Jesteś tutaj: Home // Idee i polemiki // W poszukiwaniu imperialistów

W poszukiwaniu imperialistów

szachSzachowi Królestwa Aryunu zawdzięczamy szczegółową wykładnię teorii imperializmu ludowego. Autor przekonuje nas, jakoby nurt ten stanowił swoistą alternatywę dla dwubiegunowego świata złożonego z prawicy i lewicy. Próbując podebrać różne elementy z obu tych stron sceny politycznej młode królestwo pragnie stworzyć coś odkrywczego i spektakularnego. Zanim jednak spojrzymy na zaproponowaną kombinację składników imperializmu ludowego, zatrzymamy się przez chwilę przy pojęciach imperium i imperializmu.

Metropolie i peryferia

Słusznie zauważono, że imperializm polega na osiąganiu dominacji i wywieraniu wpływu. Możemy więc mówić o pewnym ośrodku politycznym (metropolii), który jest w stanie dominować nad okalającymi go obszarami (peryferiami).

Pierwszą więc zależnością, która się tutaj pojawi między metropolią a peryferiami, będzie ponadprzeciętna dysproporcja siły tej pierwszej, pozwalająca jej na dominowanie. Na siłę każdego państwa wirtualnego składa się przede wszystkim jego populacja, poziom zaawansowania technologicznego, zdolność i szybkość reakcji na problemy wewnętrzne i zewnętrzne, stabilizacja oraz struktura władzy. Tych czynników można wymienić więcej, jednak w moim odczuciu powyższe są najważniejsze.

Drugą zależnością będzie relacja metropolii z peryferiami, przejawiająca się w przepływach korzyści i kosztów. Charakter i kierunki tych przepływów muszą jednoznacznie wskazywać na to, która strona wywiera wpływ, a która mu ulega. Mikroświat jako liczebnie bardzo mały i istniejący w Internecie jest  wyjątkowo podatny, a można wręcz rzec, że skazany na globalizację. Uwidocznić ją można pod postacią gęstej sieci przepływów (osób, kapitału i informacji) pomiędzy wszystkimi zakątkami Mikroświata. Gdybyśmy pokryli wspólną mapę taką pajęczyną, ukazałaby nam się mapa imperiów. Zobaczylibyśmy metropolie, peryferia i strefy wpływów.

O istnieniu imperium i imperializmie decydują więc w przeważającej mierze kryteria obiektywne (fakty i dowody), inaczej niż stwierdza Szach Rhaegar Targaryen-Deithven, mówiąc: „(…) w mikroświecie tak naprawdę imperialistyczną politykę uprawia ten, kto się za imperialistę uważa, a nie musi mieć po temu warunków i możliwości”. Jest dokładnie na odwrót.

Imperialistą jest w głównej mierze ten, kogo osoby trzecie postrzegają jako imperialistę na podstawie obserwowanej rzeczywistości (faktów), czyli cytowanych warunków i możliwości, jakie opisaliśmy wyżej pod postacią zdolności do dominowania i wywierania wpływu. Bez tego samo okrzyknięcie się imperialistą niewiele znaczy.

Aryun imperium?

Szach Królestwa Aryunu przekonuje o imperialistycznym i ludowym charakterze swojego państwa, mariaż których to miałby dać unikatowy imperializm ludowy. Niestety – pierwszym mankamentem jest fakt, że Aryun nie spełnia obecnie kryteriów do uznania go za państwo imperialne, ponieważ nie posiada dostatecznej zdolności do dominowania w skali światowej. Przemawia za tym również to, że to młode państwo zdecydowało się na egzystencję peryferyjną również w geograficznym znaczeniu, a tzw. „Kontynent Południowy” nigdy dotąd nie zaistniał na mapach Mikroświata. Trafniej będzie więc mówić o Aryunie jako państwie z ambicjami imperialistycznymi. Kolejnym mankamentem jest naciągany charakter teorii, w której imperializm usiłuje się wywodzić z prawicy. W rzeczywistości jego rodowodu nie należy szukać po żadnej stronie sceny politycznej. Imperializm można przecież ubrać w dowolne szaty, tak lewicowe, jak i prawicowe.

