Jesteś tutaj: Home // Idee i polemiki // Postmikronacje. Jak zmiany w ekosystemie Internetu przyczyniły się do obecnego stanu mikroświata

Postmikronacje. Jak zmiany w ekosystemie Internetu przyczyniły się do obecnego stanu mikroświata

postmikroIdea mikronacji wkroczy niedługo (za 9 miesięcy) w dorosłość – 1 sierpnia 2016 roku najstarszy polski kraj wirtualny skończy 18 lat. Nadchodzi więc wielkie święto nie tylko dla Królestwa Dremlandu, bo o nim oczywiście mowa, ale też dla wszystkich innych polskich mikronacji. Czy osiemnaście lat to dużo? Gdyby przyjąć standardowy przelicznik (1 miesiąc w mikronacji to 1,333 roku w realu) to nasza wirtualna rzeczywistość skończy w przyszłym roku 290 lat! To oczywiście tylko ciekawostka.

Osiemnaście lat to w życiu Internetu eon. To jednostka czasu tak niewyobrażalna, jak niewyobrażalny jest postęp, jakiego Internet i technologia, na której się on opiera, doświadczyły w tym okresie. To czas i zmiany, które odcisnęły nieodwracalne piętno na sposobie międzyludzkiej komunikacji i tym samym całych społeczeństwach i społeczności – niektóre z nich zsyłając w zapomnienie, inne wynosząc na dzisiejsze miejsce. Także na tych wirtualnych. To, że mikronacje we wspomnianym okresie przeszły ogromne zmiany, nie ulega wątpliwościom. Kwestią otwartą pozostaje jedynie czy to co z krajami wirtualnymi się dzieje to ewolucja, czy jak określił to Jacques de Brolle, redaktor naczelny Kuriera, „inwolucja” [1]. Niektórzy z nas stwierdzą, jak wspomniany redaktor, że dzisiejsze mikronacje są cieniem tego co znamy z przeszłości, inni stwierdzą, że to naturalna zmiana wynikająca ze zmieniającego się narzędzia, w którym kraje wirtualne funkcjonują i nazwą ten proces ewolucją. W moim odczuciu mamy do czynienia z oboma procesami jednocześnie – zachodzącymi jednak na różnych poziomach.

Wygaśnięcie wielkich idei, narodziny postpolityki

Obecna kondycja krajów wirtualnych i powstające wokół niej spory nie są niczym nowym. To naturalna konsekwencja zarówno procesów zapoczątkowanych u zarania mikronacyjnych dziejów, jak i wynik przemian społecznych, które miały miejsce w minionych latach. Już w połowie 2008 roku pisałem o śmierci wielkiej idei jaką był ówcześnie monarchofaszyzm. Napisałem wówczas, że „przez bardzo długi czas monarchofaszyzm, jako doktryna regulująca wewnętrzne stosunki największych monarchii naszego uniwersum, był ideą dominującą. O monarchofaszyzmie mówi się w odniesieniu do takich krajów jak Królestwa Dreamlandu i Scholandii oraz Księstwa Sarmacji – jednym słowem do krajów „Wielkiej Trójki”. I o ile sam monarchofaszyzm może w danym kraju przyjmować różne odcienie i być mniej, lub bardziej, natężony, tak łączy go ogólnie jedna cecha – niepodzielnie rządzący władca – suweren – (król, książę), od którego pochodzą zaszczyty, władza (wybory są de facto fikcją, gdyż jedynie wyłaniają beneficjentów władzy – zakres tejże ustala suweren), zasady”[2]. Konsekwencją procesu, który zapoczątkowany został wraz z upadkiem monarchofaszyzmu, jest stopniowe zastępowanie procesów politycznych w wirtualnych społecznościach postpolityką. To pojęcie, z którym od mniej więcej połowy pierwszej dekady XXI wieku spotykać się możemy coraz częściej w odniesieniu do opisywania polityki mającej miejsce w świecie realnym.

„Pojęcie postpolityki wywodzić należy z tradycji, która podjęła się opisu i krytyki kondycji człowieka u schyłku XX wieku. Czas ten nazywany jest ponowoczesnością wówczas, gdy refleksja dotyczy stosunków gospodarczych istniejących w ramach porządku wolnorynkowego oraz postmodernizmem wtedy, gdy mowa o kulturowej odpowiedzi na ten porządek. W ten sposób uprościć można wnioski płynące z dociekań takich badaczy, jak Jean-François Lyotard, Jacques Derrida czy Richard Rorty. Do najbardziej istotnych wyznaczników postmodernizmu należą zatem:

• zakończenie wielopłaszczyznowej dominacji tradycyjnych, wielkich ideologii i systemów wartości (jako wyraz zniechęcenia do nich i przeświadczenia o ich bezproduktywności),
• krytyka racjonalizmu (w odpowiedzi na racjonalizację pracy i idące za tym próby racjonalizacji stosunków społecznych),
• swobodne posługiwanie się dorobkiem tradycji i kultur przy tworzeniu nowych treści (przeciwko hegemonii autorytetów).

