Jesteś tutaj: Home // Kontynent Wschodni (Orientyka/Ostia) // „Awara na biednie”. Hasseland sięga po Cyberię

„Awara na biednie”. Hasseland sięga po Cyberię

happy_s1Hasseland wkracza na wojenną ścieżkę. W ubiegłym tygodniu władze Królestwa pogodziły się z fiaskiem rozmów dyplomatycznych z przedstawicielami Wielkiego Księstwa Solardii i przystąpiły do realizacji wariantu siłowego. – Nie możemy patrzeć na to, jak tereny rdzennie hasselandzkie marnują się przez to, że osoby tworzące Solardię są nieaktywne – tłumaczy zagranicznym rozmówcom król Iwan. – Prowadzimy pokojową misję humanitarną mającą na celu ratowanie ludności Cyberii. Królestwo Hasselandu nie zamierza nikomu niczego zabierać. Cyberia była, jest i będzie własnością narodu hasselandzkiego, tymczasowo okupowaną przez Solardię – przekonuje król-senior Piotr de Zaym (link).

Kto kogo?

Kilkuosobowa społeczność Hasselandu pozostaje zgodna w ocenie sytuacji. Król Iwan – który w ramach osobliwej autorusycyzacji przyjął nazwisko Romanow, posługuje się tytułem cesarskim i awatarem cara Aleksandra III – „nawołuje wszystkie narody mikroświata do przeciwstawienia się solardyjskim barbarzyńcom, którzy dążą do wojny”. Byłby to pierwszy w historii mikroświata przypadek, w którym kompletnie bierna ofiara zbrojnej agresji „prze do wojny”, w dodatku na własnym terytorium. „Postanawiamy powiedzieć stanowcze Nie barbarzyńskim władzom Solardii, które w bezwzględny sposób wyzyskują uciemiężoną ludność” – czytamy w ultimatum, jakie król Iwan przesłał w ubiegłym tygodniu władzom Wielkiego Księstwa.

W ramach forumowo-medialnej kampanii fabularnej rozentuzjazmowany redaktor „Gazety Hasselandzkiej” obszernie relacjonuje kolejne postępy „pokojowej misji humanitarnej” oraz przebieg równoległego „antysolardyjskiego powstania w Cyberii”. Władze Solardii protestują i apelują do społeczności międzynarodowej o pomoc. „Ufam, iż Państwa Wirtualne, które podpisały, tak jak Wielkie Księstwo Solardii, Konwencję o prawie morza sporządzoną w Dreamopolis dnia 23 grudnia 2014 roku, dochowają wierności postanowieniom i potępią agresję hasselandzką” – czytamy w opublikowanym dziś rano memorandum (link). Król Hasselandu nie zwlekał z odpowiedzią: „Po raz kolejny Solardya okłamuje wszystkich. (…) Jeżeli jednak Solardya tak bardzo chce wojny, to możemy jej ją sprawić” [pisownia oryginalna – przyp. red.] (link)

Ociec, prać?

Posłuch tej osobliwej retoryce, jako jeden z nielicznych, daje kompletnie zdezorientowany archont Królestwa Surmeńskiego. W ubiegłym tygodniu zapewnił partnerów z Angemont o „gwarancjach niepodległości dla braterskiego Hasselandu”* (link). Wtórował mu jego przybrany syn, Nikolaos, świeżo wyekspediowany do Księstwa Sarmacji w charakterze ambasadora. „Kto naruszy hasselandzką suwerenność będzie mieć do czynienia z nami. Dziś pora naprawdę, aby kraje uzyskiwały swoje terytoria, które z różnych pobudek się należą im” – przekonuje na surmeńskim forum. „Ten problem dotyczył kwestii awarskiej. W mikroświecie najlepszym gwarantem dla bezpieczeństwa i pokoju jest Sarmacja” – dodaje. W podobnym duchu zdążyła wypowiedzieć się niedoświadczona prezydent Republiki Bialeńskiej, która również pochopnie postanowiła poprzeć Hasseland w „walce o Cyberię”

Powyższe deklaracje składają się na mikronacyjną wersję najpopularniejszego dowcipu z Radia Erewań. Tego samego, w którym słuchacze pytają: „Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody?”, zaś radiowy spiker udziela wyczerpującej odpowiedzi: „Tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach dworca warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną”. Sęk w tym, że w warunkach mikronacyjnych tego spikera wciąż brakuje.

Premier Noqtern uruchomił tradycyjne kanały kontaktowe – przynajmniej te, które wytrzymały ciężar ubiegłorocznej kompromitacji związanej z aferą klonową – i stara się pozyskać przychylność nielicznych partnerów.

