Jesteś tutaj: Home // Idee i polemiki, Zachód // „Kraj w ruinie”? Impresja okołowyborcza

„Kraj w ruinie”? Impresja okołowyborcza

Trzy stronnictwa i siedem mandatów — tak wyglądają wybory do jubileuszowej, pięćdziesiątej kadencji Sejmu Księstwa Sarmacji. A pośród tych walczących o mandat: JKW Romański (RSO), JKW Chojnacki (KW Husaria Miłości) czy hrabia Asketil (KW Mniejszości Narodowych). Najmniejszym komitetem jest ten ostatni — Mniejszości Narodowe zebrały trzech chętnych do startu w wyborach. Najprawdopodobniej więc albo ten komitet, albo zwycięzca listy nowych staną się języczkiem u wagi, podczas gdy główna walka rozegra się między Ruchem Sarmackie Odrodzenie a Husarią Miłości.

Nie da się jednak nie zauważyć, że KWMN — nawet jeśli nie zdobędzie wysokiego wyniku w wyborach — ma niepowtarzalną szansę, aby zabłysnąć na sarmackiej scenie politycznej i nie zostać kolejnym komitetem-happeningiem. Mniejszości narodowe to temat w Sarmacji traktowany po macoszemu — co dziwi, biorąc pod uwagę, ilu ludzi z obecnego grona obywateli sarmackich nie zaczynało swojej przygody z mikroświatem w Księstwie, a jeszcze większe przecież grono gości zagranicznych śledzi sarmackie fora i inne miejsca publiczne. Pomyśleć by można, że do dzisiaj powinniśmy wypracować mechanizmy odpowiadające na tę sytuację.

Obecnie jednak mamy w większości tylko utrudnienia — zmiana nazwiska odbywa się u nas tylko za opłatą i stosownym wnioskiem, co sprawia, że część mikronautów wypowiada się u nas lub serduszkuje wypowiedzi pod swoimi starymi personaliami. Podatek dzienny bezlitośnie zniechęca gości zza wirtualnej granicy do gromadzenia majątku przez pisanie artykułów w celu późniejszego wykorzystania go na przykład na znaczki w Poczcie Baridajskiej. A w miejscach publicznych pojawiają się kolejne pomysły, które mają zachęcić Sarmatów do aktywności, jednak mają jeden skutek uboczny — zniechęcają osoby z innych państw do udzielania się u nas.

Wracając do wyborów, samodzielnej większości nie zdobędzie nikt — analiza wyników wyborów z ubiegłych lat dowodzi, że to zadanie niezwykle trudne, a nie mamy w tej elekcji do czynienia z brakiem pluralizmu poglądów. Nie ma także znaczenia to, że mamy do czynienia z walką między partią a dwoma komitetami sformowanymi na potrzeby tych wyborów — Sarmaci nigdy nie mieli tendencji do zwracania uwagi na takie rzeczy.

Za to ci, którzy do tej pory zwracali uwagę tylko na nazwiska, bez analizy programów, będą mieli ciężki orzech do zgryzienia. JKW Romański, który zazwyczaj zasilał listy stronnictw technokratycznych takich jak Jedna Sarmacja czy NSZZ Represja, przeszedł do RSO — które stało się solidną opozycją dla rzeczonej Represji. Rozkochani Husarze kontynuujący idee stojące za Represjonistami, co silnie odzwierciedlają w swoim programie, są po drugiej stronie sceny politycznej. Stanowi to potężny dysonans dla popleczników ruchu stronnictw technokratycznych, którzy do tej pory nie mieli problemu z oddawaniem głosów na swoich faworytów w wyborach. Ich głosy mogą się rozłożyć niespodziewanie i niepewnie — wszak jeśli taki tytan pracy jak książę-senior Helwetyk staje po stronie RSO, to być może ma to sens? Zwłaszcza, że Ruch udowodnił w kończącej się właśnie kadencji Sejmu, że jest w stanie zrealizować wszystkie swoje propozycje programowe, niezależnie od tego, jak wiele kontrowersji by wywoływały. Pozornie brzmi to jak wada, jednak może być silnym atutem tej formacji — bezkompromisowość w realizacji przedwyborczych postulatów jest rzadko spotykana w polityce Księstwa.

Pamiętajmy jeszcze, że po wyborach to zwycięzcy stworzą Radę Ministrów. A biorąc pod uwagę, że postulat o niepołączalności mandatu posła z teką ministerialną zniknął z programu RSO, można bezpiecznie założyć, że startujący do Sejmu kandydaci wszystkich stronnictw są gotowi do rozpoczęcia pracy w przyszłym rządzie. Tutaj walka między Husarzami a RSO jest w miarę wyrównana — oba komitety mają na swoich listach osoby, które pełniły funkcje w Radach Ministrów ubiegłej kadencji lub wcześniejszych.

Natomiast na pewno kandydaci na listach byli selekcjonowani z większą dozą uwagi — ostatnimi latami, gdy ktoś nie dostał się do Sejmu, pocieszanie go słowami „może ktoś wypadnie i wtedy dostaniesz mandat” było raczej pocieszaniem dla samego pocieszania, jednak ostatnio sporo posłów ma tendencję do składania mandatów poselskich lub tracenia statusu aktywnego obywatela, co sprawia, że ta możliwość jest obecnie całkowicie realna. Dorzućmy do tego jeszcze fakt, że w kończącej się właśnie kadencji kadencji liście Porozumienia Sarmackiego… skończyli się posłowie i obecnie Sejm obraduje w sześcioosobowym składzie.

Jednak Sarmacja nie jest w ruinie. Za to w ruinie jest scena polityczna, na której jedynym stabilnym od paru kadencji punktem jest Ruch Sarmackie Odrodzenie. Stronnictwo Federalne od czasu zmiany formuły swojego działania na stowarzyszenie znikło — a osoby, które startowały w wyborach z jego list obecnie zasilają listy obu głównych komitetów, dowodząc tego, jaki pluralizm idei panował w SF. Sarmacka Partia Narodów wydała jednorazową dyspensę dla swoich członków, zezwalającą im na start w wyborach z dowolnej listy — co pozwala mieć nadzieję na to, że SPN jeszcze wróci do akcji. Ludzie powiązani z NSZZ Represja, podobnie jak federaliści, rozsypali się po listach wszystkich komitetów wyborczych. Porozumienie Sarmackie? Jego przewodnicząca startuje z list Husarii.

Czy komitety, które dzisiaj stają do walki, stworzą na dłużej struktury partyjne? Obstawiam, że raczej nie — ale jednocześnie myślę, że w trakcie pięćdziesiątej kadencji Sejmu lub przed następnymi wyborami powstanie nowe ugrupowanie, będące przeciwwagą dla RSO, które zagości na sarmackiej scenie politycznej na dłużej. Wszak po czasie rozsypki musi zawsze nadejść czas wzięcia się w garść i zbudowania czegoś nowego.

O Autorce

KvLKarolina von Lichtenstein – obywatelka Księstwa Sarmacji; polityk, autorka tekstów literackich, publicystka Głosu Sclavinii. Marszałek Dworu Książęcego. W przeszłości kilkakrotnie piastowała urząd Kanclerza Rady Ministrów.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.