Jesteś tutaj: Home // Idee i polemiki, Zachód // Dlaczego działamy w mikronacjach? Komentarz do raportu badawczego

Dlaczego działamy w mikronacjach? Komentarz do raportu badawczego

Już od kilkunastu lat setki osób angażują się w mikronacje. Jedni szybko się wypalają, inni odchodzą, by wrócić po kilku miesiącach lub latach. Jeszcze inni przez długie lata aktywnie działają w wirtualnych państwach? Dlaczego to robią? Dlaczego po długim czasie rozłąki wracają? W ramach badań na Uniwersytecie Starosarmackim w Czarnolesie zbadałem motywacje przynależności do państw wirtualnych. Raport może być wielce pouczający dla elit rządzących nie tylko Sarmacji, ale także innych mikronacji.

Od rozrywki do autoterapii

O powodach, dla których angażujemy się w mikronacje, badacze społeczni pisali już wcześniej. Z ich ustaleń wyłania się wachlarz motywacji, które skłaniają ludzi do działalności w państwach wirtualnych.

Po pierwsze, jest to rozrywka. Wiele opracowań wskazuje wręcz na jej przewodnią rolę w skłanianiu do działania w mikronacjach. „Pierwotną funkcją państw wirtualnych było, i jest po dziś dzień, zapewnianie rozrywki ich mieszkańcom, podobnej do tej, jaką zapewniają komputerowe gry strategiczne lub ekonomiczne” – pisze Helwetyk Romański, pierwszy władca Księstwa Sarmacji, w wydanej w 2004 roku pracy „Państwa wirtualne”.

Po drugie, jest to symulacja państwa, którą należy uznać wręcz za formalny cele funkcjonowania mikronacji, wynikającym wprost z wielu ich definicji. To właśnie tworzenie instytucji symulujących te realne tworzy instytucjonalne ramy dla innych funkcji pełnionych przez mikronacje. W wielu miejscach można nawet spotkać się z twierdzeniami, że symulacja jest przejawem chęci stworzenia politycznej i społecznej utopii w warunkach wirtualnego eksperymentu.

Po trzecie, edukacja. Edukacyjne walory państw wirtualnych bardzo mocno wybrzmiały wraz z pierwszymi opracowaniami akademickimi na temat mikronacji, poczynionymi przez Jacka Górnkiewicza i Grzegorza Stunżę. Michał B. Radecki zwraca wręcz uwagę, że Cesarstwo Leblandii, powstało jako eksperyment studentów prawa. W domyśle: eksperyment o charakterze edukacyjnym. Romański wśród zdolności i cech, jakie można nabyć działając w mikronacji, podaje  „umiejętność precyzyjnego formułowania własnych myśli, ich uzasadniania oraz przekonywania innych do własnych racji, kreatywność, komunikatywność, otwartość oraz zdolność do współpracy z innymi, znajomość podstawowych mechanizmów prawa i gospodarki, czy choćby prozaiczną umiejętność tworzenia stron internetowych oraz biegłość w obsłudze komputera”. Pamiętać też powinniśmy o systemie edukacji wewnętrznej w państwach wirtualnych, złożonym m.in. ze szkół elementarnych socjalizujących do życia w mikronacji oraz różnego rodzaju szkół wyższych.

Po czwarte, wspólnota. Jak wskazuje Romański, funkcja mikronacji polegająca na tworzeniu społeczności była początkowo ukryta, by ujawnić się wraz z rozwojem państw wirtualnych i dziś jest wskazywana jako ich podstawowy cel. Stunża przyrównuje wręcz mikronacje do fandomów, czyli skupisk fanów danego zagadnienia.

