Jesteś tutaj: Home // Idee i polemiki // Jedna Awara, dwa Baridasy i trzy postimperia

Jedna Awara, dwa Baridasy i trzy postimperia

Spór o Awarę to więcej niż kolejny happening. Awara to coś więcej niż piksele. To wciąż żywy kawałek historii polskiego mikroświata. To właśnie tutaj swoją siedzibę miała Organizacja Polskich Mikronacji, a w poprzedniej dekadzie – Rada Mapy Mikronacji. Trwający ponad jedenaście lat spór o podzieloną wyspę odcisnął trwałe piętno na polityce zagranicznej większości państw regionu. Problem powraca z dawną intensywnością wskutek publikacji sarmackiego ultimatum pod adresem króla Scholandii. Niespodziewanie odgrzany na starym tłuszczu lokalnych animozji i resentymentów, może dziś ponownie ubarwić polityczny żywot na kilku mikronacyjnych salonach. Byłoby to zarazem jego największe dobrodziejstwo. Jak słuszni zauważył Luter – tęgi gniew odświeża krew.

Pierwsze rozdanie

Pomijamy wątek dziejów przedinternetowych, w których Awara debiutuje jako zamorska kolonia roztropnych książąt z Almery. Wyspa wyłoniła się z nicości w pierwszej połowie 2003 r. jako wspólne przedsięwzięcie Sarmacji i Baridasu. Awarę podzielono równoleżnikowo: gospodarzem jej południowej części zostali Baridajczycy, północnej – koloniści z Grodziska. W gabinecie premiera Scholandii zapanowała konsternacja. U wybrzeży scholandzkich z dnia na dzień powstał nowy ląd. Na dodatek – wbrew wcześniejszym ustaleniom.

scholander

Słoneczne przedpołudnie w scholandzkim Alexiopolis

Zaniepokojenie scholandzkich polityków było uzasadnione. Na mocy świeżo podpisanego Porozumienia Grodziskiego (luty 2003) państwa Czwórprzymierza – w tym właśnie Sarmacja i Scholandia, a także Baridas i Aklandia – zobowiązały się do wzajemnego konsultowania w sprawie wszelkich zmian na wspólnej mapie, która w tamtym czasie zaludniana była przez niespełna dziesięć państw. „Więc jak to jest? To każdy już może sobie na wspólnej mapie dorysowywać wyspy i inni mają to przełknąć? – żalił się zdumiony dziennikarz na łamach scholandzkiego „Spectatora” w kwietniu 2003r. Państwa wymienionej czwórki związane były również węzłem wojskowego Układu Scholopolskiego, który równoważyć miał potencjał Dreamlandu i Leblandii, które na krótką chwilę poważnie się do siebie zbliżyły.

Z perspektywy zdezorientowanych Scholandczyków pojawienie się nowego lądu w bezpośrednim sąsiedztwie Królestwa stanowiło pierwszy poważny sygnał wzbierającej fali sarmackiego antyscholandzymu. Na tej fali pod adresem Scholandczyków posypać się miały wkrótce niewybredne inwektywy i oskarżenia o faszyzm, a w końcu – akty pospolitego trollingu, forumowe przepychanki, prasowe pyskówki i majowa próba przewrotu komunistycznego – happeningu obywateli sarmackiego pochodzenia (2003). Najgorsze miało nastąpić jednak w latach późniejszych. „W Sarmacji powstał prąd polityczny zwany antyscholandyzmem, w odpowiedzi na to w Scholandii wyklarował się antysarmatyzm” – zauważył Piotr Jabłoński, późniejszy król Scholandii, w naukowej monografii traktującej o relacjach z Grodziskiem. Awara była pierwszym sygnałem, że świeży sojusz z Sarmatami ma poważne ograniczenia.

Wyspa stała się kością niezgody we wzajemnych relacjach obu mocarstw. Jej pojawienie się w bezpośrednim sąsiedztwie Scholandii zostało potraktowane jako sarmacka „prowokacja” – to właściwie jedyna interpretacja, z jaką zetkniemy się w scholandzkiej historiografii i publicystyce tamtego okresu. Relacjom sarmacko-scholandzkim poświęcono na jej kartach wyjątkowo wiele uwagi. Dla cytowanego wyżej Jabłońskiego sprawą oczywistą jest fakt, że decyzja w sprawie utworzenia nowej wyspy przyczyniła się do reorientacji scholandzkiej polityki zagranicznej i – w efekcie – zbliżenia z Dreamlandem. Bezpośrednią konsekwencją powstania Awary i późniejszych wydarzeń był faktyczny rozpad Czwórprzymierza i powstanie w czerwcu 2003 r. Sojuszu Scholandzko-Dreamlandzkiego, który przetrwał aż do 2009 r.

awara2003

Wyspa Awara w 2003 r.