Prawie jak Donbas

Animowana przez Hasselandczyków kampania fabularna nie ma granic. Szef hasselandzkiego Sztabu Generalnego postawił w stan gotowości bojowej jednostki wyposażone w broń atomową. W tym samym czasie – jak czytamy na łamach „Gazety Hasselandzkiej” – marynarka wojenna dokonała rozładunku pierwszych czołgów i wyrzutni samochodowych z rakietami Iskander.

Na forum Królestwa czytamy zatem o udręczonych mieszkańcach Cyberii, którą jeszcze chwilę wcześniej uznawano za bezludną i zdewastowaną; czytamy również o bestialstwie gospodarzy, walkach partyzanckich, rozstrzeliwaniu rannych i jeńców – w tym niepełnoletnich „bojowników o wolność”. „Pewna grupa młodych chłopaków próbowała zaatakować samodzielnie wojsko cyberyjskiego okupanta” – relacjonuje na forum premier Noqtern. „Niestety w walce ze zwykłymi, wyszkolonymi żołnierzami nie mieli szans. Cyberyjczycy nie mieli litości. Zabili wszystkich, w tym jeńców”. Groteskowy charakter narracji podkreśla  ilustracyjny – jednym z cyberyjskich oprawców jest, jak widzimy na zdjęciu, Petro Poroszenko. Siermiężnych, często łopatologicznych nawiązań do wydarzeń w Donbasie jest zresztą więcej. Jeśli jest w tym jakaś strategia, wypadałoby ją ponowie przemyśleć.

„Zbrodnie solardyjskie”

Przebieg wydarzeń kolportowany przez stronę hasselandzką pozostaje doskonale czarno-biały. W Cyberii, na nieludzkiej ziemi, masakrują ludność cywilną, która łaknie wolności i powrotu do dawnej macierzy, o czym zapewnia nas anonimowy lider partyzanckiej ruchawki. Powołano Komisję Badania Zbrodni Solardyjskich, która oceni skalę krwiożerczości siepaczy Księcia Cyberii. „Niedożywienie i ogólna nędza – taka jest sytuacja Valtaryjczyków. Będziemy też restaurować zniszczone przez okupantów zabytki. Niemal nic nie zostało po dawnej Valtarii, po potężnej prowincji, dawnej Demokratycznej Republice Wariatkowa i Demokratycznej Libertarii. Zniszczenia są ogromne, a odbudowa dramatycznie trudna. Ale musi się nam udać!”- czytamy kolejny głos anonimowego świadka.

Komedia płynnie przechodzi w groteskę, gdy uświadomimy sobie, że za całą lawiną „anonimowych” wypowiedzi „partyzantów”, podobnie jak za pokracznymi postaciami Kaisera Matenzimy i redaktora Jerzego Zermatta, stoi jeden człowiek (o tym -w kolejnym artykule).

Norbert Catalan: „Hasseland to pomyłka”

Na reakcje społeczności międzynarodowej nie trzeba było długo czekać. Jako pierwsze pojawiły się komentarze zaskoczonych czytelników „Gazety Hasselandzkiej”. „Sarmacka Awara na biednie” – zauważył przytomnie komentator z Wandystanu. Za sprawą Piotra de Zayma, którego w ostatnich dniach postanowił konsekwentnie podgrzewać atmosferę i przeniósł sztucznie nadmuchany konflikt z kompletnie bierną Solardią w realia frontowe, nadszedł czas na reakcje na szczeblu państwowym.

Palma pierwszeństwa przypadła Skarlandczykom. Królowa Eleonora I wydała wczoraj ordonans, w którym wypowiedziała traktat o wzajemnym uznaniu i nawiązaniu stosunków dyplomatycznych (link). „Hasseland to jakaś pomyłka. Powinni poszukać wzorców nie na Kremlu, tylko gdzieś gdzie państwa działają normalnie i w sposób cywilizowany” – przekonuje król-senior Skarlandu.

Na podobny ruch zdecydowało się Królestwo Agurii**. „Ktoś naprawdę źle się czuje, albo pragnie za wszelka cenę zwrócić na siebie uwagę społeczności międzynarodowej” – zauważył kąśliwie Piotr II Konstanty. „Obecna akcja wydaje się posunięciem absurdalnym ale zważywszy, że tonący brzytwy się chwyta, a konferencje przestały budzić zainteresowanie, można znaleźć racjonalne wytłumaczenie obecnie podjętej akcji. Tylko czy tędy droga do zaznaczenia swej obecności? Kiedyś podobną politykę prowadziła Samunda, nie ważne jak mówią, dobrze czy źle, wystarczy że mówią. Wydaje się że teraz Hasseland przyjął taką politykę w stosunkach międzynarodowych i zapewne skończy się to w ten sam sposób”.

