Jesteś tutaj: Home // Idee i polemiki // Mein Kraft

Mein Kraft

architekt2Może dość nietypowo, ale zacznę od serii zastrzeżeń – obawiam się nieco, bo dawno nie napisałem żadnego dłuższego tekstu i z tego powodu może nie wystarczyć mi umiejętności, aby precyzyjnie określić, co chcę powiedzieć, pozostając przy tym zrozumianym. Naturalnie jest to niebezpieczeństwo zawsze czyhające na piszącego – zwłaszcza na piszącego, o którym pewną, nie zawsze pozytywną opinię, czytający ma już wyrobioną. Mam jednak nadzieję, że te kilka słów wniesie coś do codziennej praktyki, a jeśli nie, to przynajmniej nie zawiedzie.

Szkic mój dotyczyć będzie poniekąd systemów gospodarczych w wirtualnych państwach. Nie zamierzam streszczać historii tych systemów, ani wprowadzać systematyki. Odniosę się raczej do własnych doświadczeń – których paradoksalnie mam więcej jako twórca takich systemów niż ich użytkownik. Na pewno szkic ten nie ma być krytyką dotychczasowych czy też obecnie powstających projektów. Daleki jestem od tego, aby swoją wizję uważać za powszechnie obowiązującą. Uznałem jednak, że na obecnym etapie prac nad SKOK „Żenady” posiadam wiedzę i praktykę która może przydać się innym. Część treści może wydać się zbyt osobista lub autobiograficzna. Być może odniesie czytelnik wrażenie, że ma do czynienia z niemieckim porno, gdzie ciągle i w kółko słychać „ja, ja, ja!”. Z góry i uniżenie przepraszam.

1. Tworzenie świata

human-headMądrzejsi ode mnie teoretycy wirtualnej państwowości opisywali nie raz fakt, który dla mnie, odkąd wiele lat temu rozpocząłem zabawę w mikronacje, zawsze pozostawał punktem centralnym, jakkolwiek banalnie by nie brzmiał. Ująłbym to mniej więcej tak: Podstawą i sensem naszej zabawy jest definiowanie i stwarzanie świata dookoła nas w kontakcie z innymi ludźmi z których każdy również ma swoją wizję. Wirtualne państwo jest wypadkową tych nieraz kolidujących planów, spojrzeń, zamierzeń i fetyszy. Nie jest jednak moim zdaniem czymś, co powstaje w efekcie – widzę je bardziej jako proces.

Przykładem niech będzie tu wirtualne prawo – prawdziwy sens tkwi w jego tworzeniu – bo i z zastosowaniem bywa różnie, i kodyfikowanie zbyt wielu spraw zabija jakąkolwiek aktywność. Potrzebny jest margines swobody. Większość mojej przygody z wirtualnymi państwami spędziłem po stronie narracyjnej – tkwiąc mentalnie w nawet i dziś żywym konflikcie między „narracją”, a „systemami”. Było to spowodowane, po pierwsze, brakiem jakiejkolwiek wiedzy ponad podstawy html (które w czasach moich mikronacyjnych początków były jednak niezbędne do stworzenia jakiejkolwiek narracji). Drugą przyczyną był fakt, że ciągle jeszcze potrafiłem znaleźć dla swoich pomysłów ujście i pociągnąć za nimi również i innych.

Każdy czytający te słowa mikronauta z dłuższym stażem pewnie się ze mną zgodzi, że po jakimś czasie przychodzi moment wypalenia – „byłem już wszystkim” i albo się odchodzi, albo „resetuje”, startując od zera z nową tożsamością w świecie, który w dużej mierze sami stworzyliśmy – można też ulec zblazowaniu lub w bezsensownej agresji próbować podpalić piaskownicę która nam się znudziła. W moim wypadku – jako Ivo Karakachanowa – i mówię to bez cienia fałszywej skromności, przyszedł moment, w którym zdałem sobie sprawę, że „wszystkim już tu byłem”. Nigdy nie należałem do łatwych w obejściu ludzi – a znudzenie i wypalenie objawiało się ciągłą i tnącą na oślep agresją. Próbą przedefiniowania swojej roli w tym świecie, którego najwyraźniej opuścić nie potrafię, było poznanie podstaw php z myślą o „pisaniu systemów”. Uspokoiło mnie to i bardzo zmieniło. Nie było to oczywiście cięcie nożem ale swego rodzaju ewolucja. Zostałem Zwellem…

isometric_cathWracając do tematu. Przytoczę definicję tow. Lepkiego, która moim zdaniem w dużym stopniu oddaje to, czym jest wirtualna gospodarka i wyjaśni też sens powyższych, pamiętnikowych wynurzeń:

System gospodarczy w warunkach mikronacyjnych nie jest tylko symulacją gospodarczą, grą ekonomiczną o z góry ustalonych, niezmiennych i znanych zasadach. Jest całym stworzonym od podstaw wszechświatem. [1]

Kusząca idea, prawda? Oto stanę się demiurgiem na skalę jeszcze bardziej niewyobrażalną niż wcześniej, a w mych dłoniach fruwać będą na równi atomy, jak i bloki bazaltu. A wokół Założeń Systemu wzniosą mi ołtarze. Otóż: nie. Nie. Nie. To jest pułapka która czyha na wielu i wielu twórców systemów dało się w nią złapać reagując wielkim fochem na wszelkie próby ingerencji, zmian, czasem też odchodząc wraz z „całym dorobkiem”.

