Jesteś tutaj: Home // Kontynent Wschodni (Orientyka/Ostia) // Widziane z Surmenii: Bercik Orański i możni tego świata

Widziane z Surmenii: Bercik Orański i możni tego świata

Zamiatanie kolejnych afer pod dywan, brutalna walka o władzę przy użyciu haków i kwitów, wzajemne powiązania między luminarzami życia publicznego barwnej Orientyki – taki obraz wyłania się z felietonu, jaki napłynął z Królestwa Surmeńskiego. Kontrowersyjny publicysta i zagorzały oponent lokalnych władz nie zna litości dla swoich rodaków i wieszczy kolejne przetasowania. „Kto wie, może czeka nas prawdziwe trzęsienie ziemi, w wyniku którego kształt mikroświatowej polityki nabierze dotąd niespotykanego rozmachu. Być może w pewnym momencie ktoś powie tym wszystkim wielkopańskim mościom: Goodbye old gods!”.

mikisigos2015

Konstantinos Mikisigos

Minęło kilka dni od publikacji na tych łamach artykułu, który wskazał niektóre nadużycia „możnych mikroświata”. Okazało się, że tak wielkie postacie, jak Patriarcha Rotrii (Albert Orański) i Konstancja Nassau (Celestyna Sinalenno) to pospolici przestępcy. Oto, jak całą sprawę skomentował Aleksander IV, gdy na forum Rotrii poruszył ją prezbiter Giuseppe Bertelli:

Masz rację, iż powinniśmy byli by się przyznać. Zrobilibyśmy to, gdybyśmy faktycznie mieli do czego się przyznawać. Sprawa rzekomego powiązania naszej osoby z osobą o. Belmonte, została przez nas skomentowana, a Kurier dość klarownie ją rozpatrzył. Zresztą w artykule zostały zacytowane nasze słowa na temat tej sytuacji. Proszę również nie zapominać, iż nie jest to sprawa z ostatniej chwili, ale rzecz, którą poruszano miesiące temu. Wówczas sprawę komentowaliśmy i od tamtej pory nikt nie zgłaszał pytań, czy wniosków o rozpatrzenie sprawy przez organy sądownictwa. Z racji pełnionego przez Nas urzędu sąd odbyć się nie może, a nie zamierzamy abdykować, tylko dlatego, że komuś „przypomniało się” o sprawie sprzed kilku miesięcy – przekonywał.

Sprawa ta wywołała zainteresowanie nie tylko w bezpośrednio uwikłanej w skandal Rotrii, ale również w Surmenii i Skarlandzie. Gdy na surmeńskim forum dyskusyjnym założyłem wątek związany z tą sprawą, Konstantinos Mikisigos, który jest znany ze swych związków z rotryjskimi elitami, zalecał wstrzymanie się z „jakimikolwiek oskarżeniami” pod adresem „Jego Świątobliwości” i zarzucił mi populizm. Warto zauważyć, że w obronie Patriarchy stanął również jego przyjaciel Król Surmenii Markos Viktorjosigos, przekonując, że kloning jest przestępstwem w Surmenii, ale już „w Rotrii niekoniecznie”.

„Duch własnej odrębności”?

Aleksander IV

Patriarcha Aleksander IV

Interesujące są słowa króla, który w trakcie ubiegłorocznej walki z kloningiem wśród Surmeńczyków zachowywał się jak inkwizytor, wycinając w pień wszystkie klony. W tej kwestii jego postawa może uchodzić dziś za wzór, za co szanuję króla, choć ten nie jest z mojej bajki. Zastanawiająca jest jednak jego obecna obojętność. Czyżby istniały tu jakieś sekretne powiązania i zależności między monarchą a patriarchą Aleksandrem? Monarcha został jednak zbity z tropu przez własnego syna – księcia Karolosa Markosigosa, który  przypomniał mu, że  kloning karany jest w obu państwach. Jak zauważył – na podstawie kodeksu prawa kanonicznego karę ekskomuniki ściąga na siebie ten, kto „prowadzi życie niezgodne z duchem własnej odrębności, a w szczególności objawiające się przez posiadanie innej tożsamości, występującej pod zmienioną godnością personalną, płcią lub obyczajowością, jakkolwiek niezwiązanej z drugą osobowością” lub „podszywa się pod inną osobę, której godność funkcjonuje w świecie”.