W taką logikę refleksji politycznej wpisuje się Peter Sloterdijk. Jego myśl wyrasta na gruncie niemieckim i z tego być może powodu nie wplata on w swój system pojęciowy pojęcia postpolityki jako takiego. Niemniej jednak badana przezeń kategoria cynizmu i polityki cynicznej, gdzie „kłamcy nazywają kłamców kłamcami”, wydaje się odpowiadać zasadniczemu dla nas pojęciu. Świadczyć może o tym fakt, że Slavoj Žižek, który już uchodzi za teoretyka samej postpolityki, czerpie inspiracje z dorobku Sloterdijka, chociaż swój rodowód wyprowadza z myśli francuskiej, przede wszystkim z psychoanalitycznej szkoły Jacquesa Lacana” [3]. Reasumując – należy stwierdzić, że pojęcie „postpolityki” w kontekście mikronacji należy użyć do określenia stanu odejścia od sporów ideowych, od wartości, na rzecz cynicznego śledzenia sondaży i podejmowania doraźnych działań w celu przypodobania się wyborcom. I jeśli więc uznamy, że do mikronacji zawitała postpolityka rozumiana zgodnie z powyższą definicją, należy również uznać, że te zastąpione zostały bezideowymi postmikronacjami.

Wewnętrzna przemiana mikronacji

Kiedy w 1998 roku powstawał Dreamland, a po nim kolejne wirtualne kraje, mikronacje można było definiować na podstawie kilku najważniejszych elementów, takich jak:

1. Suweren/ustrój/idea
2. Władze centralne/podział władzy
3. centralizacja
4. Kodyfikacja/rozbudowany system prawny
5. Gospodarka/symulacja systemów gospodarczych (* nie wszędzie)
6. Aktywność zagraniczna/polityka międzymikronacyjna
7. Działania kulturotwórcze
8. Wsparcie nowych mieszkańców/edukacja

Najważniejszą cechą mikronacji, z racji jej wirtualnego charakteru, zawsze byli ludzie – międzyludzkie stosunki, komunikacja, otwartość, dostęp do informacji. Nadal aktywnych uczestników wirtualnej zabawy w budowanie państwa, pamiętających początki mikronacji, można policzyć na palcach jednej (a w najlepszym wypadku dwóch) ręki (rąk). Faktem jest, że znajdziemy ich jedynie w Rzeczpospolitej Sarmackiej, Królestwie Dreamlandu, Mandragoracie Wandystanu i jednego nawet w Republice Bialenii (a konkretnie w Królestwie Hasselandu). Każdy inny kraj z kręgu polskich mikronacji zamieszkują osoby znacznie młodsze tak wiekiem, jak i stażem od tych nielicznych matuzalemów.

Osoby te, siłą rzeczy, nie uczestniczyły w kształtowaniu ładu państwowego i dołączając do poszczególnych krajów stawały się konsumentami zastanego układu. Z czasem, zyskując wpływ na kształt krajów zamieszkania, zastane systemy zaczęli zmieniać. I nie ma w tym nic nagannego. Natomiast, co należy podkreślić, postawy i zmiany, które za nimi przyszły, były i są wciąż wypadkową szybko zmieniającego się środowiska wirtualnego. Jako przykład można tu przywołać netykietę. Ludzie zakładający mikronacje w 1998 roku wiedzieli czym jest netykieta. A że wówczas był to dość sztywny kodeks zachowań, obdarzano ją wysoką estymą. Kolejne pokolenia użytkowników Internetu wiedzę o netykiecie sukcesywnie zatracali, aż pojawiło się osławione pokolenie neokidów, które zwyczajnie miało ją za nic. To też umowna granica (i cena) upowszechnienia się sieci w społeczeństwie. Innym przykładem zmiany sieciowych zachowań i form komunikacji jest odejście od list dyskusyjnych (wiele osób do dziś wspomina je z sentymentem) na rzecz coraz bardziej rozbudowanych systemów forumowych (wciąż pamiętam jak pierwsze forumowe mikronacje nazywano yoyonacjami). Przykłady można mnożyć.

Czym jest postmikronacja?

Mając jednak na uwadze te zmiany, należy zauważyć, że o ile same w sobie nie są to procesy gwałtowne, w konsekwencji i swym natężeniu dać musiały efekt znacząco różniący się od stanu wyjściowego. Jak więc dziś zdefiniowałbym mikronację, czy raczej postmikronację?

