Jesteś tutaj: Home // Zachód // Daleko od Wichrowych Wzgórz: sarmacki krajobraz powyborczy

Daleko od Wichrowych Wzgórz: sarmacki krajobraz powyborczy

Eli and David (2005-06), from Lucian Freud Portraits at the National Portrait Gallery.Radykalnie umiarkowana Karolina von Lichtenstein, wiecznotrwały monarchofaszysta Avril von Levengothon oraz Remigiusz Lwowski, czyli jeden z najmłodszych MSZ, jacy urzędowali w Sarmacji. Co ich łączy? Nic. Ale i tak wspólnie utworzyli nowe stronnictwo i razem wystartowali do sejmu. Drodzy państwo, oto Porozumienie Sarmackie.

Alternatywa? Porozumienie Teutońskie. Stronnictwo Federalne. Z siedmiorga kandydatów tylko jeden nie był poddanym JKW Mateusza Wilhelma. Zdaje się, że każdy obserwator wyborów w Sarmacji usłyszał w ostatnich dniach przepowiednię o „nadciągającym jednowładztwie teutońskim”, jaka krążyła Pocztą Konną. Ten slogan dobrze oddaje nastroje w kręgach sejmowych pod koniec XLV kadencji.

Trudno orzec, czy Stronnictwo Federalne rzeczywiście miało szansę na przejęcie rządów – sondaży przedwyborczych brak. Politycy PS potraktowali jednak sprawę serio. Choć jedyny rząd, na którego czele stanął jak dotąd polityk SF, przetrwał tylko dwa tygodnie, „jednowładztwo teutońskie” okazało się przesłanką wystarczającą do zawiązania Porozumienia Sarmackiego. „Jesteśmy partią dość nijaką” – mówił otwarcie Lwowski pod koniec kampanii wyborczej.

Dla wyborców nie stanowiło to problemu i zwycięstwo PS było znaczące. Ugrupowanie zgrabnie zastąpiło NSZZ „Represję” w roli przodującej i nieideowej partii władzy, podobnie jak swego czasu „Represja” zastąpiła swoje poprzedniczki. Nie da się przy tym nie zauważyć, że przewaga koalicji rządowej drastycznie zmalała. O ile w poprzednich wyborach Towarzystwo Przyjaciół Feru, Represja i Liga Monarchistyczna zdobyły wspólnie prawie 3/4 głosów, o tyle teraz – tylko nieco ponad połowę.

„Wiadomo, że marketingowo PS traci na tym, że nie ma w swoich szeregach Helwetyka, Calisto czy Rattusa” – stwierdza Rihanna Aureliusz-Sedrowska, przewodnicząca Stronnictwa Federalnego. I ma rację – w poprzednich wyborach Calisto Norvegicus-Chojnacka i Helwetyk Romański byli najbardziej popularnymi kandydatami „Represji”. Jak więc bez nich być nową „Represją”?

Jak bardzo może to być dla PS kłopot pokazuje kikut programu, jaki Porozumienie ogłosiło przed wyborami. Skojarzenia z kampanią wyborczą w Al Rajnie nasuwają się same. Jeżeli Porozumienie chce być – a wszystko na to wskazuje – zapleczem rządowym á la Represja… cóż, może się zdarzyć, że będzie to zadanie ponad ich siły. Już dzień po wyborach PS wyraziło chęć, by fotel marszałka Sejmu oddać Stronnictwu Federalnemu. „Ponadpodziałowym” kandydatem miałby być Krzysztof Kwazi, czyli prawdopodobny kanclerz z ramienia SF, gdyby Stronnictwo wygrało wybory.

Dlaczego PS zdecydowało się na taki gest? Ze względu na to, że należy ochłodzić spór publiczny albo dlatego, że potrzebuje wsparcia SF? Nie, kampania wyborcza była niemrawa, a PS ma w sejmie większość. Czyżby więc miało się okazać, że Porozumienie ugryzło więcej, niż może przełknąć?

„Umarła właśnie sarmacka polityka” – stwierdził Władimir Iwanowicz von Lichtenstein po ogłoszeniu wyników wyborów, co jest konstatacją tyleż histeryczną, co niezdumiewającą, zważywszy na nazwisko konstatującego. Polityka sarmacka poszła właśnie na kilka tygodni spać; do czasu, aż okaże się jasno, że PS nie udźwignie roli „Represji”.

O Autorze

kawowy2015Młynek Kawowy – obywatel Księstwa Sarmacji. Polityk, publicysta, komentator sceny publicznej. Swego czasu – szef sarmackiej dyplomacji. W przeszłości, jako Havelock Jaskoviakus, związany z Rzeczpospolitą Eskwilińską, gdzie piastował m. in. urząd głowy państwa i szefa rządu. Gdyby oceniać na samej tylko podstawie poświęconych mu wpisów na Planecie Mikronacje –  niekwestionowany idol młodego redaktora „Mikroba Złocistego”.

8 komentarzy do " Daleko od Wichrowych Wzgórz: sarmacki krajobraz powyborczy "

  1. Walery Śniady napisał(a):

    Dzięki za reklamę mego pisma, a jeżeli chodzi o twój artykuł, to za dużo w nim faktów wyciągniętych z forum i czata sarmackiego, a za mało w nim twoich przemyśleń. Zatem, twój artykuł nie zaciekawił mnie. :P

  2. Zacny artykuł, jednak autor zapomina o jednej rzeczy. Gdyby nie było Porozumienia Sarmackiego, nie byłoby praktycznie żadnej kampanii przedwyborczej (a ta akurat była ciekawa!). Nie chodzi o jedynowładztwo Stronnictwa Federalnego (które faktycznie mogłoby być ciekawe), a też i o jakąś możliwość wyboru.

    Z tego samego przecież powodu w wyborach do Sejmu XLIV kadencji przedłużono termin zgłaszania kandydatur — bo gdy Represja wycofała kandydatury, do walki stanąłby sam LM. To nie byłby wybór. I niezależnie od tego, jak wiele zrobiłby wówczas LM, nie byłoby to porównywalne z sukcesem SPD, które zdobyło swojego czasu siedem mandatów w walce wyborczej.

    Swoją drogą, głos pusty, mimo wszystkiego, to też jakiś wybór. A oddano ich mniej niż w wyborach do wspomnianej już XLIV kadencji.

    Ergo, narzekacie. Ale to dobrze. No i narzekacie na poziomie, a to już bardzo na plus.

  3. Vladimir napisał(a):

    Nie Władymir, lecz Vladimir :*

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.