikronacje, starają się wpłynąć na poprawę stanu ogólnego. Chcą stanąć na czele tych, którzy próbowali, ale im się nie udało – ponieważ z założenia się nie uda, choć można zrobić trochę szumu.

Te „mikrusy” – od stwierdzenia „yoyonacje” jakiś czas temu się odeszło – są obecnie w wielu wypadkach siłą napędową pełnoprawnych mikronacji, istniejących już wiele lat. Dzięki świeżości oraz początkowej aktywności wyglądają na wiarygodnych partnerów, co skutkuje szybkim zdobywaniem kontaktów – z obustronnym zyskiem. Niestety, średnio 80% z nich zaczyna od bezmyślnych konfliktów, na co idealnym przykładem może być Bialenia i Brodria. W okresie wakacyjnym przeciętny mikronauta mógł się pogubić z tymi wszystkimi klonami, atakami, inkorporacjami ziem, o których nikt nigdy nie słyszał – o tyle dobrze, że dzisiaj nieco się uspokoiło, a wspomniane mikronacje podążają drogą zdrowego rozwoju.

Powszechne tendencje bojownicze ukazują jednak nie kreatywność w tematach wojskowych oraz aktywność wyrażaną na wiele odmiennych sposobów, ale bezradność i całkowitą niedojrzałość. Nikt bowiem nie stwierdzi, że lepiej się łączyć, a nie dzielić – współpracować, a nie walczyć. Takie twierdzenia są dzisiaj zakazane, a wszelkie inicjatywy mające na celu zjednoczenia, z czasem zrywane. Społeczeństwo, a w szczególności władcy, boją się odważnych decyzji. Wolą powolną śmierć swoich tworów lub sztuczne kongresy, które ostatecznie nic nie zdziałają. Najlepiej bez tych największych, bo tylko będą się przechwalali swoim dobrobytem. Lepiej tworzyć przeciwwagę. Błędne koło.

Dyplomacja ostatnich dwóch lat to wzajemne „przepychanki” w stylu „kto jest ważniejszy?” oraz secesje i próby destabilizacji różnych państw Mikroświata. Ostatnie dwa lata to również czas, kiedy cofnięto się w poziomie dyskusji dyplomatycznych – stanowi ona coraz mniejsze znaczenie, a nasilają to wszelakie konflikty, które nigdy nie będą miały logicznego zwycięzcy. Kryzysem nie jest zatem aktywność, a polityka wrogości – w kierunku zagranicy, jak i współobywateli. Oczywiście, każde państwo ma własną indywidualną historię, ale efekt końcowy będzie identyczny jak u innych – lepiej bowiem brnąć w tym samym do końca, niż ratować się przed zgubą.

Ale to już zależy od nas. Nas wszystkich.

[O Autorze]

siergiuszSiergiusz Asketil – obywatel Księstwa Sarmacji. Szef resortu spraw zagranicznych i Prefekt Generalny. Publicysta, polityk, animator życia publicznego. Wydawca i redaktor pisma Mikro. W przeszłości obywatel Królestwa Dreamlandu, gdzie m. in. piastował urząd Premiera Rządu Królewskiego (2013).

7 komentarzy do " [Asketil] Bezradność, regres, apokalipsa "

  1. Daniel von Witt napisał(a):

    Ekscelencja ma rację. Kongresy, zjazdy, inicjatywy nastawione „ANTY” (antykryzysowe, antymocarstwowe itd.) są daremne a ich wyniki płonne. Dużej części z nich przyświeca niestety PRZECIWdziałanie czemuś, zamiast wspólnemu działaniu na rzecz czegoś. Przykłady z ostatnich dwóch lat to załóżmy kongresy kontynentalne na wschodzie, gdzie stawiane są bariery i dzieli kraje na lepsze i gorsze. To błędy, których wynikiem jest jeszcze większe rozdrobnienie i zamęt.

  2. Kristian Iversen napisał(a):

    „Nikt bowiem nie stwierdzi, że lepiej się łączyć, a nie dzielić – współpracować, a nie walczyć”. Nic bardziej mylnego. Jednym z zadań Szczytu w Królestwie Hasselandu jest właśnie integracja, i to własnie ona, według mnie oczywiście, będzie głównym tematem obrad Rady.

  3. Eddardnoqtern napisał(a):

    Artykuł porażka. Autor chyba nie był na tym samym szczycie co uczestnicy. Jako obywatel KS, wypowiada się w sposób negatywny – a Sarmacja i Al-Rajn nie były zaproszone dlatego, że mają więcej niż 20 obywateli – a to był szczyt tylko dla tych mniejszych.

    • Siergiusz Asketil napisał(a):

      Nie rozumiem dlaczego krytyka musi automatycznie oznaczać porażkę – w tym wypadku artykułu. W Szczycie nie uczestniczyłem, ale pozwoliłem sobie go obserwować. Spostrzeżenia opisałem w niniejszym tekście.
      Zastanawia mnie co prawda, jaki był sens ograniczania spotkania do państw mniejszych, ale to temat na inną dyskusję.

      Dodatkowo, zwrócę uwagę, że nazwę Federacji Al Rajn pisze się bez myślnika. Drobiazg, ale Oni zwracają na to znaczącą uwagę – czego się nie dziwię. Doświadczony dyplomata powinien o tym wiedzieć ;-)

      • Eddardnoqtern napisał(a):

        Ponieważ, niestety większość artykułu jest niezgodna z prawdą i może wprowadzić inne osoby w błąd. Jest różnica między opinią, a zmienianiem obrazu rzeczywistości.

        A co do Federacji Al Rajn – rzeczywiście mój błąd, przepraszam. Aczkolwiek nie uważam się za doświadczonego dyplomatę, tylko za początkującego.

  4. nieznany_mikronauta napisał(a):

    „Jednym z zadań Szczytu w Królestwie Hasselandu jest właśnie integracja, i to własnie ona, według mnie oczywiście, będzie głównym tematem obrad Rady.” Tylko czemu ta integracja była przeciw Sarmacji i większym mikronacjom? Zdaje się, że nawet na forum KD, p. Eddardnoqtern zapraszając na szczyt, właśnie jako taką przeciwwagę go określał.

    • Jacques de Brolle napisał(a):

      Dziękuję za komentarz, proszę jednak o podpisywanie się pełnym nickiem. Anonimy będą usuwane.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.