Jesteś tutaj: Home // Debata Kuriera, Idee i polemiki // [Witt] Mocarstwa oddają hołd jednemu – izolacjonizmowi

[Witt] Mocarstwa oddają hołd jednemu – izolacjonizmowi

Rok 2012 oznaczał koniec pewnej epoki w międzynarodowych stosunkach dyplomatycznych. Przestała istnieć Organizacja Polskich Mikronacji (OPM), a wraz z nią większość wypracowanych kanonów i zasad międzynarodowego obycia. Pustkę po tym towarzystwie miały wypełnić przede wszystkim mocarstwa, imperia dynastyczne, bloki kontynentalne, międzynarodowa organizacja piłkarska i międzynarodowe konkursy muzyczne. Pustkę, którą wypełniały również spektakularne debiuty i druzgocące upadki państw.

Należy podkreślić, że OPM odgrywała bardzo ważną rolę integracyjną i stabilizacyjną w Mikroświecie, stanowiąc nie tylko platformę łączności pomiędzy wszystkimi krajami, ale też swoisty autorytet, na który można było się powoływać. Era poopeemowska przyniosła bałagan – przywódcy państw wirtualnych nie chcieli lub nie byli w stanie dalej wspierać OPM, a w efekcie jej rozpadu, do którego przyłożyli ręce, musieli liczyć wyłącznie na siebie. Wbrew pozorom sytuacja taka odpowiadała większości graczy, którzy postanowili biec we własnych kierunkach, na nikogo się nie oglądając, od czasu do czasu próbując tworzyć sztafety złożone z najbliższych przyjaciół.

Mocarstwa, którymi można nazwać Księstwo Sarmacji oraz Federację Al Rajn z racji zamieszkania przez niemal połowę ludności Mikroświata, przybrały niemalże jednakową doktrynę w polityce zagranicznej. Doktrynę biernego izolacjonizmu. Pamiętajmy o tym, że oba kraje wzmocniły się uprzednio poprzez wchłonięcie słabszych sąsiadów, którym oferując względnie dobrze skonstruowaną federację, bezpieczeństwo i kulturę (odpowiednio sarmacką i alrajnską) uzyskały premię synergiczną w postaci dodatkowych aktywnych obywateli, których poddano mniej lub bardziej jawnym czy zamierzonym procesom asymilacji, dzięki czemu udało się stworzyć silne społeczeństwa. Wyjątek stanowił tylko Wandystan, którego kultura społeczno-polityczna wyraźnie odstawała od reszty Sarmacji, a przez to Wandejczycy nigdy nie stracili swojej tożsamości narodowej, decydując się ostatecznie na zerwanie więzi z Grodziskiem. Dzisiaj cieszą się pełną suwerennością.

Im bardziej najedzonymi demograficznie zdawały się Sarmacja i Al Rajn tym bardziej stawały się obojętnymi na przepychanki głodujących pod tym względem krajów mniejszych. Świadome, że pokarmu im nie zabraknie bynajmniej w najbliższej perspektywie czasowej oraz że dzięki swojej sile i naturalnemu ruchowi dzięki aktywności wielu osób i tak będą w dalszym ciągu wydzierać pokarm krajom demograficznie głodującym, postanowiły zarzucić prowadzenie aktywnej polityki zagranicznej. Efekt tego podejścia jest dobrze znany. Mocarstwa nie uczestniczą w międzynarodowych wydarzeniach politycznych, nie uznają części państw wirtualnych ani map międzynarodowych – nie widzą sensu podejmowania kroków w celu realizacji jakichkolwiek działań w tych obszarach ciesząc się z zasobnych populacji i odgradzając od „dzikusów” Orientyki, Nordaty i Vaarlandu często dokonujących aktów wzajemnego kanibalizmu.

Wiadomym jest, że mocarstwo pozostając w międzynarodowym stowarzyszeniu zrzeszającym kraje na zasadach równości jest jawnie pokrzywdzone. Będąc silne i ludne może mieć do powiedzenia wyłącznie tyle i aż tyle, co jakiś słabeusz z wirtualnego trzeciego świata. Mocarstwa duszą się w takich organizacjach i nie widzą sensu ocieplania ich wizerunku swoją obecnością dla pozostałych uczestników nie czerpiąc z tego żadnych realnych korzyści. Nie są wszak filantropami, ale drapieżcami, którzy oczekują politycznych zysków dla swych nacji.

Pamiętać trzeba również o tym, że czym innym jest kryzys dla mocarstwa, a czym innym dla kraju średniego lub małego. Sarmacja i Al Rajn nie rozumieją problemów, z jakimi borykają się wszystkie inne państwa, ponieważ one ich nie dotykają w tak dużym stopniu jak całą resztę. Nie cierpią na mityczny kryzys aktywności, ponieważ ich pęd aktywnościowy jest generowany przez całą rzeszę obywateli i obcokrajowców. Co więcej szczególnie Sarmacja stanowi ziemię obiecaną dla wielu mikronautów, którzy mogą próbować swoich sił w innych krajach, jednak ostatecznie będą emigrować do Księstwa, jako państwa wirtualnego, które z pewnością najlepiej trafia w gusta oczekiwań wobec mikronacyjnego życia. I ma środki, by te oczekiwania spełniać. Z kolei Al Rajn obrał pewną drogę narodowej specjalizacji – w sporcie. Powszechne zainteresowanie budzi w tym kraju udział w międzynarodowych rozgrywkach. Ponadto wartym odnotowania jest, że to właśnie Sarmacja i Al Rajn jako jedyne są w stanie wystawiać więcej niż jedną reprezentację w mikronacyjnym mundialu.

Aktywność dyplomatyczną mocarstw mikronacyjnych cechuje ostentacyjna pewność siebie w daleko posuniętej zachowawczości politycznej. Sarmacja i Al Rajn wydają się czuć zaspokojone pod tym względem, przez co ich ruchy zewnętrzne można dostrzec szczególnie podczas imprez kulturalnych i sportowych. W ich wyniku, gdy nierzadko kraje te zdobywają czołowe miejsca, ich prestiż międzynarodowy jeszcze bardziej wzrasta – przy stosunkowo małych nakładach pracy służb dyplomatycznych. Kiedy mogłoby się to zmienić? Gdyby na polu walki o prymat na świecie pojawił się trzeci aktywny gracz.

Pytanie tylko: kto?

[O Autorze]

wittDaniel von Witt jest obywatelem Królestwa Dreamlandu. Redaktor naczelny pisma Mercurius Furlandiae. Polityk, wojskowy, kartograf. Publicysta specjalizujący się w problematyce międzynarodowej i gospodarczej. Autor najnowszych map polskiego mikroświata.

1 Odpowiedź do " [Witt] Mocarstwa oddają hołd jednemu – izolacjonizmowi "

  1. Eddardnoqtern napisał(a):

    Świetny artykuł. :)
    A co do końcowego pytania mam nadzieję, że w przyszłości będzie jeszcze więcej niż 3 graczy.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.