Usprawiedliwieniem tak łatwego popadania w ową pułapkę jest fakt, że dla początkującego, średnio zaawansowanego programisty-samouka napisanie czegoś bardziej skomplikowanego to proces powolny, bolesny i samotny. Jeżeli zaś popełni błąd i obieca Wspaniały System – po pewnym czasie ciśnienie i coraz to nowe koncepcje publiczności sprawią, że się zwyczajnie wkurwi i zakrzyknie „sam napisz!”. Podejście samotnego długodystansowca prędzej czy później się tak kończy. Bo to tak, jakby pisać „Wojnę i pokój” pod okiem kilkunastu osób komentujących nie trud włożony w pracę, lecz niedoskonałe jeszcze efekty. Są oczywiście wśród nas profesjonalni programiści, będący z racji wykonywanego zawodu odporniejsi i sprawniejsi – ale tym jednak często brakowało pomysłów lub zwyczajnie czasu.

2. Praktyka jako próba innego podejścia

Wspominałem wcześniej, że wirtualne państwo jest procesem i jego kwintesencją nie jest mityczny efekt, którego przecież nigdy nie będzie. Za horyzontem leży przecież nowy horyzont. Były próby patrzenia na mikronację jako pewien projekt, na potencjalnych uczestników zabawy jako „target”. I tak dalej. Jest to myślenie przesiąknięte „biznesowym” podejściem do sprawy, w którym zatraca się sam sens, tego co robimy. Programista, nawet początkujący i samouk, ma naturalną tendencję do patrzenia na powstający system, jako na Projekt właśnie. Jakie to niesie niebezpieczeństwa – pisałem powyżej.

plan5Skoro więc wirtualne państwo to proces – system i jego pisanie powinien również być procesem – poddać się tym samym prawom i ewoluować bez oczekiwania na efekt. Niemożliwe jest to jednak bez konsultacji. Jak jednak konsultować „Dzieło Życia” z bandą nic nie rozumiejących laików? Wymaga to na pewno samodyscypliny, zmniejszenia drzemiącego w każdym z nas demiurga do poziomu skromnego inżyniera z teczką. Dla weterana będzie to proces oczyszczający – dla społeczności może zaś mieć wielką moc integrującą wokół kolejnego elementu zabawy.

Każdy miniaturowy wszechświat, jakim jest nawet najskromniejszy system gospodarczy, tym bardziej powstający w jakimś języku programowania, musi mieć jednak jakieś założenia – coś, na czym konsultacje i dyskusje należy oprzeć. Nie można jednak pozwolić sobie, aby były to Założenia – może to być co najwyżej dająca się zmieniać, płynna rama. Działająca praktyką takiego podejścia do systemów są dwie proste zasady. Nie ma demiurga i nie ma publiczności, jest jednak ktoś kto poświęca bardzo wiele czasu – kosztem grania w Crusader Kings 2 muzułmańską Polską – i o pewnych sprawach będzie decydował sam.

Mamy więc nieustającą burzę mózgów i giełdę pomysłów, z których inżynier czerpie, które bierze pod uwagę – ale których nie jest zobowiązany traktować jako świętych nakazów. W Wandystanie: Wschodni Klub Techniki i Racjonalizacji nie jest agendą państwową, nie posiada statutu i nie jest zdefiniowany. Należy doń każdy, kto poświęca swój czas i chwilę zastanowienia. SKOK „Żenady” jest więc dziełem WKTiR. Ile procent Wschodniego Klubu to inżynier Zwell? Nie warto chyba ważyć „zasług”, jakby to była zwyczajna w sklepie mięsnym za rogiem.

3. Założenia, przełożenia, nałożenia…

Mamy więc próbę kolektywnego stworzenia małego wszechświata. Mamy ogólne, luźne porozumienie, mamy inżyniera. Możemy zatem przejść do tego, jaki ten wszechświat ma być. Z konieczności: okrojony – nie dlatego, że nie umiemy – lecz dlatego, że pewne rzeczy nie mają sensu. Zapomnijmy więc o skryptach opisujących grawitacyjne oddziaływania w trójwymiarowej przestrzeni (albo napiszmy to prosto, tak żeby się dało zabawnie z tego korzystać). Jakkolwiek byśmy nie byli ambitni, nie piszmy profesjonalnej gry przeglądarkowej.

i became zwell

„Próbą przedefiniowania swojej roli w tym świecie, którego najwyraźniej opuścić nie potrafię, było poznanie podstaw php z myślą o pisaniu systemów. Uspokoiło mnie to i bardzo zmieniło.  Zostałem Zwellem…”