1. Suweren /ustrój/idea
2. Władze centralne/podział władzy
3. Decentralizacja/ centralizacja
4. Kodyfikacja /rozbudowany system prawny/ upraszczanie systemu prawnego
5. Gospodarka /symulacja systemów gospodarczych/ brak systemów gospodarczych
6. Polityka międzymikronacyjna/aktywność zagraniczna
7. Działania kulturotwórcze/sportowe
8. Wsparcie nowych mieszkańców/edukacja
9. Aktywność systemowa/”klikactwo”

Nadal mamy więc do czynienia z mikronacją, ale w wersji „lite”. Uproszczoną. Postmikronacją.

Bez wielkich idei i zasad uniwersalnych, bez rozbudowanych systemów prawa i władzy, bez symulacji systemu gospodarczego (są jak mityczny święty Graal), bez międzymikronacyjnej polityki (gwałtowny izolacjonizm będący wynikiem strachu przed drenażem mieszkańców, podlany przekonaniem o własnej wyższości nad innymi krajami), bez edukacji nowych mieszkańców (kiedyś istniały szkoły, uniwersytety, wirtualne kursy – dziś są to ledwo funkcjonujące namiastki systemu edukacji).

Postmikronacja charakteryzuje się za to prawnym wymuszaniem aktywności (vide obostrzenia dla nieaktywnych obywateli w systemie prawnym Sarmacji) czy banalizacją zabawy, która sprowadzana jest do „dawania lajków” pod artykułami, komentarzami, postami. Płaceniem za aktywność – czy to przywilejami (siła głosów w wyborach, nadania, etc.) czy to walutą (wynagrodzenie za danie lajka).

Konsekwencje pojawienia się postmikronacji

Taka mikronacja lite jest lekko strawna, lepiej odpowiada pokoleniom wychowanym na NK, FB, Candy Crush Saga, Ogame czy Farmville. Taka postmikronacja jest przez to pokolenie tworzona i siłą rzeczy nie będzie inna. Tu nie ma miejsca na wielkie idee i starcia monarchofaszystów z bazylianami, KONia, przepad, Wielkie Trójki, spory o wyspy, czy emocje związane z polityką Scholandii, Dreamlandu, Sarmacji czy Wandystanu, i tak dalej. To nie jest zwyczajnie potrzebne. Liczy się ranking. Trzydziestolatkom, którzy kilka lat temu budowali i nadawali kształt mikronacjom, się zwyczajnie nie chce.

Podobnie wygląda sprawa wewnętrznego podziału władzy i chętnych do jej sprawowania. Obecna postmikronacja, z jej zdecentralizowanym „samorządem”, z władzami szeroko autonomicznych prowincji, nie prowadząca polityki zagranicznej, nie kreuje potrzeby sprawowania władzy na szczeblu centralnym. Wystarczającą satysfakcję daje dalece bardziej ideowa prowincja/samorząd/kraj korony/kraj unii. Mikronacja zdecentralizowana musi być bezideowa, a brak idei to brak emocji. To naturalny kierunek krajów byłej Wielkiej Trójki. Kraje te, gdyby przyrównać je do realnych, można postawić w jednym szeregu z XIX-wiecznymi Austro-Węgrami. Wielonarodowe, skomplikowane, muszące ważyć interesy elementów je tworzących. Należy stwierdzić, że gwałtowny rozwój największych mikronacji ponad dekadę temu, odbywał się na kredyt, który dziś przychodzi im spłacić.

Mikronacje stając się postmikronacjami są znacznie mniej atrakcyjnymi substytutami kolorowych gier dostępnych „od kliknięcia” w Facebooku. To też powoduje, że nie ma napływu nowych mieszkańców, „zastępowalności pokoleniowej”. Postmikronacyjne kluby nie mają ani chęci, ani samozaparcia by w dobie Internetu banalnego sięgnąć po banalnego, casualowego gracza i dać mu coś więcej – alternatywę do odmóżdżającego klikania w kolorowej gierce.

[Przypisy]

[1] Jacques de Brolle, „Wolałbym nie. Dyskretna zapaść państwa trzydziestolatków”, Kurier, 23.11.2015 r.

[2] Robert Janusz von Thorn-Czekański, „Śmierć monarchofaszyzmu”, Brama Sarmacka, 04.07.2008 r.

[3] Pojęcie „postopolityki” wyprowadzone w pracy Jakuba Szafrańskiego, „Hermeneutyka dyskursu postpolitycznego” w Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska, Lublin, Vol. XXXIV, Sectio I, 2009 r., s. 167-168.

