Jesteś tutaj: Home // Idee i polemiki // Targaryen-Deithven: Imperializm? Już wyjaśniam

Targaryen-Deithven: Imperializm? Już wyjaśniam

imperializm1„Pierwszym stawianym, niejako mimochodem, zarzutem wobec mojej teorii jest rzekome nietrzymanie się przeze mnie realiów mikronacyjnych i tworzenie imperializmu ludowego wyłącznie jako teoretycznej koncepcji realowej. Nie mogę się z tym zgodzić” – stwierdza Rhaegar Targaryen-Deithven i raz jeszcze wyjaśnia, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi.

Poszczególne rozdziały mojej deklaracji ideowej powstawały według określonego schematu, zgodnie z którym w pierwszej kolejności pobieżnie przedstawiałem treść danego pojęcia, a w następnej części rozdziału przekładałem to na grunt mikronacyjny, najczęściej odnosząc się do realiów aryuńskich. W „Nacjonalizmie” odniosłem się do Aryunu jako państwa wielonarodowego i federacyjnego, stosując pojęcie „nacjonalizm aryuński”. W „Militaryzmie” niemal wyłącznie skupiam się na opisaniu roli armii w mikronacjach, a nie w świecie realnym. Liberalizmu socjalnego bynajmniej nie spłyciłem, lecz właśnie dostosowałem do świata wirtualnego (zaś dokładne zasady interwencjonizmu zostaną opisane później, w rozdziale poświęconym filarowi ósmemu – etatyzmowi). Na podobnych zasadach została stworzona dalsza część „Rzeczy o imperializmie ludowym”.

Szczerze wątpię, że nacjonalizm w sensie państwowym – a nie etnicznym – jest szeroko praktykowany w polityce poszczególnych mikronacji. Faktów przeczących takiej tezie jest pod dostatkiem. Dość wspomnieć przykład ZSKHiW, gdzie obok siebie żyją aż trzy narody i bynajmniej nie dążą do połączenia się w jedną nację. Można też wspomnieć przypadek Sarmacji, gdzie u poszczególnych narodów zamieszkujących na przykład Sclavinię czy Teutonię „nacjonalizm aż kipi”. Są to wypowiedziane niegdyś na dreamlandzkim forum słowa Siergiusza Asketila. Przytoczone tutaj przykłady wyraźnie obrazują, że zarówno w mniejszych jak i w większych mikronacjach nacjonalizm w sensie etnicznym występuje.

Bez dogmatu

Militaryzm, jaki opisałem, obserwujemy natomiast w bardzo niewielu mikronacjach. Za sedno tej koncepcji uznałem stały przyrost siły wojskowej i nieprzerwaną rozbudowę armii. Tymczasem w większości państw mikroświata siły zbrojne zajmują bardzo dalekie miejsce na liście priorytetów. Nie zgodzę się więc, że ten militaryzm „dałoby się porównać z doktryną sił zbrojnych większości istniejących mikronacji”, z powodu o którym wyżej wspomniałem, jak też z drugiego, nieco bardziej oczywistego – większość istniejących mikronacji nie posiada żadnej doktryny wojskowej.

Co do aktywnej polityki zagranicznej – tow. Radziecki nie odniósł się w żaden sposób do treści tego punktu programu imperialistyczno-ludowego. Nie mówię w nim bowiem tylko o inicjowaniu różnych działań na arenie międzynarodowej, takich jak bieżące monitorowanie sytuacji geopolitycznej, czy utrzymywanie kontaktów dyplomatycznych na szczeblu ambasadorów. Problem, o którym wspomniałem, to postępujący kryzys aktywności i lekarstwo na niego. Duże państwa z reguły przyjmują postawę izolacjonistyczno-ekspansjonistyczną. Izolacjonizm tego rodzaju polega na tym, że odcinają się od reszty mikroświata i tworzą zamknięte uniwersum, wychodząc z założenia, że inni uczestnicy polityki międzynarodowej nie są im „potrzebni do szczęścia”. Z kolei postawa nacechowana ekspansjonizmem objawia się chęcią ratowania mniejszych v-państw… poprzez ich wcielanie w swe granice.