Aspiracje Aryunu w tej materii plasują się zdecydowanie po lewej stronie, za czym przemawia wyszczególnienie fundamentów teorii imperializmu ludowego. I tak mamy do czynienia z:

nacjonalizmem, który jest jednak niespójny z założeniem uniwersalnego charakteru imperium aryuńskiego, o czym Szach wspomina na początku swojego artykułu; obecność nacjonalizmu w teorii ma również charakter propagandowy, bo choć mówi się o narodowym pochodzeniu władzy, tak uosobieniem Narodu jest Szach (kult wodza?);

militaryzmem, który stawiany jest na piedestale, a zależność państwo-wojsko jest w Aryunie odwrócona, gdyż cała tamtejsza elita polityczna to wojskowi, dlatego słowa Szacha: „silna armia jest potrzebna Aryunowi” można ująć również w sposób następujący: wojsko (junta) tworzy Aryun;

liberalnym socjalizmem łączącym się z etatyzmem, w których dominuje prosta polityka socjalna oparta na zasiłkach dla ludności, a kwestie liberalne są enigmatycznie podnoszone tylko pod hasłem „wolności gospodarczej”, co ma się nijak przy konieczności istnienia monopoli państwowych (państwa małe są na nie skazane);

aktywną polityką zagraniczną, która razi w oczy integracją stawianą obok podporządkowywania państw słabszych oraz pokojowym współistnieniem stawianym obok predyspozycji Aryunu do pchania się w zamorskie wojny napastnicze (inwazja na Santanię);

konserwatyzmem łączącym się z monokracją, w których centralne miejsce odgrywa Szach i jego otoczenie, które gwarantuje sobie w ten sposób przetrwanie, zakładając, że Aryun nie może nigdy zboczyć z kursu wytyczonego przez założycieli państwa;

totalitaryzmem, w którym szczególną rolę odgrywa aparat bezpieczeństwa wewnętrznego, przymusu i kontroli obywateli, co jest jasne, jeżeli Szach (Naród) i jego otoczenie (junta) chcą rządzić w spokoju bez ryzyka gwałtownych zmian.

Współczesne imperia

Jeśli więc Królestwu Aryunu nieco brakuje jeszcze do pozycji imperium, to czy takie imperia dzisiaj istnieją i gdzie możemy ich szukać? Jak zostało wyżej powiedziane, muszą to być metropolie dominujące i wywierające wpływ na Mikroświat. W mojej opinii na scenie międzynarodowej są dzisiaj tylko dwa imperia – Federacja Al Rajn i Księstwo Sarmacji. Są to państwa zamieszkiwane przez znaczącą część ludności Mikroświata, zdolne do obrony i ataku, stabilne wewnętrznie i o rozbudowanej zależności peryferiów „wewnętrznych”, dysponujących szeroką autonomią. O tym, że akurat te państwa są imperiami, przemawia chociażby liczba reprezentacji, jakie tylko te dwa państwa są w stanie wystawić w rozgrywkach mikronacyjnych mistrzostw w piłce nożnej. Ponadto państwa te są w stanie oddziaływać na inne suwerenne państwa.

Aryun nie ma takich możliwości, choćby i nazwał się Wielkim Imperium. Mówiąc już o nazwie – słowo imperium wpełzło do oficjalnej nazwy Skarlandu – znaczenie tego triku jest w głównej mierze propagandowe i skierowane wewnętrznie, gdyż Skarland, mimo cech potęgi regionalnej, na pewno nie jest jeszcze imperium. Podobnych potęg w skali regionalnej jest więcej: Dreamland, Wandystan, Rotria, Bialenia, Surmenia, Aguria. Politykę imperialną prowadzą lub próbują prowadzić np. takie państwa jak Niderlandy czy Rotria. Niestety seria kompromitacji i podkopywania pozycji potęg wschodu Mikroświata trwa w najlepsze. Austro-Węgry (chwilowy upadek), Trizondal (zniknięcie w skutek problemów z serwerem), Hasseland (nadszarpnięcie pozycji po aferze klonowej), Rotria (utrata pozycji lidera Orientyki wskutek szeregu zagrożeń zewnętrznych i wewnętrznych). Wszystko to oddala te kraje w pościgu za prawdziwymi imperiami, ale nie oznacza, że scena światowa jest dwubiegunowa i wiecznie rozparcelowana. Dziś każdy może upaść i każdy zabłysnąć. To drugie jest tylko kwestią wizji, planu, konsekwencji i czasu.

O Autorze

wittDaniel von Witt jest obywatelem Królestwa Dreamlandu. Polityk, wojskowy, kartograf. Urzędujący premier Rządu Królewskiego. Publicysta specjalizujący się w problematyce międzynarodowej i ekonomicznej. Autor najnowszych map polskiego mikroświata.

4 komentarze do " W poszukiwaniu imperialistów "

  1. Karl Habsburg napisał(a):

    Odnośnie dwóch pierwszych części artykułu, tj. części merytorycznej – zgadzam się całkowicie. Spostrzeżenie o tym, że, upraszczając, to czynniki zewnętrzne a nie wewnętrzne, decydują o pozycji państwa w Mikroświecie i ew. mianie „imperium”, jest jak najbardziej trafne.