W SKOK, do którego się będę nadal odnosił, można robić bardzo wiele rzeczy – ale są to jedynie zarysy i sugestie. Szkic, który trzeba wypełnić wyobraźnią (i dobrą wolą, jeśli chodzi o obsługę „interfejsu”). Największym błędem systemów, które widziałem do tej pory, była idea dokładnego zapisania w skryptach, tego co się będzie działo. Mieliśmy więc wpisane w systemy podatki, przeliczniki walut, dokładne definicje co do najmniejszego kroku pilnujące użytkownika. Być może to, co teraz napiszę wyda się sprzeczne z moimi stwierdzeniami sprzed dosłownie kilku zdań, ale: Nie zapominajcie, że tworzycie wszechświat. Podstawowym i bardzo ogólnym założeniem SKOK jest: „Wszystko może być przedmiotem”.

Tow. Marian siłą swych mięśni (jarug) wykonuje młotek. Młotek jest przedmiotem który tow. Marian może przekazać tow. Mietkowi. Tow. Mietek ma 10 engelsów (w banknotach po 5 engelsów – dwa przedmioty!).

Anarchokomunizm: Tow. Marian daje tow. Mietkowi przedmiot „młotek” (w obecnym inrefejsie przeciągnij-upuść) nie oczekując nic w zamian – tow. Mietek bowiem potrzebuje młotka.

Kapitalizm: Pan Marian sprzedaje panu Mietkowi przedmiot młotek otrzymując w zamian dwa przedmioty „banknot 5 en”. Państwo chce ściągnąć podatek – cóż za wspaniała okazja do stworzenia narracyjnych regulacji i umowy społecznej która sprawi, że pan Mietek odda dobrowolnie 19% zysku. I metod ostracyzmu i karania Mietków co jednak nie chcą.

Feudalizm: Kmieć Marian w ramach pańszczyzny co trzeci młotek musi oddać baronowi Mietkowi.

Kto ustala, jaki mamy system ekonomiczny? Programista i php, czy też my – użytkownicy, Obywatele, „mikronauci”? Korwinizm, totalitaryzm, rhadmoryzm? Proszę bardzo! To Lud Wandystanu zdecyduje – nie musząc ruszać ani kawałka kodu php.

Powyższy opis jest uproszczony i owszem – w porównaniu z systemami, do których się przyzwyczailiśmy, obsługa tego czegoś może być bardziej czasochłonna – ma jednak jedną zaletę – założenia są zredukowane do minimum. Jest wszechświatem w którym każdy bawi się jak umie.

4. Zamiast podsumowania

Być może napisałem to wszystko nieco zbyt pobieżnie i na pewno za bardzo chaotycznie – mam jednak nadzieję, że z pożytkiem. W imię praxis i słodkości. Za wszelkie uwagi i nawet miażdżącą krytykę będę oczywiście wdzięczny. Mam prawo – i obowiązek – mylić się.

[1] – K. R. Lepki, „Przepad, dewaluacja, masowa konfiskata, przymusowe przeliczenia”

O Autorze

max_zwell Maksymilian Zwell – publicysta, programista, emerytowany polityk. Znany również jako Maar Ingawaar, Iwan Maria de Folvil-Arped, Ivo Danuta Karakachanow, a w ostatnim czasie po prostu jako Inżynier Zwell. Obywatel Mandragoratu Wandystanu, gdzie w minionych latach sprawował m. in. urząd Prezydenta oraz Komisarza Ludowego do spraw Zagranicznych. Weteran środowiska polskich mikronacji, w przeszłości związany m.in. z Natanią (na przełomie 2005 i 2006 r. sprawował tam godność królewską), Baridasem oraz Sarmacją (w 2012 r. w fotelu kanclerskim).

2 komentarze do " Mein Kraft "

  1. Daniel von Witt napisał(a):

    Wyjątkowo interesujący artykuł i ciekawa odskocznia od codziennych utarczek. Jestem jeszcze młodym (przynajmniej tak mi się wydaje) mikronautą, jednak w pełni zgadzam się z Pańskimi wnioskami i tezami w pkt. 3 – system gospodarczy nie może być sztywny, bo ta sztywność go rujnuje – wszak nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć, dlatego warto stworzyć załóżmy opcję produkcji, ale co będzie produkowane to inni nas jeszcze zdumieją, a na co sami nigdy byśmy nie wpadli. Zatem na tyle ogólny i na tyle przewidujący, by dać prawdziwe pole do zabawy dla użytkowników.

    Proszę częściej bywać w „Kurierze”! :)

  2. Artur Piotr, RS. napisał(a):

    Jestem pod wielkim wrażeniem. Ci, co nie bawią się w mikronacje – choć często zastanawiam się, czy to jeszcze zabawa, czy już coś więcej – nie wiedzą jak nietuzinkowe postaci można tutaj spotkać. Gorąco kibicuję i w pełni zgadzam się z Szanownym Przedmówcą: prosimy o więcej tekstów Autora! A systemowi życzę sukcesu. Może jakiś wariant międzynarodowy? ;)



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.