[O Autorze]

czekanskiRobert Janusz von Thorn-Czekański – obywatel Księstwa Sarmacji od 2002 r., gdzie aktualnie działa jako Dalek Caan of Skaro. W przeszłości znany również jako RCA, Lord Darth Kanzler, Arakiel, Adrien, Czekan. Polityk, publicysta, działacz sportowy, analityk ruchu mikronacyjnego. Wielokrotny poseł, senator i Kanclerz Księstwa. Przewodniczący Ruchu Sarmackie Odrodzenie – partii politycznej odwołującej się do idei sarmatopozytywizmu i tradycjonalizmu sarmackiego (czytaj). Twórca i pierwszy Kaizer Cesarstwa Valhalli (2006). W przeszłości m. in. Prezydent Mikroświatowej Unii Piłkarskiej (2009). Twórca i założyciel mikronacyjnej agencji prasowej Nasze Mikronacje (2009). Na temat ideowej wymowy publicystyki Autora obszernie pisaliśmy na łamach Kuriera w artykule „Katolicyzm, rytuał, kinderneostradyzm” (2013).

 

4 komentarze do " Postmikronacje. Jak zmiany w ekosystemie Internetu przyczyniły się do obecnego stanu mikroświata "

  1. Gauleiter napisał(a):

    Tekst bardzo ciekawy, zestawienie idei interesujące. Szkoda tylko, że połowa tekstu jest żywcem zerżnięta z Szafrańskiego bez zaznaczenia cytatu, co jest plagiatem i ordynarną kradzieżą własności intelektualnej (i nie, dodanie przypisu bez oznaczenia cytatu tego nie zmienia).

    Mikronacje zmieniły się tak, jak zmienili się mikronauci. Kiedyś mogłem zakładać stronę internetową pod prowadzenie gazety. Dzisiaj bym tego nie zrobił, bo od lat jestem przyzwyczajany do publikowania treści poprzez wrzucenie ich na fejsa. Kiedyś mogłem korzystać z listy dyskusyjnej, dzisiaj bym tego nie robił, bo mail z głównego narzędzia komunikacji stał się tylko dodatkiem – komunikacja jest gdzie indziej.

    Polityka zagraniczna zgasła nie dlatego, że mikronautami kieruje poczucie wyższości. Po prostu dawnej przestrzeni wspólnej dla wielu v-narodów już nie ma. Kurier jest jednym z niewielu wyjątków, które kiedyś były regułą – gazetą na własnej stronie, a nie w systemie prasowym/forum. Kiedyś czytanie v-gazet wymagało chodzenia od strony do strony, więc siłą rzeczy wymuszało „podróżowanie” po v-świecie. Dzisiaj (prawie) wszystko jest w agregatorach.

  2. Viktorjos Paulosigos napisał(a):

    Nie wiem czy zgodziłbym się co do tezy, że fora zastąpiły listy dyskusyjne. Ja pamiętam to tak, że fora były od początku (przynajmniej mojego – 2006). W pewnym momencie pojawiły się listy dyskusyjne, ale nie przyjęły się one, dlatego fora nadal dominowały i nadal dominują.

  3. Jacques de Brolle napisał(a):

    Zarzut pod adresem Autora artykułu biorę na siebie. Moim – jako wydawcy i pierwszego czytelnika tego tekstu – zadaniem było sprawdzenie, co kryje się pod trzecim z podpiętych tu linków. Istotnie zachodzi tu „niepokojące podobieństwo” między kilkoma zdaniami ze środkowej części artykułu, gdzie mowa o rozumieniu polityczności u Petera Sloterdijka i definicji postpolityki u Rorty’ego i spółki. Dziękuję za czujność. Cytowany passus został uzupełniony o odpowiednie znaki interpunkcyjne, a właściwy przypis uzupełniony o numer stron.

    Umiejscowienie wspomnianego przypisu zdradza jednak intencję Autora, który wyraźnie zaznaczył, że chodzi tutaj o pożyczoną myśl, odsyłając czytelnika do jej źródła. Szkoda, że zabrakło tutaj konsekwencji. Nie nadwątliło to jednak mojego zaufania do Autora i – mimo cierpkich słów ze strony czytelników – proszę, by nie poddawał się negatywnym emocjom i nie wycofywał z dotychczasowej aktywności. Mam nadzieję, że na łamach „Kuriera” jeszcze wielokrotnie będziemy mieli okazję czytać artykuły sygnowane nazwiskiem RCA.

    Zachęcam do nadsyłania tekstów polemicznych.

    • RCA napisał(a):

      Tak! To było moje oczywiste niedopatrzenie. Pisałem tekst na dwóch komputerach i przeoczyłem zaznaczenie odpowiednio cytatu. My bad. Zaznaczyłem źródło a w ostatecznej edycji, kiedy lekko modyfikowałem układ i czcionki w pliku wordowskim, musiałem wywalić odpowiednie oznaczenia. Dziękuję za czujność!

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.