Samopomoc na kontynencie

W „Aktywnej polityce zagranicznej” przedstawiłem założenia mojej koncepcji, zgodnie z którą najlepszym sposobem na przetrwanie różnorodności mikronacyjnej jest wzajemne wspieranie swojej aktywności, na przykład poprzez obustronny przepływ obywateli i integrację polityczną, jednak z zachowaniem własnej suwerenności. Czerpię przede wszystkim z doświadczeń Królestwa Aryunu i jego najbliższych partnerów, więc przytoczę właśnie ich przykład. W ramach Wspólnoty Niepodległych Krajów Kontynentu Południowego funkcjonuje rozwinięty program pomocowy, polegający właśnie na tym, że mieszkańcy jego państwa wzajemnie skupiają swoją aktywność nie tylko w swoich ojczyznach, lecz na całym kontynencie. W opozycji do tego po raz kolejny powołam się na przykład Sarmacji, która pomimo, iż posiada zasoby wielokrotnie większe niż wszystkie państwa WNKKP razem wzięte, wychodzi z założenia, że polityka zagraniczna w ogóle nie jest jej potrzebna i nie musi „eksportować” swojej aktywności poza swoje państwo. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że sposób prowadzenia polityki zagranicznej postulowany przeze mnie praktycznie nie istnieje poza Kontynentem Południowym.

Konserwatyzm aryuński tylko w Aryunie

Co do tego, iż konserwatyzm w ujęciu imperialistyczno-ludowym istnieje w innych wirtualnych monarchiach mogę się zgodzić, jednak z pewnymi, dość istotnymi zastrzeżeniami. Konserwatyzm aryuński, pomimo podobieństw do konserwatyzmu w innych krajach, występuje jako taki tylko i wyłącznie w Aryunie. Jest on bowiem mieszanką (o czym pisałem) kilku innych czynników: pamięci i kulcie Wojny Styczniowej, religii tetraistycznej i kulcie sił zbrojnych. Z naturalnych przyczyn żadne państwo poza Aryunem nie spełni wszystkich wymienionych warunków. Jednak jest to już kwestia specyfiki i różnic pomiędzy Aryunem a resztą mikroświata, a nie jest to stricte temat tej polemiki.

Absolutnie nie jest możliwe zakwalifikowanie Sarmacji i Bialenii do całości doktryny imperialistyczno-ludowej. O czym już wspomniałem, Sarmacja nie praktykuje nacjonalizmu, militaryzmu, socjaliberalizmu, ani polityki zagranicznej zgodnie z założeniami „Rzeczy o imperializmie ludowym”. Bialenię można jeszcze podciągnąć pod filar drugi, czyli militaryzm, gdyż jest ona w posiadaniu świetnie opisanej, rozbudowanej, dobrze zorganizowanej i uzbrojonej armii, nie jest jednak monarchią, co całkowicie przekreśla ją jako państwo imperialistyczno-ludowe; nie jest zdecydowanie państwem konserwatywnym i nie spełnia filaru szóstego, czyli bardzo silnej egzekutywy, dominującej nad pozostałymi rodzajami władzy.

Co z tym swarzyzmem?

Porównywanie imperializmu ludowego i swarzyzmu nie ma najmniejszego sensu, gdyż w swarzyzmie istnieją postulaty całkowicie odwrotne od postulatów imperialistyczno-ludowych. Zacznijmy od tego, że całkowicie inaczej zdefiniowany jest nacjonalizm. Swarzyzm wyraźnie mówi: „Chcemy i powinniśmy być lepszymi od innych i do tego powinniśmy dążyć jako społeczeństwo”.

W filarze pierwszym wyraźnie sprzeciwiam się pojmowaniu nacjonalizmu w kategoriach szowinistycznych i podziału narodów na „lepsze” i „gorsze”. W kwestii militaryzmu swarzyzm wspomina jedynie, aby oddawać kult wojownikom, gdyż „są uosobieniem odwagi i męstwa”, z kolei imperializm ludowy pojmuje militaryzm bardziej racjonalnie i praktycznie. Zresztą najważniejszą tezą, która odróżnia imperialistów ludowych od swarzystów, jest to, że ci drudzy odrzucają demokrację i postulują stworzenie państwa totalitarnego. Imperializm ludowy mówi, że władza pochodzi od Narodu, jako ogółu wszystkich, bez wyjątku obywateli i jedynie przez Naród może być sprawowana.

Na koniec chciałbym jeszcze zaznaczyć, że tow. Radziecki popełnił drobny błąd w odbiorze mojej pracy, gdyż stwierdził, że imperializm ludowy posiada tylko pięć filarów i tylko do pięciu się odniósł. Pozwolę sobie przypomnieć towarzyszowi, że filarów jest osiem i są one wymienione w ósmym akapicie mojego artykułu w „Kurierze”.