Wasza Melena, nasza Awara

Poważny spadek aktywności Republiki Baridas – część obserwatorów mówiła wręcz o upadku państwa – zachęcił Scholandczyków do przejęcia inicjatywy. Władze w Scholopolis wykorzystały nadarzającą się sposobność i przeszły do kontrofensywy, zajmując południową cześć Awary, którą potraktowały jako ziemię niczyją.

Problem wrócił na wokandę w 2004 r., wraz z odradzającym się z popiołów Baridasem. Okazja do rozwiązania sporu na drodze dyplomatycznej nadarzyła się w trakcie prowadzonych w tym samym czasie negocjacji w sprawie powstania Rady Mapy Mikronacji, choć już wcześniej zagadnienie zostało przedyskutowane w gronie państw ówczesnej Wielkiej Trójki – Sarmacji, Scholandii i Dreamlandu. Rozwiązaniem okazała się propozycja przyznania poszkodowanym Baridajczykom wyspy Melena. Nowy ląd, położony na zachód od głównego lądu Wirtuazji, stanowić miał rekompensatę za Awarę. W sierpniu 2004 r. szczegóły całej operacji publicznie przedstawiła scholandzka Minister Spraw Zagranicznych – Agnieszka Smoręda:

Podczas wspólnych rozmów nad Mapą postanowiono, że wyspy się nie usunie tylko podzieli między Scholandię a Sarmację. Po powrocie Baridasu do żywych chciano odzyskać wyspę. Na konferencji w Dreamopolis postanowiono stworzyć wyspę równej wielkości co Awara i tak powstała Melena położona na zachód od Baridas. Co do zaś tego, że na mapie Scholandii Awary nie ma, no cóż mapa powstała zanim dostaliśmy Awarę, po otrzymaniu południowej części Awary mapa była aktualizowana jedynie pod kątem prowincji. Jednak połowa Awary należy do nas i łączy nas lądowa granica z Sarmacją.

Słowa szefowej scholandzkiej dyplomacji z marszu potwierdził wówczas sarmacki Minister Informacji – Mateusz Bartkowiak: „Północna część Awary należy do Sarmacji, natomiast południowa do Scholandii”. W podobnym duchu na tym samym forum wypowiadać się miał w przyszłości książę senior Piotr II Grzegorz, chwaląc dojrzałość (obojętność) samych Baridajczyków.

Propozycja rekompensaty została przyjęta. Melena od dziesięciu lat stanowi integralną część Baridasu. Nowa wyspa trafiła na wspólną mapę we wszystkich jej wariantach – od chronologicznie najstarszej „wspólnej mapy polskiego mikroświata”, przez mapy Pawła Zeppa, Michaela O’Rhady, Pela Nandera, po najnowszy projekt Witta.

Melena

Melena na mapie Pela Nandera (2011)

Pod skrzydłami Dreamlandu

W październiku 2004 tymczasowe władze Republiki postanowiły związać los Baridasu z Królestwem Dreamlandu, który znajdował się wówczas w szczytowym okresie rozwoju. W specjalnej deklaracji baridajskie władze uznały Dreamland swoim nowym domem. Król Artur I Piotr dokonał włączenia całości terytorium Baridasu do ziem Korony. Unia ekorrska (2004-2005) stała się faktem.

„Wraz z Baridasem Dreamland zyskuje przynajmniej dwóch aktywnych obywateli – Jana Mauscha i Patryka Bita – zaś Baridas możliwość odbicia się od dna. Od dłuższego czasu Republika bowiem właściwie nie istniała. Dopiero teraz, dzięki pomocy Dreamlandu, będzie miała szansę wstać z kolan” – pisał na łamach dreamlandzkiego „OKNA” zadowolony z takiego obrotu rzeczy premier Edward Krieg.

Baridas stał się częścią Domeny Królewskiej – terytorium podlegającym bezpośredniej jurysdykcji Króla Dreamlandu. Zachował dotychczasowe symbole narodowe oraz tytulaturę. Na jego czele stał Lord Gubernator, używający w Baridasie tytułu Prezydenta. Przez blisko rok na mapie politycznej mikroświata Republika oznaczana był jako integralna część Dreamlandu.

Na liście dyskusyjnej Księstwa Sarmacji sprawę skomentował ówczesny Kanclerz Piotr „Khand” Krupiński (w 2010 r. wyniesiony na sarmacki tron jako Piotr II Grzegorz):

„Rząd Ksiestwa Sarmacji był już od dawna poinformowany o tych posunięciach przez przyjacielski rząd Dreamlandu. Jest to seria posunięć mających ustabilizować polski świat wirtualny oraz zachować proporcje w terytoriach pomiędzy Trzema Mocarstwami. Baridas – przyłączony do Dreamlandu ma szanse wirtualnego-rozwoju państwowości. Nie miał już niestety takiej szansy jako osobny organizm państwowy. Przypomina to nieco sytuację Teutonii, która została przyłączona do Sarmacji”.

mapa2004_wmpm

Baridas w dobie unii z Królestwem Dreamlandu (2004-2005). Wyspa Melena po raz pierwszy zaznaczona na wspólnej mapie (WMPM, grudzień 2004)

 A co z Awarą?

Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, południowa część Awary pozostała w rękach Scholandczyków; północą, jak dotychczas, administrowali Sarmaci. W sensie formalno-prawnym status quo na wyspie został ostatecznie usankcjonowany w grudniu 2004 r., gdy państwa Trójki – Scholandia, Sarmacja i Dreamland – podpisały Traktat w sprawie Wspólnej Mapy Polskich Mikronacji. Awara została przekazana pod jurysdykcję nowej Radę Mapy Mikronacji. W imieniu Dreamlandu treść traktatu negocjowana była przez Baridajczyka Jana Mauscha, który sprawował w tym czasie urząd dreamlandzkiego Ministra Spraw Zagranicznych. Przedstawicielem Dreamlandu w Radzie został inny Baridajczyk – Patryk Bit, piastujący jednocześnie urząd Lorda Gubernatora (Prezydenta Republiki). Baridajczycy, realizujący ówczesną polityką zagraniczną Królestwa Dreamlandu, zaaprobowali nowy stan rzeczy i rozwiązali problem Awary według własnego uznania i z pełną świadomością praktycznych konsekwencji tego ruchu.

W kwietniu 2005 r. demograficznie okrzepły Baridas opuścił unię z Dreamlandem. Baridajczycy wykorzystali okazję w postaci nieformalnej wojny domowej i secesji dwóch prowincji, które dały początek Wielkiemu Księstwu Solardii i Nowej Furlandii. W dwudniowym referendum za niepodległością opowiedziało się 11 z 15 ówczesnych obywateli Republiki. W efekcie w ciągu tygodnia Królestwo straciło 1/4 aktywnych obywateli. Mimo wszystko rozwód nastąpił w cywilizowanej atmosferze. Obie społeczności dziękowały sobie nawzajem za „miło spędzony czas i rywalizację sportową”. Komentując sprawę na łamach „Głosu Weblandu”, zauważyłem wówczas, że „Baridajczyk, choć czasem szorstki w obyciu, to prawdziwy dżentelmen. Zawsze puka, zanim strzeli w pysk”.

W listopadzie 2006 r.  Baridas – już jako monarchia – związał się z Księstwem Sarmacji. Unia pozostaje w mocy do chwili obecnej.

W cieniu Grodziska: dwa Baridasy, jedna Awara

W kolejnych latach problem Awary w takiej czy innej postaci wracał jak bumerang, ale nie za sprawą Baridajczyków. A przynajmniej – nie w sposób, który byłby widoczny dla społeczności międzynarodowej. Scholandzka-sarmacka granica na wyspie stała się linią nieformalnego frontu, zaś sama Awara – politycznym sejsmografem tradycyjnie trudnych relacji Sarmacji i Sojuszniczych Królestw, jak w latach 2003-2009 określały się wzajemnie Dreamland i Scholandia. Obie monarchie lojalnie wspierały się w kolejnych potyczkach z Grodziskiem, niejednokrotnie wykazując się przy tym zaskakującą nadgorliwością. Jak w połowie 2005 r., gdy scholandzki premier wyprosił ze Scholopolis sarmackiego ambasadora Piotra Kościńskiego po kilku pogardliwych wypowiedziach Sarmatów na temat Dreamlandu.

Ilekroć w obrębie państw Wielkiej Trójki podnosiła się temperatura wzajemnych relacji, powracał problem Awary. W swoim przeglądzie wydarzeń zagranicznych za sam tylko 2005 r. Daniel Styczyński maluje frapujący obraz nasilającej się obsesji:

„Scholandia zachowując politykę zimnej wojny i ignorowania posunięć sarmackich nie dała się sprowokować pod koniec maja 2005 doniesieniami na sarmackiej LD (nie uznawanymi za prawdziwe nawet przez władze Sarmacji) o rzekomym zajęciu scholandzkiej części wyspy Awary – siedziby Rady Wspólnej Mapy Polskich Mikronacji. (…) Po ogłoszeniu pod koniec sierpnia stanu wyjątkowego w Wandystanie, Sarmacja rozpoczęła śmielej prowokować Scholandię. Wzmożona aktywność militarna w pobliżu wyspy Awary zaniepokoiła Sztab Generalny. W odpowiedzi, Grzegorz Kwiatkowski ogłosił 3. stopień gotowości bojowej, a armia Scholandii i Dreamlandu przeprowadziła na wodach wokół Awary do 15 września 2005 wspólne manewry”.

