Jesteś tutaj: Home // Projekt: Inny świat // Mikronacje internetowe: obumierają czy ewoluują?

Mikronacje internetowe: obumierają czy ewoluują?

sinclair_sliderW ciemnych zakątkach świata Micras [1] – najstarszej w Internecie i wciąż funkcjonującej wspólnoty mikronacji – daje się ostatnimi czasy słyszeć pomrukiwania, że wspólnota i, co za tym idzie, hobby mikronacjonalizmu, obumiera.

Tego typu głosy powracają co kilka lat, niczym utrwalona tradycja. Jednak wraz ze spadkiem aktywności w Bastion Union [2] – postrzeganej przez zatrzaśniętych na jej forum użytkowników jako jądro wspólnoty Micras – pogłoski o rychłym upadku stały się coraz bardziej rozpowszechnione.

Royston Merrick (doświadczony, ale nie zupełnie cyniczny mikronauta, znany również jako Ardashir Khan [3])obrazowo przedstawił swój pogląd na stan wspólnoty, nazywając ją „cuchnącym bagnem, które zostało w większości wydrenowane i w którego ostatnim zatęchłym bajorze [czyli w Bastion Union] większość ryb również już zdechła i gnije na powierzchni”.

Czy Merrick i ci, którzy podzielają jego opinię, stwierdza nieuchronną rzeczywistość? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy mieć w pamięci świat mikronacji, w którym ci ludzie – i również ja sam – wyrastali.

Historia wspólnoty Micras (choć niekoniecznie pod tą nazwą) sięga 1999 roku. Jest więc pierwszą tego typu wspólnotą państw wirtualnych. We wczesnych latach wspólnoty starsze mikronacje, jak Atlantium, Torhavn, Reunion i wiele innych, które potem stały się inspiracją dla młodszej wspólnoty MicroWiki [4], traktowały państwa Micras jak równych sobie partnerów. W państwach Micras udzielały się dziesiątki ludzi, a poziom aktywności przewyższał cokolwiek, co można spotkać dziś w państwach wirtualnych. Ta prawdziwie Złota Era aktywności i kreatywności wytworzyła więź, którą śmiało możemy nazwać uzależnieniem od mikronacji, dzięki któremu po czternastu latach wielu z nas wciąż się angażuje.

Byliśmy młodzi. Większość z nas była nastolatkami, nie mieliśmy nic innego do roboty, więc poświęcaliśmy cały czas na mikronacje. W tych wczesnych latach zainwestowaliśmy w tę wspólnotę tyle czasu i wysiłku, że dziś mamy wygórowane oczekiwania.

W połowie pierwszej dekady XXI wieku, kiedy wielu członków wspólnoty wyrosło z mikronacji w związku z wymaganiami i zobowiązaniami świata realnego, życie nabrało powolniejszego tempa i jedynie garstka z nas zdołała utrzymać poziom dawnej aktywności. Definicją sukcesu pozostały jednak standardy aktywności z tych wczesnych lat. W istocie ta miara pochodzi z czasów, gdy nasze zaangażowanie bardziej przypominało zajęcie na cały etat, niż hobby, którym istocie zawsze było i wciąż przecież jest.

Mamy więc spaczony obraz tego, co kwalifikuje się jako sukces w tym hobby. Dlatego też od niemal dekady, skoro wspólnota nie dorasta do naszych oczekiwań aktywności, wielu mikronautów konsekwentnie wieszczy niechybny zgon mikronacjonalizmu.

Jest co najmniej jedna rzecz, która łączy tych mikronautów: ich wróżbiarskie umiejętności są ułomne, bo przecież wspólnota wciąż jeszcze nie umarła!

Powodem tej ułomności jest krótkowzroczność czynionych obserwacji. Przede wszystkim, zrównują oni Bastion Union z życiem całej wspólnoty Micras, ignorując pokaźne grono mikronacji, które funkcjonują poza forum Bastion Union, nie wspominając nawet o ideologicznie nieco odmiennej (ale w gruncie rzeczy identycznej z Micras z wczesnych lat) grupie mikronacji MicroWiki.

Ponadto, ci prorocy zagłady mierzą sukces miarą z czasów, gdy byliśmy w większości bezrobotnymi nastolatkami, uczniami liceum lub studentami, których stać było na poświęcanie mikronacjom wielu godzin dziennie. Oczywiście, życie wspólnoty tętni szybszym pulsem, gdy jest więcej aktywności, jednak nie możemy pozwalać, by nasze oczekiwania co do aktywności stały się obciążeniem, które wpędza nas w defetyzm.

Aktywność w państwach wirtualnych jest chyba dla wszystkich sposobem na odprężenie się w wolnym czasie i zarazem stymulowanie własnej kreatywności. Jako hobby, miarą jego sukcesu powinno być raczej to, czy sprawia nam przyjemność w wolnym czasie, a nie to, jak prezentują się statystyki aktywności w ramach forum i liczba mieszkańców. Skupianie się na tych drugich prowadzi do cynizmu i utrudnia czerpanie przyjemności z tego hobby poprzez dawanie upustu swojej ciekawości i kreatywności.

Jeśli mamy mierzyć swoje oczekiwania miarą aktywności i liczebności mikronacji we wczesnych latach wspólnoty, to owszem, wspólnota umiera. Jednak prawda jest taka, że wirtualna państwowość wyewoluowała w to, czym hobby zawsze powinno było być: relaksującą formę spędzania wolnego czasu, gdy wszystkie zobowiązania realnego świata zostały już zaspokojone.

***

1  Wirtualny świat zrzeszający głównie anglojęzyczne, ale też holenderskojęzyczne mikronacje. Odpowiednik polskiego Pollinu. (źródło

2  Wspólne forum dzielone przez szereg mikronacji usytuowanych w świecie Micras. (źródło)  

3  Aktywny w mikronacjach od 2001 roku. Kojarzony przede wszystkim jako Szach Królestwa Babkhi. (źródło)

4  Założona w 2005 roku wspólnota państw wirtualnych oparta o serwis Wiki i jego forum, oraz czaty na Skypie. (źródła 1 i 2

(tłumaczenie i przypisy Pavel Svoboda)

O Autorze

coprietaLiam Sinclair –  kanadyjski mikronauta, aktywny w mikoświecie od 2001 roku. Publicysta, analityk, historyk ruchu mikronacyjnego. Na przestrzeni lat związany z szeregiem państw, dziś głównie kojarzony z Królestwem Gotzborgu. Redaktor naczelny Coprieta Standard, założyciel Royal Institute of Micronational Antiquities.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.