    Nie zgodzę się jednak z diagnozą postawioną przez Autora w dwóch ostatnich akapitach. Zwłaszcza jeżeli chodzi o część dotyczącą Orientyki – tutaj Eksc. von Witt odleciał daleko poza Pollin. Przy całej mojej sympatii dla Rotrii (zaskakujące – a jednak, nie zgadzam się jedynie z aktualnymi decydentami, a nie z krajem – mieszkałem i działałem tam w końcu dwa lata, „olewając” przez dłuższy czas Austro-Węgry), kiedy ten kraj był potęgą regionalną? Czy wg. Szanownego Autora, to chwilowo wysoka (rzecz względna) liczba obywateli (co miało miejsce z rok temu), decyduje o takiej pozycji? Jeżeli tak, to też coś jest tutaj nie na miejscu, bo około połowa z nich niestety „wytrzymywała” średnio 2 tygodnie, pozostawiając po sobie kilka postów. Stara gwardia natomiast wykruszyła się już w niemal połowie swojej pierwotnej liczby… Co do pozostałych aspektów, nie przypominam sobie jakoś wpływu Rotrii na proces decyzyjny na kontynencie albo poza nim (pomimo tego, że przez długi czas byłem doradcą patriarchy, a także zastępowałem sekretarza stanu, szczegóły współpracy i pozostałą moją rolę pominę – jednak moja wiedza na temat polityki zagranicznej, czy w ogóle polityki Rotrii okresu ostatnich niecałych dwóch lat jest dosyć spora). A biorę tu pod uwagę zarówno aspekt bardziej oficjalny (jak chociażby Kongres Orientyki), jak i ten mniej, którego oczywiście upubliczniać nie mogę i nie będę.

    Prawdą jest, że na Orientyce od około dwóch lat nie ma żadnej potęgi regionalnej. Najsilniejsze trzy państwa okresu ostatniego Kongresu i tego czasu, który go poprzedzał i po nim następował, to Surmenia, A-W i PKR, ale żadne z nich od pewnego już czasu nie zasługuje na miano lidera regionu. A już na pewno nie Rotria, i proszę mi wierzyć – jest to opinia jak najbardziej obiektywna, wbrew temu co można by powiedzieć o mnie i ostatnich wydarzeniach w stosunkach na linii Wiedeń-Rotria.

    I jeszcze na końcu – pamiętajmy, że mikronacje, to ludzie – nie jest to pusty frazes, czy dobre hasełko do przemówienia dla v-polityka, ale stwierdzenie faktu. To oni i ich „dzieła”, czy raczej „produkty”, decydują o kształcie Pollinu. Zaś kontakty tych ludzi, i pewne inne czynniki z nimi związane, tak naprawdę kształtują v-światową politykę (tu trochę racji ma Pan Walery Śniady :P – owszem tworzą się różne kliki i wszyscy to wiemy), a co za tym idzie to one właśnie są jedynym czynnikiem wpływu i mają chyba największe znaczenie, czy dane państwo, czy też ich grupę (różnie bywa), można nazwać wpływowymi, ergo lokalnymi potęgami, czy imperiami.

    • Daniel von Witt napisał(a):

      Na potęgę Rotrii składa się przede wszystkim „rozpiętość skrzydeł” tamtejszego kościoła (tak samo ma się w przypadku kościoła wandejskiego), który stanowi oś Państwa (a jakże) Kościelnego. Jest to pewien atut i podłoże do dodatkowej aktywności (poza tą stricte państwową) – zdają sobie o tym sprawę inne kraje regionu, a szarpanina z Rotrią idzie m.in. właśnie o kościół. Pozbawienie Rotrii jego wpływów oznacza dla niej być albo nie być. Bezsprzecznie można też stwierdzić, że jego skrzydła są coraz bardziej podcinane i zwijane. PKR jest krajem, który buduje swoją potęgę w oparciu o pewną specjalizację, którą jest tutaj szeroko rozumiana religia. A jak powiedziane jest słusznie wyżej – produkty mają zasadniczy wpływ na pozycję państwa i jego łatkę (imperium, lidera, potęgi itd.) – tak jest w przypadku religii jako sztandarowego produktu w Rotrii.

  2. Podejmę polemikę z powyższym artykułem na łamach „Sahabat Akhan”, lub „Kuriera” w najbliższym czasie ;)

  3. Szojgu napisał(a):

    Że Grutina tu nie opisano to szczyt…



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.