Berkowicz: „Izolować”

Skarlandczycy wykazali się najlepszym refleksem, ale to politycy Królestwa Agurii poświęcili sprawie najwięcej uwagi. Dyskusję zagaił król-senior Gryhory I, który przedstawił rodakom historyczny kontekst sporu. Podkreślił, że „Królestwo Hasselandu nie ma jakichkolwiek praw do roszczeń względem Cyberii”. W trakcie kilkugodzinnej dyskusji na forum Senatu kanclerz Iwan Berko Berkowicz podjął wątek kulturowej reorientacji Hasselandu, państwa dotąd wpisującego się – jak przekonuje de Zaym – w model „kanadyjsko-azjatycki”. „Ostatnio pośród nowo powstających państw panuje jakaś obsesyjna moda na naśladowania Rosji i krajów dawnego bloku komunistycznego. (…) Obecnie przypomina kraj żywcem wyrwany z Nordaty, która jest kolebką tego zjawiska. Państwa prowadzące agresywną politykę militarną względem innych państw i dążące do zagarnięcia ich terytoriów winny być izolowane przez społeczność międzynarodową” – przekonuje.

Senator Wilhelm Pilch zwrócił uwagę na katastrofę wizerunkową, jako najbardziej prawdopodobną konsekwencję polityki włodarzy Hasselandu. „Dziwi mnie, iż kraj mający pięciu obywateli na krzyż i problemy z aktywnością uważa się za mocarstwo mające prawa do roszczeń terytorialnych względem innego państwa. Przecież przejecie Cyberii nie poprawi kondycji wewnętrznej Hasselandu, ani tym bardziej jego pozycji na arenie międzynarodowej. Chwilowy wzrost aktywności obywateli na forum nie zrekompensuje utraconej wiarygodności, która i tak została poważnie nadszarpnięta podczas przewrotu pałacowego. Krótkowzroczność władz Hasselandu jest przerażająca, ale za błędy trzeba płacić” – zauważył. „Hańbą by było tego nie uczynić”-  tak Grzegorz I (Jerzy Uhrycki), patriarcha Kościoła Aguriańskiego, spuentował dyskusję w sprawie wypowiedzenia traktatu.

W podobnym tonie, tym razem na forum Hasselandu, wypowiedział się Trizondalczyk Thomasso Pappen. „Nie wiem czy Hasseland zdaje sobie sprawę z tego, że swoimi działanianiami, wysyłaniem tzw. pomocy humanitarnej naraża całą społeczność Kontynentu Wschodniego na upokorzenie” – argumentował. „Zniżacie się tym samym do poziomu Nordaty”.

Koniec zimy na Kontynencie Wschodnim.


* Dziś po południu wątek dyskretnie usunięto z forum Królestwa Surmeńskiego. Jedynym śladem po wypowiedzi archonta pozostaje cytat na forum Hasselandu (link).

11 komentarzy do " „Awara na biednie”. Hasseland sięga po Cyberię "

  1. Iwan I Romanow napisał(a):

    Szanowni Państwo!

    Z miłą chęcią zaprezentuje Państwu dowody na to, że Kaiser Matenzima jest prawdziwym powstańcem. Proszę bardzo: https://iwaniwanowicz.files.wordpress.com/2015/01/dowc3b3d.png?w=300&h=146

  2. Jacques de Brolle napisał(a):

    Nie sądzę, by król-senior miał jakikolwiek kłopot z zalogowaniem się na forum Królestwa Hasselandu z innego adresu. Zwłaszcza po ubiegłorocznej aferze z Morthensenem.

  3. Iwan I Romanow napisał(a):

    Ludzie lubią wymyślać teorie spiskowe, ale mogę Wielmożnych Panów zapewnić, iż Kaiser Matenzima nie jest klonem Piotra de Zayma. Swoje wiem, więc mają Państwo moje zapewnienie.

  4. Jacques de Brolle napisał(a):

    Jeśli Hasselandczycy rozumieją znaczenie słowa „pseudonim” w tradycyjny sposób, powinni się domyślać, że za każdym pseudonimem stoi konkretny człowiek z krwi i kości. W obecnych realiach demograficznych za Matenizmą stać mogą: Piotr Kościnski, który do tej pory „przekazywał” wszystkie wypowiedzi Matenzimy, Freyton Camirr, Iwan Romanow, Piotr Laging i Eddard Noqtern. W jednoosobowej zaś Cyberii – książę Mario Riina Nati, któremu właśnie grozicie spuszczeniem bomby wodorowej na głowę.

