Jesteś tutaj: Home // Debata Kuriera, Idee i polemiki // [Swarzewski] Dyskretny urok kosmopolityzmu

[Swarzewski] Dyskretny urok kosmopolityzmu

maski2Redaktor de Brolle zaproponował mi, bym wypowiedział się w dyskusji na temat jakości współczesnej polityki zagranicznej w mikronacjach. Postanowiłem poruszyć problem zasadności podejmowanych procesów integracyjnych, a także wzrostu popularności idei internacjonalnych. Chciałbym rozpocząć od przedstawienia sytuacji na terenach znanych mi w największym stopniu, tj. od Kontynentu Północnego i Subkontynentu Valhalli.

Fiasko na Północy

W regionie tym, za sprawą powstałego na subkontynencie Bialeńskiego Związku Wolnomularskiego, pod koniec maja rozpowszechniły się idee internacjonalne. Inicjatywa powstała m.in. z inicjatywy Konstantego Jerzego Michalskiego, Tobiasza von Richtoffena i Feliksa Spirkina. Jednym z celów było stworzenie internacjonalnego super-państwa, ale tymczasowo ograniczono się do stworzenia konfederacji nordackiej. Ideę tą nazwano pan-nordatyzmem.

Idea ta nie została jednak przyjęta przez wszystkich entuzjastycznie. Negatywny stosunek wyraziło w większości społeczeństwo Federacji Brodryjskiej – drugiej siły na kontynencie. Zwolennicy niezależności podkreślali wartość suwerenności Brodrii, jak i obawy w stosunku do wolnomularskiego charakteru idei pan-nordatyzmu, budzącej negatywne skojarzenia związane ze światem realnym. W referendum zadano pytanie „Czy jesteś za dołączeniem Federacji Brodryjskiej do konfederacji na Nordacie?”. Od samego początku podkreślano niewiążący charakter referendum oraz jego konsultacyjną rolę. Remis 6:6 w głosach sprawił, że brodryjskie władze nie zdecydowały się na podjęcie zdecydowanych kroków zmierzających do zjednoczenia Nordaty. W tym samym czasie Bialenia inkorporowała Republikę Ludową Siedmiogrodu. Sojusz ten okazał się jednak krótkotrwały i już po miesiącu Siedmiogród w wyniku referendum ogłosił niepodległość.

Tak więc idee zjednoczeniowe na Kontynencie Północnym nie zdały egzaminu i upadły. Bialeńska lewica jest jednakże wciąż pozytywnie nastawiona do idei konfederacyjnych. Jako potencjalny partner wymieniane jest chociażby Królestwo Dreamlandu. Obecnie Kontynent ten przeżywa dość poważny kryzys aktywności, dodatkowo pomiędzy państwami, które pozostały chociażby w jakimś stopniu aktywne, występują pewne animozje. Dlatego też stawiam tezę, iż państwa Nordaty wciąż mogą być zainteresowane integracją. Należałoby ją jednak przeprowadzić w bardziej przemyślany i mniej zideologizowany sposób, niż w przypadku wolnomularskiego pan-nordatyzmu.

Być jak Bastion Union

W ostatnim czasie w wielu częściach mikroświata można spotkać się ze wzrostem popularności kosmopolityzmu. Jest to odpowiedź na kryzys aktywności i spadek liczby obywateli. W starszych państwach spowodowane może to być też chęcią zmiany skostniałego klimatu państwa opierającego się od dłuższego czasu na tych samych osobach. Wzorem dla polskich zwolenników integracji jest angielski Bastion Union – zjednoczona platforma prawie wszystkich mikronacji.

Idea ta w Polsce nie jest jednak tak jednolita i często poszczególne kraje lub osoby próbują osiągnąć w ten sposób własne, egoistyczne cele. Coraz większa liczba działaczy obecna jest równocześnie w kilku krajach lub ma za sobą doświadczenie wyniesione z innych państw, które upadły lub zmieniły swój charakter w sposób niemożliwy do zaakceptowania przez nową osobę. To sprawia, że ludzie z różnych mikronacji są coraz bardziej zintegrowani i coraz łatwiej wyobrażają sobie istnienie wspólnoty. Zagranica dla większości aktywistów nie jest już czymś odległym i niezrozumiałym. Ludzie znają się nawzajem, mają wspólne problemy i wspólne wizje.

Unia jako konieczność

Można różnie podchodzić do tego zjawiska. Niektórzy twierdzą, iż zabija to różnorodność oraz jest szkodliwe dla Pollinu. Inni natomiast, tak jak ja, uważają, iż w obliczu trwającego kryzysu mikronacyjności powinniśmy się zjednoczyć. Niektórzy mówią o zjednoczeniu Vaarlandu, inni Nordaty, jeszcze inni są zwolennikami rozszerzenia Dreamlandu lub też Sarmacji o kraje korony. Prawda jest natomiast taka, że prawdziwe i trwałe zjednoczenie możliwe byłoby tylko w przypadku równej unii kilku państw, rozszerzanej potem na następne.

