Jesteś tutaj: Home // Dreamland, Idee i polemiki // Heraldyka spojrzeniem l’Œil de gueules

Heraldyka spojrzeniem l’Œil de gueules

herby3Parafrazując słynnego surmeńskiego rewolucjonistę, „Dlaczego to robię? Czemu komunista się żuca na heraldykę”? [1] Cóż, najprostsza odpowiedź brzmi – bo mnie to bawi. Druga, na potrzeby sprawozdania dla SB – gdy jaśniepaństwo się zajmuje takimi pierdoletami, rośnie okazja na rewolucję komunistyczną. Dzięki mojej dywersji Socjalizm się przybliża. Tak było w Sarmacji, takoż i będzie w Dreamlandzie.

Tym, co mnie najbardziej pasjonuje, są wzory i zasady, ale i wyjątki i różnice w pozornie chaotycznym środowisku. Heraldyka każdego kraju ma swoje zasady, które wynikają z jego historii, tradycji i lat nawarstwiających się zwyczajów – często zaczynających się jako błędy w sztuce heraldycznej, a z czasem przez tą sztukę przyjmowane za swoje. Przykładami zwyczajów regionalnych jest brak płaszczy w heraldyce brytyjskiej, brak koron rangowych w heraldyce polskiej czy też akceptacja słów i liter w heraldyce hiszpańskiej, co w innych krajach jest zabronione, bądź unikane. Podobne lokalne zasady można odnaleźć w heraldykach mikronacji.

Warto stwierdzić, że chyba żadne państwo wirtualne nie stworzyło spójnego, jednoznacznego i spisanego standardu czy też zbioru zasad heraldycznych, ograniczając się do mniej lub bardziej formalnych i przestrzeganych zwyczajów. W polskim mikroświecie stosunkowo rzadkie są też heroldie, rozumiane jako instytucje, które dążą do usystematyzowania tego typu zasad. Jeżeli w danym państwie istnieje urząd herolda (tj. osoby odpowiadającej za kwestie heraldyczne), to zazwyczaj jego rola wynika i skupia się na umiejętnościach graficznych, a znajomość zasad heraldyki jest tu czynnikiem poślednim. Wyjątki od tej tendencji oczywiście występują, choć zazwyczaj są one konsekwencją przymiotów i postawy samego herolda, a nie celową polityką ukierunkowaną na systematyzację tej dziedziny.

herb_tih

Herb JKsM Tomasza Ivona Hugona (Sarmacja)

To rzekłszy, należy wskazać, że zjawisko te jest poniekąd konsekwencją warunków, w jakich powstaje i rozwija się mikronacyjna heraldyka oraz stawianych jej celów. Polska społeczność mikronautów, zazwyczaj nie posiadająca wiedzy o heraldyce, lub też mająca z nią kontakt jedynie powierzchowny, będzie oczywiście przykładać mniejszą uwagę do zasad heraldycznych i istoty tej sztuki, zamiast tego skupiając się na jej aspekcie wizualnym – prezentacji herbu w formie graficznej. O wiele więcej uwagi poświęca się elementom drugorzędnym w warunkach realnej heraldyki, takim jak hełmy, labry i inne poboczne fragmenty herbów. Herb w mikronacjach, jak się zdaje, ma przede wszystkim wyglądać, a często także oddawać charakter, czy wręcz wizerunek właściciela. Mocnym przykładem jest tu heraldyka sarmacka.

Oczywiście można by tu lamentować nad upadkiem obyczajów heraldycznych, nad amatorką jaka w wielu miejscach się odbywa oraz nad zanikiem chociażby sztuki blazonowania, która jest osią i istotą sztuki heraldycznej, a obecnie, jeżeli już występuje, to często w formie bardzo ubogiej i najeżonej błędami. Można też wieszczyć sytuację, gdzie przez różne wyłomy w już istniejących i stosowanych zasadach dojdzie do sytuacji, gdy herby z wyjątkami staną się liczniejsze od tych standardowych.

heb_sted

Herb Steda księcia Asketia (Dreamland)