    Sprawa jest banalnie prosta.

    Jeśli któryś z wymienionych dżentelmenów odnajduje w sobie dość odwagi cywilnej lub chrześcijańskiego miłosierdzia, by ulżyć seniorowi i zdjąć z niego odpowiedzialność za ten kabaret, może w dowolnej chwili się ujawnić. Do czego zachęcam. Cała reszta to już bicie piany.

    • Piotr de Zaym napisał(a):

      Uprzejmie proszę o nieużywanie mojego realnego nazwiska, o co prosiłem już kilkakrotnie w różnych miejscach. W przeciwnym wypadku będę zmuszony sięgnąć po środki prawne.

    • Freyton Camirr napisał(a):

      Witam Pana, Król Iwan ma rację, za kontem Kaisera Mantezimy nie stoi żaden Hasselandczyk.

  5. Jacques de Brolle napisał(a):

    Odnoszę się do nazwiska, z którego korzystał Pan w trakcie opisywanych wydarzeń (2003-2011) i przy użyciu którego wciąż publikuje Pan artykuły na łamach „Gazety Hasselandzkiej”. Tam, gdzie kontekst tego wymaga, używam zamiennie innych określeń („król-senior”, Piotr de Zaym, Piotr Paweł).

    Proszę sięgnąć po wspomniane środki.

    • Piotr de Zaym napisał(a):

      Panie de Brolle, określiłbym Pana zachowanie jednym krótkim słowem, ale się powstrzymam. Cóż – proszę dalej mnie zniesławiać i oczerniać, będzie materiał dowodowy…

  6. Jacques de Brolle napisał(a):

    Nie jestem sędzią, ani prokuratorem. Nie wróżę również z fusów i nie interesują mnie teorie spiskowe – na te szkoda byłoby czasu. Zacytowałem Pańskie słowa opublikowane w ogólnodostępnych wątkach forum dyskusyjnego Królestwa Hasselandu i redagowanej przez Pana „Gazety Hasselandzkiej”, w których tytułuje się Pan na kontradmirałem i z pokładu pancernika „Hasseland” koordynuje operację „Pokój”.

    Mam również na uwadze świeżą sprawę Pańskiego klona, do którego „współtworzenia” przyznał się Pan publicznie w listopadzie ub. roku. W odniesieniu do reszty uczestników tej farsy posługuję się określeniem „pseudonimu”, choć jeden cudzysłów to tutaj za mało. Moje zaufanie do Pańskich deklaracji zostało mocno nadwyrężone. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że wskutek fatalnej skazy charakteru wysługuje się Pan pewną liczbą klakierów zawiadywanych z jednego konta. Uczynił Pan to ponownie wczoraj wieczorem, raz jeszcze sygnując własny tekst jako Jerzy Zermatt. Taki człowiek nie istnieje. Jeśli istnieje, ponownie apeluję do niego, by się ujawnił. Nie spotka go za to żaden ostracyzm. Jeśli niemiła jest Panu tego rodzaju autodemaskacja, musi się Pan liczyć z niewygodnymi domysłami.

    Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.

    Mam nadzieję, że odróżnia Pan obie rzeczywistości. Sąd nie będzie miał z tym problemu. Nawet jeśli w obu funkcjonował lub funkcjonuje Pan pod tym samym nazwiskiem, posługując się przez lata własnym zdjęciem, nie interesuje mnie życie prywatne i zawodowe Piotra K. i nie nastaję na jego dobra osobiste w rozumieniu kodeksu prawa cywilnego RP. Przywołuję Pańskie nazwisko wyłącznie w tych kontekstach, od których zależy spójność i komunikatywność tekstu – spora część czytelników nie sięga pamięcią do wydarzeń sprzed 2, 5 czy 10 lat. Przez całą dekadę kreował Pan postać o nazwisku zbieżnym z Pańskimi prawdziwymi personaliami. Zastąpienie go świeżym nazwiskiem „Zaym” w odniesieniu do wydarzeń z poprzedniej dekady jedynie rodziłoby nieporozumienia.

    Jeśli więc opisuję Pańskie zaangażowanie na progu wojny atomowej między Królestwem Hasselandu a Wielkim Księstwem Solardii, poruszam się wyłącznie w obrębie fabularyzowanej fikcji, którą kreujemy przy udziale około 300 osób. Nawiasem mówiąc – świadomie obrał Pan taką a nie inną formę autokreacji, godząc się na osobliwą putinizację swojego mikronacyjnego biogramu.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.