Oczywistym jest, iż w najbliższych latach Al Rajn nie będzie zainteresowany sfederowaniem się z innymi mikronacjami, ponieważ nie przeżywa kryzysu i nie ma tak silnych powiązań z innymi krajami. Również Sarmacja radzi sobie dość dobrze i zapewne zadowoli się swoją unią z Baridasem, Teutonią i Sclavinią. Natomiast kraje takie jak Dreamland, Bialenia, czy Hasseland, moim zdaniem powinny się zjednoczyć i prędzej, czy później to uczynią.

Przezwyciężyć izolację

Podsumowując, uważam, iż procesy integracyjne są jak najbardziej zasadne. Należy jednak przeprowadzać je z głową, bez narzucania któremuś z podmiotów własnej ideologii i realizowania osobistych interesów poszczególnych person lub państw. Coraz więcej państw jest wzajemnie powiązanych ze sobą. Znika strach przed zagranicą, znajomości poszczególnych działaczy mikroświata coraz częściej wykraczają poza granice poszczególnego państwa, a nawet kontynentu. Idee internacjonalne są coraz popularniejsze i proces ten będzie szedł dalej. Jest to reakcja na kryzys aktywności, spadek liczby działaczy polskiego mikroświata, a także coraz bardziej ponadnarodowe znajomości wysoko postawionych osób. Szczyt w Hasselandzie jest dobrym początkiem międzynarodowej współpracy bez izolacjonistycznie nastawionego Al Rajnu i Sarmacji. Chęć wspólnego radzenia sobie z kryzysem może doprowadzić do jeszcze pozytywniejszego odbioru idei kosmopolitycznych.

[O Autorze]

Andrzswarzewskiej Swarzewski – urzędujący Prezydent Federacji Brodryjskiej. W przeszłości obywatel Księstwa Sarmacji i Republiki Bialeńskiej. Ideolog mikronacyjnego ruchu narodowego, autor prac naukowych, publicysta.

2 komentarze do " [Swarzewski] Dyskretny urok kosmopolityzmu "

  1. Chojjnacki-Ferski napisał(a):

    „Sarmacja(…) zapewne zadowoli się swoją unią z Baridasem, Teutonią i Sclavinią”

    Sarmacja nie jest w unii z Teutonią i Sclavinią. To są jej zwykłe prowincje, części państwa. Dramatyczny błąd merytoryczny.
    Zresztą – także unia z Baridasem jest iluzoryczna. To żaden wielki, ponadnarodowy twór. Prawodawca sarmacki traktuje go jak zwykłą prowincję.

    • alojzy napisał(a):

      Niestety, ob. Chojnacki-Ferski ma rację. Nie dlatego „niestety”, żebym uważał że rzutuje to w jakiś dramatyczny sposób na jakość materiału, bo moim zdaniem zbiorcze nazwanie „unią” związku łączącego KS z dwoma dawno inkorporowanymi państwami i z jednym krajem korony to dopuszczalne uproszczenie; dlatego „niestety”, że wyjałowienie kultur i tożsamości które wniosły w posagu inkorporowane kraje to spora strata dla całego v-świata.

      I nie piszę tego z jakiejś antypatii do Księstwa (mimo że pod obecnym − najgorszym w historii¹ − księciem, coraz bardziej staje się odrażającym kółkiem wzajemnej masturbacji), wciąż bowiem czuję się Sarmatą. Po prostu aż przykro patrzeć na to, co w imię tępego centralizmu zrobiono. Unicestwiono możliwość zbudowania naprawdę ciekawego i różnorodnego miejsca które byłoby domem dla bardzo różnie myślących ludzi. Poza tym prawie do gołej ziemi wypalono² dwie starożytne − na mikronacyjną skalę − kultury (teutońską i baridajską), jedną młodszą zaś na modłę kolonialną sprowadzono do roli średnio śmiesznego³ placu zabaw dla uciekiniera z tonącego eskwilińskiego okrętu oraz (skądinąd sympatycznej) eks-Kanclerz Sobieszek, co jakiś czas zmieniającej prowincje ruchem konika szachowego.

      Co do ruchów zjednoczeniowych w bliższej lub dalszej przyszłości, to jestem zdecydowanie sceptyczny. Próbowano już tyle razy i tyle razy się nie udawało. Sam nie nastawiam się negatywnie, ale nie podzielam (być może dlatego, że ostatnimi czasy horyzont mam raczej ograniczony do własnego podwórka) optymizmu. Gdzie ta zmiana nastawienia? W artykule mowa jest raczej o znanych z przeszłości próbach i kolejnych niepowodzeniach, żadnych pierwszych zwiastunów przełomu autor nie opisuje.

      Dodam jeszcze, że bardzo chętnie przeczytałbym coś więcej o Bastion Union. Pierwsze słyszę, a mam obecnie dramatycznie mało czasu i na własną rękę się w temat nie zagłębię. Może Kurier napisałby coś na ten temat? :>

      ______________
      1 Brzmi to kontrowersyjnie, ale książęta krótko władający i w zasadzie nieobecni przynajmniej nic nie napsuli, a Daniel Łukasz przy swoim odejściu wprowadził zamieszanie, które pomogło potem odbić państwo od dna.
      2 Niestety obecne niemrawe próby animowania kultur lokalnych przez młodszych obywateli, jakkolwiek szlachetne, niestety nie mają za grosz pierdolnięcia.
      3 Kwiatanga? Plażo, proszę.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.