O Autorze

rhaegerRhaegar Targaryena-Deithven – szach Królestwa Aryunu, państwa powstałego w sierpniu 2013 r. Wcześniej – obywatel Królestwa Dreamlandu, podpułkownik Królewskich Wojsk Lądowych. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

1 Odpowiedź do " Targaryen-Deithven: Imperializm? Już wyjaśniam "

  1. Kolejnej odpowiedzi w osobnym artykule tworzyć nie będę, odniosę się w komentarzu do kilku kwestii.

    W Sarmacji bynajmniej nie kipi „wewnętrzny nacjonalizm”. Między Teutończykami, Sclavińczykami czy Baridajczykami nie ma już specjalnych różnic – o czym świadczą chociażby regularne przepływy ludności między tymi prowincjami. Spory regionalne nie mają tam charakteru „nacjonalistycznego” (z wyjątkiem niemal wymarłej gwardii starych teutonów), natomiast bardzo silnie można go odczuć w stosunku wszystkich Sarmatów (niezależnie od nacji) do reszty mikroświata.

    Pisząc o ZSKHiW sami towarzyszu udowadniacie moją, nie swoją tezę. Jeżeli w państwie tym funkcjonują trzy nacje – bez jakichś separatyzmów, nie znam tego państwa najlepiej, ale nie słyszałem o jakichś większych wewnętrznych konfliktach – to można z dużą dozą powiedzieć, że pojęcie narodu będzie się tam utożsamiać raczej z państwem niż z etnicznością. Nie rozstrzygam tej kwestii dla tego państwa – jednak z mojego doświadczenia wynika, że z wyjątkiem nielicznych przypadków unii/inkorporacji (i to raczej świeższych niż starszych) trudno w mikroświecie znaleźć faktyczne przypadki nacjonalizmu etnicznego, a nie „państwowego”.

    Do postulatu „aktywnej polityki zagranicznej” nie odniosłem się z prostego powodu – nie ma on żadnej wartości politycznej, która odróżniałaby „imperializm ludowy” od teorii głoszonych w mikroświecie. W każdym państwie niemal znaleźli by się izolacjoniści jak i ekspansjoniści. Co do prowadzenia jej w „ten sam sposób” – przez pewien czas Wandystan prowadził ją podobnie, wspierając inne państwa, w szczególności techniczno-informatycznie (np. Białenia, RLS) – oficjalnie prowadzi nadal, ale w ostatnich miesiącach aktywność trochę spowolniła, z uwagi na dłuższy urlop tow. Zwella, głównego wykonawcy tej polityki.

    To samo dotyczy militaryzmu – w Sarmacji również znajdzie się wielu miłośników tworzenia wojsk, „manewrów”, pisania o sprzęcie i tak dalej. Militaryzm mógłby być oryginalny, gdyby prawo stanowiło o szczególnej roli wojska w państwie, gdyby funkcjonowała swego rodzaju junta lub coś w tym stylu. Swego czasu takie rozwiązanie funkcjonowało w Wysokogórskiej Republice Elfidy (Gnomia). Sam postulat tworzenia i utrzymywania silnych sił zbrojnych i korzystania z nich nie wystarczy do uznania go za wyróżnik systemu (swego czasu realizowałem go w pacyfistycznej i demokratycznej Surmenii).

    Co do konserwatyzmu – powoływanie się na „lokalną specyfikę” jest bardzo wygodne, jednak nie stanowi argumentu w kwestii oryginalności teorii politycznej. Wiadomym jest, że te same idee zastosowane w każdym państwie będą miały swoją specyfikę. Jeżeli jednak stawia towarzysz tezę, że „nacjonalizm ludowy jest trzecią drogą”, to niejako naturalnie mówimy o drodze, którą inni też mogą pójść. Mogą postawić krok w jeden czy drugi bok i kołysać biodrami w inny rytualny sposób – ale i tak będzie to ta sama ścieżka.

    I na koniec najważniejsze – argumentując, że swarzyzm czy inne tendencje w Sarmacji nie mają części postulatów imperializmu ludowego z jednej strony skupiacie się na tych elementach, które dla teorii politycznej jako takiej nie mają kluczowego znaczenia (polityka zagraniczna, specyfika kulturowa), a z drugiej strony – próbujecie wybielać swoje poglądy (nacjonalizm, totalitaryzm). Nacjonalizm, jak by go nie przedstawiać w „pozytywnym świetle” zawsze będzie się sprowadzał do prostej zasady: „moje jest lepsze, bo jest moje”. A oskarżanie swarzyzmu o totalitaryzm, gdy w swojej doktrynie wpisuje się skoncentrowanie władzy w egzekutywie, rozbudowanie aparatu kontroli i represji oraz ustanowienie monarchy, który „jest tożsamy z Narodem” rzekomo sprawującym najwyższą władzę – jest co najmniej zabawne.

    Powiedzmy sobie szczerze – w doktrynie tej nie ma nic nowego, odkrywczego. Konserwatywno-prawicowa monarchia polana przaśnym lukrem pseudoludowości budzi w ramach mikronacji silne skojarzenia z różnymi projektami monarchofaszystowskimi.

    // PS. Rozpisałem się, ale i tak nie zrobię tego artykułu ;-)



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.