Po piąte, warto także pochylić się nad kontrowersyjną teorią kompensacji sformułowaną przez dr. Mariusza Makowskiego, psychologa społecznego. W materiale TVP3 Kraków dotyczącym mikronacji, stwierdził on, iż „działalność w mikronacjach miałaby być metodą kompensacji tego, czego nie możemy osiągnąć w życiu rzeczywistym”. Pejoratywny wydźwięk koncepcji badacza spotkał się z ogromną krytyką ze strony zaangażowanych w mikronacje. Nie oznacza to jednak, że odrzucają oni tę myśl. „Nie mniej ważną funkcją państw wirtualnych jest umożliwianie ich uczestnikom realizacji marzeń niemożliwych do realizacji w świecie rzeczywistym, głównie z przyczyn o podłożu ekonomicznym” – pisze wszakże Romański.

Jak zbierałem dane?

Potwierdzenia tych hipotez szukałem w rozmowach z 12 respondentami, mieszkańcami Księstwa Sarmacji. W grupie badanych znalazła się reprezentacja kobiet i nowych mieszkańców. Wywiady jak i całe badanie przeprowadzono na początku 2014 roku, raport został oficjalnie opublikowany kilka tygodni temu.

Wśród obserwacji wyłaniających się z wywiadów wybija się znaczna dawka emocji związana z samym dołączeniem do społeczności sarmackiej. Respondenci opowiadali, jak do zamieszkania w Sarmacji pchnął ich słynny artykuł Wiktora „Avistaka” Szpunara w CD-Action. Jednak z braku swobodnego dostępu do internetu musieli wstrzymać się z realizacją czegoś, co można nie bez przesady nazwać marzeniem. Niektórzy dopiero po długich miesiącach oczekiwania mogli zostać obywatelami Księstwa.

Wróćmy jednak do czynników, jakie skłoniły respondentów do zamieszkania w Sarmacji. O jakich motywacjach mówili?

Niektóre z hipotez potwierdziły się w ograniczonym zakresie. Tylko dwóch pytanych wspomniało o symulowaniu państwa i to przywołując swoje wspomnienia z dzieciństwa lub młodości. Okazało się bowiem, że mikronacja bywa wirtualnym przedłużeniem podobnych, choć o nieporównanie mniejszej skali, projektów przyjmujących formę zabawy. „Kiedyś z kilkoma osobami zorganizowaliśmy projekt – stworzyliśmy własne państwo, poczynając od władzy, kończąc na gazecie, walucie i pieniądzach. Chyba brakuje mi tego” – mówi jeden z respondentów. Wydaje się jednak, że symulacja państwa, tworzące je struktury i instytucje są jedynie nośnikiem do innych, głębszych wartości i motywacji. Nie są one celem samym w sobie, pozwalają dopiero osiągnąć jakieś cele. Podobnie bagatelizowana jest motywacja rozrywkowa, w opracowaniach wskazywana jako jedna z istotniejszych. Respondenci przyznają co prawda, że oczekują od mikronacji zabawy, odskoczni od codzienności, jednak widać wyraźnie, że nie jest to kwestia decydująca.

Często jednak pytani mówili o funkcjach edukacyjnych mikronacji. Co ciekawe, czynili to pytani o rozrywkę, jakby chcąc usprawiedliwić swe zaangażowanie, nadać mu należną wagę, przekonać że państwo wirtualne to coś więcej niż gra. „W mikronacjach dowiedziałam się więcej o polityce niż w szkole, dzięki czemu maturę z WOS-u pisałam na rozszerzeniu […] próbną napisałam najlepiej w całej szkole” – mówi jedna z respondentek. „To też znacznie ciekawsza i kształcąca rozrywka niż np. gry internetowe. W moim przypadku nawet ten motyw kształcący ma spore znaczenie: to tu zaczynałam bawić się grafiką, to tu zaprojektowałam pierwszą w moim życiu stronę i choć początki nie rzucały na kolana, to jednak wyznaczyły kierunek rozwoju. Dziś prowadzę działalność gospodarczą ściśle związaną z tym, czego nauczyłam się dzięki Sarmacji” – dodaje inna.

Relacje bliższe i dalsze

Na pierwszym planie bezapelacyjnie pozostają jednak motywacje wspólnotowe. „Filarem mikronacji są więzi międzyludzkie” – powiedział jeden z respondentów. Inny, Sarmata z wieloletnim stażem, pytany o powody powrotu do Księstwa, powiedział: „głównie po to, by odświeżyć wspomnienia i kontakty. To ostatnie przede wszystkim”.