Jeszcze gorętszy okazał się kolejny rok, w którym król Piotr Mikołaj Aleksander (d. Majkel Bumbum) postanowił przekazać koronę Baridasu swojemu imiennikowi z Grodziska. „Sytuacja w Baridasie, delikatnie mówiąc, jest tragiczna” – tłumaczył w odezwie do narodu. Unia personalna z Sarmacją stała się faktem.

Decyzja króla została oprotestowana przez osamotnionego obywatela Kordiana Meczyszczykiewicza, który w błyskawicznym tempie powołał jednoosobowy Rząd Tymczasowy i stanął na czele niepodległej Republiki Baridasu. Inicjatywa Meczyszykiewicza została wydrwiona przez ustępującego monarchę, który na łamach sarmackiej prasy przypomniał, że obywatele Baridasu w drodze referendum powierzyli mu władzę absolutną, a więc i możliwość samodzielnego decydowania o losie państwa. „Sorry, lajf is brutal” – podsumował. W listopadzie 2006 r. działały zatem dwa Baridasysuwerenny Republika i związana z Sarmacją monarchia.

Sojusznicze Królestwa – poza wiadomą dwójką pod tym szyldem wystąpiła również Natania, chwilę później doszlusowała Brugia – postanowiły wykorzystać sytuację i w bombastycznym oświadczeniu potępiły „akt aneksji”, które określiły jako „wyraz imperialistycznych dążeń Księstwa Sarmacji”. Co więcej – udzieliły poparcia rządowi Republiki, uznając go za „jedyny reprezentujący interesy narodu baridajskiego”.

Kolejne wydarzenia potoczyły się lawinowo, tym bardziej że Sarmaci mogli w tym czasie liczyć na ułańską fantazję obywateli Mandragoratu Wandystanu, z którym pozostawali wówczas w unii (2006-2007). Już w kilka dni po publikacji oświadczenia scholandzkiego rządu w sprawie Baridasu, w Królestwie Scholandii proklamowano powstanie Wysokogórskiej Republiki Elfidy.

„Rewolta Gnomów” doprowadziła władze w Scholopolis do furii. Po rytualnym już wyrzuceniu kolejnego sarmackiego ambasadora, rząd Królestwa Scholandii postanowił zerwać stosunki dyplomatyczne z Księstwem Sarmacji „na okres minimum jednego roku realnego”, deportować wszystkich obywateli Sarmacji i Wandystanu, a nawet „zakazać poruszania tematów dotyczących Księstwa Sarmacji”.  To właśnie wówczas łatka monarchofaszyzmu na trwale przylgnęła do państwa Armina Frederika. W wersji wandejskiej przyniosło to z czasem zabawne efekty.

I kto tu komu ssie pałkę?

W tym samym czasie Księstwo Sarmacji znalazło się w ogniu zmasowanej krytyki – choć z zupełnie innych powodów – ze strony egzotycznego sojuszu Cesarstwa Valhalli i Sułtanatu Al Rajn. Tym razem Sarmaci, obok tradycyjnej łatki „imperialistów” i „podżegaczy wojennych”, okrzyknięci zostali narodem degeneratów zafiksowanych na tematyce seksualnej.

„Tak czy siak teraz przynajmniej homo-parka baridasko-wandejska będzie mogła sobie żyć w jednym państwie, a nie jak do tej pory tak jakoś rozdzielona… Hmm, nasuwają mi się teraz słowa i kto tu komu ssie pałkę, cytując słynne słowa „Wandei Ludu”. Widocznie v-sarmaci mają duże homo zapędy istna Homolandia”.

Atmosfera zgęstniała, zewsząd posypały się pikantne inwektywy. Centrala w Grodzisku nie reagowała lub reagowała opieszale, czym ściągnęła na siebie falę krytyki ze strony coraz bardziej podminowanych obywateli. W międzyczasie Izba Senatorska głosami dwóch nowych senatorów z Baridasu postanowiła odwołać pasywnego Ministra Spraw Zagranicznych – Jakuba Kaczyńskiego. Mimo hiperaktywności rodzimej loży szyderców, która starała się neutralizować zagraniczną krytykę, Sarmacja znalazła się w głębokiej defensywie. 

„Nie obawiajcie się. Księstwo Sarmacji, największa mikronacja w Polsce, władze Księstwa, nie widzą powodów, dla których miałyby podejmować jakiekolwiek działania.” – tłumaczył rytualnie, choć bez przekonania Regent Księstwa Łukasz Nowicki.