Uważam jednak, że postawa taka byłaby po prostu snobistyczna, a ponadto w sporej mierze błędna. Heraldyka jest – jak wskazano w pierwszym zdaniu niniejszego artykułu – sztuką zmienną, w dodatku w znanej nam formie wcale nie tak starą, jak mogło by się zdawać. Heraldyka rozwija się i zmienia, gdyż zmieniają się stawiane jej zadania. U zarania miała służyć ułatwieniu identyfikacji wizualnej, z czasem jej rola stawała się co raz bardziej symboliczna i zrytualizowana. Nie dziwi więc, że dziś od snobistycznego rytuału zasad heraldyka płynie dalej w kierunku sztuki per se i zdaje się stawać specyficzną kategorią sztuk plastycznych.

Stając jednak też częściowo w obronie dotychczasowych zasad – akceptując zmianę podejścia do heraldyki, należy zwrócić uwagę że to właśnie wspomniany rytualizm, jakkolwiek anachroniczny, odróżnia ją od zwykłego malarstwa, typografii czy marketingu wizualnego. Warto też pamiętać, że anachronizm ten posiada swój urok, a w warunkach mikronacyjnych jego koszty są zauważalnie niższe niż w świecie realnym. Czy budując wirtualną monarchię, w której heraldyka jest traktowana po macoszemu, nie tracimy jednego z elementów budującego atmosferę tego skrajnie niesprawiedliwego systemu społecznego?

Poza tym tych herbowych łatwiej będzie odróżnić podczas rewolucji. I tak oto, na sznurku, obok gaci, wnet zawisną arystokraci.

[1] Fernando Sacamuelas (później Jean-Paul Sartre) w artykule opublikowanym w Wandei Ludu nt. Surmenii jeden z pierwszych akapitów zatytułował „Dlaczego to robię? Dlaczego dyslektyk się żuca na poprawność językową?”

O Autorze

prezerwatywPrezerwatyw Tradycja Radziecki – obywatel Mandragoratu Wandystanu i – od niedawna –  Dreamlandu, gdzie pełni urząd Sekretarza Heroldii Królestwa. Polityk, publicysta, kartograf. W przeszłości związany z Księstwem Sarmacji (jako Michał Radetzky), Wolną Republiką Morvan (jako Michael O’Rhada) i Surmenią (jako Timoteos Stefanosigos). Sekretarz Generalny Organizacji Polskich Mikronacji w jej schyłkowym okresie (2011)

4 komentarze do " Heraldyka spojrzeniem l’Œil de gueules "

  1. W Sarmacji pojawił się kiedyś pomysł uregulowania spraw heraldycznych, ujednolicenia herbów, ale chyba z powodu nieaktywności herolda sprawę zapomniano.

    • PTR napisał(a):

      W planie to było chyba za większości heroldów, nie licząc okresów panowania hetmana Magnuszewskiego, który miał to głęboko gdzieś.

      • Serio? A czy diuk-hetman nie wykonywał herbów na jednym wzorze? Jak przejrzeć profile arystokratów starszych stażem, ich herby wyglądają podobnie: ta sama korona rangowa, hełm, wygląd labrów, tarcza. Nie wiem, czy herby, które wyszły spod jego ręki, były zgodne z najwyższymi standardami heraldyki, ale na pierwszy rzut oka kierował się jakąś zasadą.

        • PTR napisał(a):

          Kiedy on robił, to tak. Jak robił ktoś inny i podsyłał do wrzucenia – to niespecjalnie (choć faktem, że kiedyś nie było to tak popularne jak obecnie, gdy wygląd herbów faktycznie zależy od szlachty, a nie od herolda – kiedyś nadawane i rysowane były czasami bez pytania). I generalnie jest różnica między ustalaniem zasad heraldycznych, a graficznym przedstawianiem herbów w jednym szablonie. Ja na przykład miałem w herbie czarnego nietoperza na zielonym tle – kolor na kolorze, czyli wbrew jednej z centralnych zasad heraldycznych.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.