Respondenci bardzo wiele mówią o znajomościach zawartych w mikronacji. „W Sarmacji poznałem ogrom ludzi. Ciekawych ludzi. Nie wiem czy (jakościowo, nie ilościowo) poznałbym 10% z nich, gdybym nie zamieszkał w Sarmacji. Nie umiem tego ubrać w słowa, nie umiem opisać jak wiele się nauczyłem i jak wiele dla mnie znaczą wszystkie te rozmowy” – mówi jeden z badanych. „Przede wszystkim jednak przyciągali mnie, w pewien sposób imponowali, ludzie. Wtedy Sarmacja upstrzona była fantastycznymi ludźmi. Naprawdę, ich wiedza, erudycja była ogromna. Dzięki nim to wszystko działało, strony internetowe, system gospodarczy, cały system prawny. Fantastyczna literatura, dziennikarstwo wysokiej próby, malarze nawet, graficy. Teraz już tego nie ma, nie ma tak wielu zdolnych ludzi, a szkoda, bo to była sól Sarmacji” – mówi inny respondent.

Interesujący jest także wątek znajomości zawartych w mikroświecie, które często wychodzą poza znajomość internetową. Są one kontynuowane podczas licznych spotkań w „realu” czy cyklicznych zjazdów. Niekiedy też do wirtualnego państwa przenoszone są także realne związki czy małżeństwa. Choć bywa i w drugą stronę: jedna z respondentek przez kilka lat pozostawała w realnym związku z Sarmatą. Okazuje się więc, że więzi zawierane w wirtualnej rzeczywistości bywają zaskakująco mocne, przynajmniej w sferze deklaratywnej. Dotyczyć to może jednak głównie osób mocno zaangażowanych w życie mikronacji, mających spory staż. Niektórzy rozmówcy zdecydowanie odcinali się od nazywania mikronacyjnych znajomości przyjaźniami.

Przede wszystkim – wspólnota

Co więcej, okazuje się, że wspólnotowość zapuszcza korzenie głębiej, niż można się tego spodziewać. Starsi stażem mieszkańcy wspominali o swego rodzaju odpowiedzialności za wspólnotę jako czynnik skłaniający ich do pozostania w Sarmacji, dalszej w niej działalności, nawet pomimo znużenia czy innych negatywnych wpływów. „Ostatnia, ale nie najmniej istotna rzecz to poczucie współodpowiedzialności za ten świat. Na Sarmacji nikt nie zarabia, więc kto, jeśli nie my, będzie o nią dbał? Gdyby doszło do sytuacji, że nie byłoby do czego wracać na pewno źle bym się z tym czuła, pewnie robiłabym sobie wyrzuty, że trzeba było walczyć etc. Wiem, że w tym poczuciu odpowiedzialności nie jestem sama i to daje naprawdę ogromny zastrzyk energii, szczególnie w czasach, gdy KS przeżywa kryzys” – mówi jedna z respondentek. To pokazuje chyba najlepiej, że mikronacja jest czymś więcej niż rozrywką.

Z wywiadów wyłania się obraz społeczności wirtualnej jako wspólnoty pozytywnej, inkluzywnej, która pozwala rozwinąć się i zdobyć nowe doświadczenia. Jednocześnie negatywne zjawiska społeczne często prowadzą do mniejszej aktywności, a nawet zarzucenia jej. Respondenci podkreślali, że konflikty czy, zdarzające się, kulturowe wojny między różnymi mikronacjami, skłaniały ich do zawieszenia uczestnictwa w wirtualnym państwie. Wszyscy, którzy deklarowali większe przerwy w działalności w mikronacjach, mówią o jakimś tąpnięciu, złych zmianach w społeczności, które wpłynęły na ich decyzję o, choćby czasowym, odejściu. Wydaje się, że do pełnego emocjonalnego zaangażowania w mikronacji potrzebna jest pewna masa krytyczna ludzi i ich działań, które znajdują uznanie w czyichś oczach.