Poczucie oblężonej twierdzy było wówczas powszechne. W trakcie jednej z prasowych debat na temat kondycji sarmackiej kultury jeden z dyskutantów podzielił się swoim sceptycyzmem co do zasadności redagowania Micropedii; o ile bowiem gotów był zgodzić się z opinią, że mikronacyjna encyklopedia może być pomocnym narzędziem w walce z wszechobecnymi przekłamaniami, to jednak uznał za konieczne, by poczynić następujące zastrzeżenie:

„W Micropedii jest jednak taki problem, że jakiś Scholandczyk może edytować i wpisać, że ktoś ssie komuś …, i może to robić notorycznie”.

Właśnie w takich frontowych warunkach ciężar dialogu z coraz bardziej wrogim światem wzięli na siebie ironicznie usposobieni publicyści – Matwiej Skarbnikow, Michaś Winnicki, Leszek Karakachanow i Henryk Leszczyński, wspomagani merytorycznym piórem Michała Sosnowieckiego. Gęstniejącą atmosferę wzajemnych docinków rozrzedzał cykl humoresek i dowcipów, jaki pod szyldem „homara” regularnie publikował wówczas Michał Radetzky. Prawdopodobnie najlepszy zespół dziennikarski w historii polskiego mikroświata.

„Sarmacja żyje. Baridas też weźmie wkrótce głęboki oddech sarmackiego powietrza i będzie świętował swój złoty wiek. Inni pogadają, pogadają i będą się cieszyli, że powołali do życia nowy „wolny Baridas” – państwo bardziej martwe od Jedynego Prawdziwego Cesarstwa Valhalli i Leblandii” – przytomnie przekonywał Skarbnikow w ponadczasowym tekście pod wymownym tytułem Sarmacja kontra„.

Historia przyznała mu rację.

Po przerwie: zmiana stron

W styczniu kolejnego roku nastąpił symboliczny przełom. Królestwo Scholandii opuścił doświadczony Konrad von Staufen, który postanowił osiedlić się w Sarmacji. Reakcja króla Armina Frederika była cokolwiek histeryczna. Mocą królewskiego dekretu hrabia Staufen – w przeszłości szef dyplomacji Scholandii – pozbawiony został obywatelstwa, tytułu hrabiowskiego, majątku oraz uznany „zdrajcą narodu” i „renegatem”. Migracja Staufena, który został później Zastępcą Sekretarza Generalnego OPM,  zapowiadała tendencję, która miała się jedynie nasilić.

Sojusznicze Królestwa, duszące się w przyjętej w minionych latach konwencji językowje i przesadnie zachowawcze w rozwiązaniach systemowych, w pewnym momencie znalazły się na demograficznej równi pochyłej. W połowie 2008 r. populacja obu państwa spadła poniżej 50 obywateli, by następnie topnieć w coraz szybszym tempie i prowokować kolejne dyskusje o kryzysie. W 2009 r. obywatele Dreamlandu w referendum opowiedzieli się za rozwiązaniem sojuszu z coraz bardziej apatyczną Scholandią, która wkrótce potem związała się politycznie z Księstwem Sarmacji. Dreamland zaś na tyle zbliżył się do Mandragoratu Wandystanu, by w pewnym momencie poważnie rozważać unię realną z państwem mikronacyjnych kpiarzy. To bezprecedensowe odwrócenie sojuszy przekonuje, że Los bywa ironiczny i okrutny zarazem.

Czas odprężenia

Obserwowane po 2009 t. zbliżenie scholandzko-sarmackie doprowadziło do kolejnego – jak się wówczas mogło wydawać – „przełomu” w sprawie Awary. W kwietniu 2010 r. sporne terytorium zostało przekazane w wieczystą dzierżawę Organizacji Polskich Mikronacji. Był to niewątpliwie spory sukces sygnatariuszy tej umowy – koncyliacyjnie usposobionych Sarmatów Piotra Kościńskiego i Zbyszka von Thorn-Browczyka oraz rozsądnego Mateusza Walczaka, który był wówczas szefem scholandzkiej dyplomacji.

awara_mapka

Mapa współeczesnej Awary wraz z infrastrukturą OPM

Umowa miała obowiązywać przez 96 miesięcy – czyli do 2018 r. W jej świetle pod jurysdykcję OPM oddano centralą część wyspy, w równym stopniu korzystającą z ziem po obu stronach granicy. Tym samym władze w Grodzisku zaakceptowały ten stan rzeczy, de facto i de iure godząc się z obecnością Scholandczyków w południowej części wyspy. W wydanym przy tej okazji oświadczeniu ministrowie spraw zagranicznych Sarmacji i Scholandii solennie zapewniali o wygaszeniu sporu.