„W mikroświecie nie ma miejsca na klony”

Król  ograniczył się do krótkiego komentarza, w którym przyznał, że postawa patriarchy  „faktycznie budzi zastrzeżenia”, zaś skołowany Mikisigos stwierdził, że jest „zszokowany” postawą patriarchy, któremu do tej pory ufał. W gronie rządzącego establishmentu zdecydowanie najmocniejszy i zarazem najbardziej obszerny komentarz wyszedł spod klawiatury króla-seniora.

My żadnej jurysdykcji nad rotryjskim Patriarchą nie mamy. Nie wiem jak to się ma z immunitetem dyplomatycznym, ale ewentualna działalność surmeńskich organów wchodziłaby w grę jedynie gdyby obydwie postaci w Surmenii działały. Obecnie tak nie jest i raczej nie było, bo sprawdzając „na szybko” nie znalazłem u nas konta ani jednego ani drugiego. Nie jest więc to sprawa dla surmeńskich organów ścigania. Co nie oznacza, że nie jest to sprawa dla surmeńskiej dyplomacji. Surmenia wypowiedziała wojnę klonom i powinna takiej polityki bronić w kraju i za granicą. Jasno powiedziały to wymiar sprawiedliwości i ścigania i warto, żeby jasno powiedział to surmeński rząd. W mikroświecie nie ma miejsca na obecność klonów! Rząd powinien podjąć odpowiednie działania w celu wyjaśnienia tej sprawy – zauważył Viktorjos Paulosigos.

Ręka rękę myje

markos_viktorjosigos2015

Markos Viktorjosigos – król Surmenii

Przyjrzymy się jednak postawie rządu, który w obecnej sprawie nie robi nic*. W mojej ocenie świadczy to istnieniu systemu wzajemnych haków i kwitów – jedni dysponują jakąś niewygodną dla drugich wiedzą i wzajemnie się szantażują. Brak lojalności karany jest z całą surowością, zdrada pociąga za sobą nieuchronny upadek polityków „obrzezanych z honoru” oraz sympatii. Kto wie, może czeka nas prawdziwe trzęsienie ziemi, w wyniku którego kształt mikroświatowej polityki nabierze dotąd niespotykanego rozmachu. Być może w pewnym momencie ktoś powie tym wszystkim „wielkopańskim mościom”: Goodbye old gods!

Według mnie to scenariusz prawdopodobny i tego właśnie właśnie najbardziej obawiają się politycy pokroju rotryjskiego „bożka na tronie”, panującego króla Surmenii i jego protegowanego – archonta Mikisigosa.

Ale czy są prawi wśród możnych?

Owszem – są. Wielu biskupów rotryjskich łudziło się, że ich zwierzchnik wyrazi skruchę i odejdzie. Dotarłem do niektórych z nich, dzięki łatwiej jest mi zrozumieć ich postawę: jest afera, ale nie zabieramy głosu, bo się z nami się on [Aleksander IV] rozprawi. Zostaniemy z niczym, a jego pozycja i tak się umocni.

Oczywiście nie zamierzam zdradzić tożsamości moich informatorów wśród duchownych. Na tym etapie nie mają dostatecznie mocnego pozycji, by odsunąć od władzy kryminalistę na tronie patriarszym. Z wiarygodnego źródła wiem również, że król Markos Viktorjosigos był szczególnie zainteresowany wyniesieniem Bercika Orańskiego na tron patriarszy.

Rządy państw Orientyki mogłyby wywrzeć na Państwo Kościelne pewien nacisk, ale wszystko wskazuje na to, że nie są one zainteresowane udziałem w konflikcie. Poza tym – patriarcha Rotrii wydaje się być również wygodnym narzędziem w rękach surmeńskiego dworu i rządu. Przecież nikt inny, jak właśnie archont Mikisigos chciał znieść laickość państwa, którą swego czasu wprowadził Stefanosigos, a następnie przywrócić rotriokatolicyzm jako religię państwową. Gdyby jednak społeczność międzynarodowa zdecydowała się na  izolację Rotrii, którą administruje przestępca, sytuacja zmieniłaby się diametralnie.

Co tu dużo mówić – układ buduje układ.

* Wczoraj w godzinach późnowieczornych archont Mikisogos wystosował jednak oficjalną notę dyplomatyczną do patriarchy Aleksandra IV, w której zaprasza do Surmenii biskupa Ganganellego – jedną z równoległych tożsamości Celestyny Sinalenno, byłej szefowej surmeńskiego rządu.  [przyp. red.]

Czytaj więcej

O Autorze

anastosigosNikos Anastosigos – obywatel Królestwa Surmeńskiego. Członek Kongresu Demokratycznego, sympatyk idei republikańskich. Analityk sceny politycznej. Inne artykuły Autora znajdziesz tutaj.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.