Bo świat to za mało

Przejdźmy wreszcie do teorii kompensacji. Wydawałoby się, że Sarmaci zapytani, czy wirtualne państwa kompensują niedostatki świata rzeczywistego, będą stanowczo zaprzeczać. Wskazywałaby na to ostra krytyka słów dr. Makowskiego. Okazało się, że jest zupełnie inaczej. Rozmówcy otwarcie przyznają, że w wirtualnych państwach działa się, bo „w realu czegoś brakuje”, ale raczej przypisują to innym. „Brakuje im w realu czegoś, co daje im Sarmacja. Dla gimnazjalisty to będzie grono znajomych na przykład, a komuś dojrzalszego narzędzia do realizacji tego, czego nie może zrealizować w świecie realnym” – mówi jeden z respondentów. Inna badana [pytana, dlaczego ludzie działają w mikronacjach] podkreśla: „Różne mogą być motywacje. Bo chcą się wykazać w czymś, czego w realu nie mogą zrobić z różnych powodów. Bo chcą wypróbować się w dowodzeniu żołnierzami, byciu politykiem, uprawianiu dziennikarstwa. Chcą odkryć swoje możliwości”.

Respondenci wskazali także szereg pobocznych motywacji, które nie pojawiały się we wcześniejszych opracowaniach. Mowa o eksploracji – według badanych już samo odkrywanie mikroświata daje wiele radości i satysfakcji, jednego z respondentów wręcz „jara obserwowanie procesów społecznych”. W grę wchodzą też motywacje charakterologiczne, jak satysfakcja i prestiż osiągane w społeczności, jak i sentyment skłaniający do powrotu.

Wywiady miały częściowo na celu prześledzenie ścieżki działalności mieszkańców mikroświata, ich „wirtualnej biografii” i wskazanie przełomowych w nich momentów. Pozwala to na wyciągnięcie kilku ciekawych wniosków. Okazuje się, że motywacje przynależności do państw wirtualnych są dynamiczne. Początkowo na pierwszym miejscu znajdują się zwykła ciekawość, chęć zaspokojenia ambicji, dobra zabawa. Z czasem dopiero wyłaniają się motywacje wspólnotowe, a u starych mieszkańców wykształcają się sentyment i odpowiedzialność, czasem nieuświadomione, u nowych mieszkańców z wiadomych przyczyn nieobecne.

Dynamika polega także na komplementarności motywacji, tak, aby wciąż przekroczona była „masa krytyczna” pozwalająca zachować chęć działalności w mikronacji. Przykładowo, kiedy spada uznanie, satysfakcja płynąca z prestiżu, aktywizować może się sentyment. Kiedy natomiast dochodzi do niekorzystnych, niepożądanych przemian w społeczności negatywnie rzutujących na motywacje wspólnotowe, aktywizować mogą się motywacje odpowiedzialności. Analiza wywiadów wskazuje na istnienie podobnych mechanizmów.

Bez wątpienia czynnikiem decydującym o rozpoczęciu lub kontynuowaniu działania w mikronacji jest wspólnota i atmosfera panująca w społeczności. Istnienie silnej, niosącej pozytywne wartości wspólnoty, wydaje się warunkiem sine qua non przynależności do mikronacji.

pdf_ikon

Raport „Motywacje przynależności do państw wirtualnych na przykładzie Księstwa Sarmacji

O Autorze

leszczynskiHenryk K. Leszczyński obywatel Księstwa Sarmacji od 2006 r. Dziennikarz, publicysta, działacz społeczny i kulturalny. Redaktor naczelny Gońca Czarnoleskiego, w przeszłości związany z Tygodnikiem Wszetecznym i Gazetą Wyborczą. Założyciel Grupy Artystycznej Śnięty Leszcz. Rektor Uniwersytetu Starosarmackiego. Były regent, podkanclerzy, minister kultury i poseł na Sejm.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.