„Chcemy zacieśnić nasze wzajemnie scholandzko-sarmackie stosunki. W związku z tym Ministrowie Spraw Zagranicznych obu państw zdecydowali o powstaniu w dniu dzisiejszym Centrum Współpracy Scholandzko-Sarmackiej (CW Sch-Sar). Będzie ono znajdować się na granicy obu państw na terenie wyspy Awara. Celem utworzenia Centrum jest ścisła współpraca nie tylko na poziomie władz, ale przede wszystkim na poziomie obywatelskim. Dzięki temu obywatele naszych krajów będą okazję do poznania siebie przy okazji konkursów, spotkań czy imprez, co utrwali bardzo dobre relacje na linii Grodzisk – Scholopolis” – czytamy we wspólnym oświadczeniu.

W drugiej połowie 2012 r. Organizacja Polskich Mikronacji wygasiła swoją aktywność, choć nigdy formalnie nie ogłoszono jej rozwiązania. Umowa w sprawie dzierżawy nie została wypowiedziana i jeszcze w rok po jej faktycznym upadku Królestwo Hasselandu złożyło oficjalny wniosek akcesyjny. Naiwnością byłoby jednak twierdzić, że umowa z 2010 r. ma dzisiaj jakiekolwiek znaczenie polityczne.

Sprawdzić, czy nie mieszają ras

W międzyczasie do gry włączyli się Wandejczycy, kreując w 2013 r. zupełnie nową narrację – choć trudno tutaj mówić o skutecznym wykreowaniu nowej rzeczywistości politycznej.

„Należy stwierdzić, że spór ten został definitywnie rozwiązany (…) gdy siły Mandragoratu Wandystanu (…) przeprowadziły operację wyzwolenia tych ziem i baridajskiej ludności spod okupacji Królestwa Scholandii” – czytamy w opublikowanej przed dwoma dniami nocie dyplomatycznej Mandragoratu Wandystanu. „Wandystan po przeprowadzeniu operacji zwracał się kilkukrotnie do władz Królestwa Baridasu z propozycją uregulowania statusu tego terytorium – bez odpowiedzi. Księstwo Sarmacji i Królestwo Baridasu pozostały obojętne w stosunku do wyzwolenia Awary Płd. Jak i w stosunku do losów jej baridajskich mieszkańców. W związku z tym uzyskali oni wsparcie i ochronę Mandragoratu Wandystanu, który pozostał obecny militarnie na tych terenach”czytamy w dokumencie.

Gdzie dwóch Ukraińców, tam trzech atamanów. Gdzie dwóch mikronautów, tam dwie Awary i dwa Baridasy. Nieco wcześniej, bo w kwietniu 2010 r., na forum OPM delegat Mandragoratu poruszył wątek ludobójstwa” na terenie Baridasu.

„Zwracam się do społeczności międzynarodowej zrzeszonej w OPM o wyjaśnienie, czy Królestwo Baridasu nie zostało świadomie wyniszczone przez Sarmację w celu inkorporacji. Można mnie potraktować jak krzykacza, ale niegdyś Sarmacja inkorporowała Lolardię, państwo o dwóch mieszkańcach, jak się potem okazało, założone przez sarmackiego klona w celu poszerzenia terytorium Księstwa” – przekonywał czujny Anarchia Napalm Perun.

Myśl dekamerona Peruna rozwinął delegat Palpatyn Zgonarcha Lepki, który wyjaśnił zdumionemu Sekretarzowi Generalnemu na czym miałoby polegać wyniszczenie narodu w warunkach mikroświata.

Użycie broni biologicznej, program eugeniczny mający na celu likwidację genotypu baridejskiego, program mieszania różnych narodowości, odpowiedni program edukacyjny, przekupstwa, a może i po prostu masowe mordy… Kto wie co byśmy odnaleźli na ziemi baridejskiej? Może są gdzieś tam masowe groby elity tego wspaniałego narodu?  – przekonywał Lepki.

Bez happy endu

Jeśli polityczny status Awary ponownie staje dziś pod znakiem zapytania, to dzieje się tak wskutek dezorientacji kolejnej generacji sarmackich Baridajczyków, niepomnych wcześniejszych ustaleń międzyrządowych. Milczącym świadkiem dawnego kompromisu pozostaje wyspa Melena, którą Baridas otrzymał w ramach rekompensaty za Awarę. Nieoczekiwane odgrzanie sporu o piksele” na południe od granicy sarmackiej można już uznać za jałowe awanturnictwo w imię kaprysu chwili. Jedynym obywatelem współczesnego Baridasu, który ma prawo pamiętać wydarzenia sprzed dekady, jest Majkel Bumbum – dziś znany jako Mikołaj Torped.

post_apo6

Nota z Grodziska? 80 scholandzkich lat za późno

Torped może mieć rację, gdy w kontekście zajęcia południowej Awary przez Scholandczyków mówi o „pogwałceniu norm międzynarodowych”. Zdrowy rozsądek podpowiada, że skoro dekadę temu Scholandczycy wykorzystali nieobecność gospodarzy i zagarnęli wyspę, Baridajczycy, przy wsparciu swych sarmackich protektorów, wykorzystując ironiczną zamianę ról i warunków gry, mają dziś moralne prawo do odwojowania wyspy. Ale to tylko jedna strona medalu. W kontekście międzyrządowych ustaleń sprzed dekady baridajski tytuł własności do tych ziem jest dziś bowiem kwestią mocno problematyczną.

Zawarta w ubiegłorocznej uchwale Rady Królestwa Baridasu deklaracja sprzeciwu wobec „wieloletniej okupacji rdzennej baridajskiej ziemi” brzmi dzisiaj jak ponury nonsens pokolenia odciętego od własnej historii. Trzymając się tej wykładni, całe poprzednie pokolenie Baridajczyków, aktywnym w latach 2004-2005, wypadałoby dziś uznać za bezwolne narzędzie w rękach okupantów – w tym również wobec swoich przyjaciół i współpracowników z Dreamopolis oraz włodarzy Pierwszej Republiki. A przecież to właśnie dzięki tamtym obywatelom Baridas w ogóle doholowany został do czasów współczesnych i przetrwał najgorszy okres.

Historia sporu o Awarę to kapitalna ilustracja historii polskiego mikroświata. Zapoczątkowany w jego okresie niemowlęcym, towarzyszył mu w jego fazie dojrzałej, by raz jeszcze dać o sobie znać w chwili starczego uwiądu głównych stron konfliktu. Awara zajmuje również poczesne miejsce w historii przedinternetowej Sarmacji – przynajmniej tej w wariancie zaprezentowanym przez autorów Historiae Sarmaticae”, którzy przekonują, że to właśnie na wyspie padły pierwsze sarmacie ofiary w Wielkiej Wojnie Wirtualnej. Tej samej, w trakcie której dreamlandzko-scholandzcy okupanci założyli osławiony KL Morvenau.

Jeszcze bardziej efektowną kartę stanowi historia Baridasu – państwa, którego zasługi dla polskiego ruchu mikronacyjnego zostało uwiecznione w preambule Karty OPM. W telegraficznym skrócie dzieje Baridasu przedstawia osobliwy wiersz wandejskiego publicysty.

Ach, czy pamiętacie wszystkie wcielenie Baridajczyków?
Wolnościową republiką
Stolicoburzycielem
Państwem wasalnym sztywniaków z Ekorzyna
Zamachostanową monarchią sanacyjną
Matecznikiem bravogirlistów
Umierającą prowincją inkorporowaną
Anarchistycznym blokowiskiem
Pszennoburaczaną monarchofaszystowską szlachecką ziemią
Pograniczem gnomim
Represjonistam północy przeciw południu
Daczowiskiem grodziskiej śmietanki

U progu 2015 r. szachownica jest już niemal pusta. Sarmaci mogą dziś dowolnie rozstawiać na niej własne pionki, nie zawracając sobie głowy czyjąkolwiek opinią. Dawne praktyki i standardy – dodajmy: niespecjalnie skuteczne – symbolizowane przez Radę Mapy i Organizację Polskich Mikronacji trafiły do lamusa historii. Podobnie jak wszystkie organizacje międzyrządowe poprzedniej epoki.

„Co my, jesteśmy jakimiś frajerami, żeby dawać się okradać na środku ulicy z uśmiechem na mordzie? A jeśli mikroświat ma inne podejście, to ja to rozumiem. Ale się nie zgadzam na to, aby w imię miłej atmosfery można nas było okradać. Wolę mieć to, co mi się słusznie należy i nie zawracać sobie wiecznie głowy opinią innych” klaruje książę-senior Daniel Łukasz.

Agresywne ultimatum, które sarmacki rząd wystosował w tym tygodniu do pogrążonych w letargu Scholandczyków, samo w sobie jest aktem bezsilności. To głowica atomowa, którą ocean wyrzuca na opustoszałą wyspę. Jest mało prawdopodobne, by wznowiona przez Grodzisk narracyjna wojna o Awarę mogła zakończyć się finałem pomyślnym dla Baridajczyków.

Jak w każdej narracji, ktoś musiałby ją kupić.

7 komentarzy do " Jedna Awara, dwa Baridasy i trzy postimperia "

  1. to mało istotne napisał(a):

    „Jedynym obywatelem współczesnego Baridasu, który ma prawo pamiętać wydarzenia sprzed dekady, jest Majkel Bumbum – dziś znany jako Mikołaj Torped.”
    Wątpię, na co zalączam plik
    http://i.imgur.com/pmnSr7l.png
    Teraz pytanie, czym było połączenie z Sarmacją wobec braku zgody Senatu i części obywateli, po którym to połączeniu znikło z wirtualnego świata kilku wartościwych Barydajczyków?

    • Karakachanow Sr napisał(a):

      A pamiętacie, dlaczego pisałem o Anarchistycznym Blokowisku?

      • Diuk_Torped napisał(a):

        Spieszę z odpowiedzią. Nadmienię tylko, że dobrze by było rozmawiać z kimś oznaczonym imieniem i nazwiskiem.

        Wiadomość do której odwołuje się autor komentarza pochodzi, jak sam podkreślił z pierwszego sierpnia 2006. Obecna unia natomiast zawarta została w listopadzie tego samego roku. Od chwili publikacji posta dzielą ją 3 miesiące.
        W tym czasie Baridas zdążył przeżyć kryzys aktywnościowy, referendum ustrojowe, chwilowy rozkwit i ponowne kryzys, który zakończył się unią personalną z Sarmacją.

        Po zawarciu unii wszyscy owcześnie aktywni obywatele Baridasu złożyli przysięgę nowemu Królowi:
        http://tinyurl.com/lxyjngm

        Natomiast dwaj Baridajczycy, którzy odeszli do reala po pierwszej propozycji unii, nagle wybudzili się z hibernacji i postanowili założyć RepublikęBaridas, która przed ostateczną śmiercią zdążyła mutować w Socjalistyczną Republikę Baridasu. I nie ukrywajmy – decyzja Scholandii i Dreamlandu, wówczas jeszcze nadąsanego po secesji Baridasu (wszak tylko rok dzielił wydarzenia), były stricte polityczne, czyt. a masz Sarmacjo.

    • Osama bin Ramzani napisał(a):

      Bardzo dobrze pamiętam wydarzenia z tamtego okresu. Z resztą nie tylko ja. Majkel Bumbum zawłaszczył sobie Baridas i oddał go Sarmacji pomimo sprzeciwu Senatu, rządu oraz samych obywateli.

  2. Ignacy Chojnacki-Ferski napisał(a):

    król Piotr Mikołaj Aleksander?
    A nie Mikołaj Aleksander Piotr?

  3. Diuk_Torped napisał(a):

    1. „zagadnienie zostało przedyskutowane w gronie państw ówczesnej Wielkiej Trójki – Sarmacji, Scholandii i Dreamlandu”

    W tym tkwi sedno problemu. O Awarze zawsze decydowały imperia na podstawie interesów imperiów. Nigdy w Baridasie nie przeprowadzono referendum na ten temat. Przywołanie faktu, że i Mausch i Bit byli MSZ Dreamlandu i wynikające z niego wniosek, że mogli podnieść temat Awary, uważam za wyjątkowo naiwne. Jak przygarnięty pod łaskawe skrzydła Dreamlandu Baridajczyk (jeden, albo drugi) mógł przeciwstawić się interesom Scholandii – ówczesnego imperium i siostrpaństwa Dreamlandu? Przypomnę również, że Mausch został zastąpiony przez Bita, bo ten pierwszy był nieaktywny. Drugi zresztą niedługo sam odszedł do błogiego reala.

    2. Odnosząc się do kwestii Meleny. Melena nie ma wspólnej historii z Baridasem, w przeciwieństwie do Awary, która powstała ze wspólnej inicjatywy Sarmacji i Baridasu. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że po prostu została Baridasowi wciśnięta – jako – jak zauważył Autor – „rekompensata”. Rekompensata za agresję Scholandzką. Być może perspektywa postimperiów jest inna niż baridajska. Z naszej perspektywy Scholandia jest agresorem, który bez legitymacji zajmuje tereny rdzennie baridajskie.
    Melena, owszem jest „świadkiem kompromisu” – ale kompromisu imperiów.

    3.Awara jako „jałowe awanturnictwo w imię kaprysu chwili”.

    To stwierdzenie uważam natomiast za w pewien sposób krzywdzące. Niewidocznym z perspektywy postimperium zdaje się być to, że to nie Sarmacja występuje w obronie swoich sensu stricto interesów. Baridas, wchodząc w Unię *personalną* z Sarmacją pozostał podmiotem prawa międzynarodowego, czego odzwierciedleniem jest konstrukcja instytucji kraju korony. Na podstawie tej unii Sarmacji reprezentuje Baridas na arenie międzynarodowej. Żądanie zwrotu nie jest dzialaniem Sarmacji w celu zaspokojenia kaprysu. Żadąnie zwrotu Awary Południowej zostało zainicjowane przez Baridas, i jest efektem obecnego od dawna – ostatnia pewna data przytaczana przez Autora to 2004 rok – przekonania, że to co stało się z Awarą Południową było niefair.

    Sednem sedna problemu jest to, że Awara powinna być wyłącznie sprawą Baridasu, nie przedmiotem rozgrywek imperiów – obojętnie czy kiedyś czy teraz. Amen.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.