Jesteś tutaj: Home // Idee i polemiki, Kontynent Wschodni (Orientyka/Ostia) // Rotriokatolicyzm na wynos

Rotriokatolicyzm na wynos

Od dawien dawna kolejni Patriarchowie Rotrii trzymali państwo w ryzach, zaś kler – w budach przymocowanych ściśle do aparatu państwowego. Duchowni angażowali się głównie w administracji rotryjskiej, w kulturze i nauce. Sporadycznie przybierali oni obywatelstwa państw konkordatowych i wspomagali – w sensie świeckim – kolejne Owczarnie Pańskie. Niestety, po czasie panowania skarlandzkiego autorytet Biskupa Rotrii, jak również zaangażowanie kleru nie wróciło do stanu z czasów Piusa III czy Sykstusa III. Czy możliwe jest, aby zgodnie z hermeneutyką biblijną Kościół wyszedł z „rotryjskiego” Wieczernika i udał się „nauczać wszystkie kraje aż po krańce ziemi”? Czy sowity pokarm duchowy, jaki proponuje menu rotryjskie trzeba jadać w restauracji, czy można wziąć na wynos?

Nie ma co ukrywać, że stan Państwa Kościelnego jest godny pożałowania i przedstawia tylko nikły cień dawnych rządów Aleksandra III (marzec 2012marzec 2013), Piusa III (wrzesień 2013 – marzec 2014) i innych znamienitych dyplomatów, którzy ściśle połączyli politykę tronu i ołtarza tworząc szereg aliansów na Pollinie. Po obaleniu władzy Piusa IV (sierpień – październik 2014) i zamordowaniu najważniejszej w państwie trójki podłoże Rotrii obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni – pospadały meble, powypadały z półek książki, potłukła się porcelana – był czas, aby przystosować podłogę do roli sufitu, co udało się w jakimś stopniu Antypatriarsze Aleksandrowi IV (pierwsze miesiące 2015). Niemniej taki stan rzeczy nie mógł utrzymać się długo. W marcu do Rotrii wkroczyły wojska skarlandzkie pod przewodnictwem Karola Wawrzyńca Medycejskiego, który ponownie obrócił Kwirynał o kąt półpełny i znów pospadały uprzątnięte komody, sekretarzyki, portrety i świeczniki. Państwo Kościelne ponownie stanęło w ogniu, tym razem by stać się Nową Rotrią, odbudowaną Rotrią.

Mimo zapewnień króla Skarlandu tak się nie stało, a w obawie przed utratą ogromnych ilości danych tradycji i praw, przystąpił on do ewakuacji forum rotryjskiego na forum skarlandzkie – przy okazji anektując je jako Wielkie Księstwo Rotrii. Wówczas Skarland znalazł się w apogeum swojej potęgi, a aktywność napędzona przez liczne zamachy i zamieszki dała chwilowy dobrobyt Państwu Kościelnemu bez Kościoła. Do czasów spisku, kiedy to pewne osoby zrujnowały „prywatny folwark” Karola Szalonego i powróciły do autonomii – tak też uczyniła Rotria, tocząc się już w ostatniej swej pochyłej drodze ku upadkowi. W grudniu 2015 r. połączyły się rozbite po mikroświecie obediencje i nadały nowy status Rotrii – z własnym, solidnym i niezależnym forum. Problem jednak nadal pozostawał ten sam.

Kapłani rotryjscy byli łasi na tytuły i urzędy, co też wymuszając na kolejnych Biskupach Rotrii otrzymywali, nic nie dając z siebie w podzięce. Sytuacja ta zmusiła Umiłowanego Aleksandra IV i Piusa V (pierwsze miesiące bieżącego roku) do ustępstwa – każdy chciał skrawek Rotrii dla siebie by ponownie utworzyć prywatny folwark, zaś Stolica Apostolska stała odłogiem. Gangrena ta trawiła Patrymonium św. Pawła od czasów Innocentego IV (marzec-czerwiec 2014), jak nie prędzej. W czasach niewoli skarlandzkiej i aż do teraz osiągnęło to swoje apogeum. Zachwyceni kapeluszami kardynalskimi, mitrami biskupami i lennami książęcymi karierowicze uchodzili w sen zimowy, by na długi czas zniknąć z oczu Patriarchy i pojawić się dopiero wtedy kiedy o posadzkę Kaplicy Sykstyńskiej uderzyła patriarsza ferula głosząca odebranie majątków. Mankament ten ma podstawę w kilku wymiarach.

Po pierwsze, słabość patriarsza; Patriarcha poniekąd zmuszony jest nadać odpowiedni tytuł petentowi, bo ten grozi odejściem i opuszczeniem Rotrii – dla utrzymania hermeneutyki nadawali oni żądaną nobilitację i obserwowali rozwój wydarzeń. Kiedy klecha nie dbał o Świętą Stolicę grozili odebraniem przywilejów – wówczas następowała ponowna groźba odejścia. Biskup Rotrii został w klatce bez wyjścia. Leon III był pierwszym, który odważył się publicznie odebrać dwóm osobom wysokie tytuły. Po drugie, duchowieństwo zbyt mocno przywiązane jest do ziemi rotryjskiej, do jej administracji. Kąpiąc się we własnym sosie kapłanom znudziło się pracowanie dla Patrymonium, a szukali oni alternatyw dla skostniałego klimatu Państwa Kościelnego, sztywnych zasad dworskich i etykiety. Szukali przygody, którą znaleźli – odchodząc od Matki Kościoła. Po trzecie, brak inicjatywy patriarszej. Brak jakiejkolwiek próby powiedzenia, że jest źle, że będzie gorzej i prosimy o pomoc. Zadufanie Biskupów Rotrii jest ogromną wadą, ciążącą na systemie teokratycznym. Następca św. Pawła zachowuje się jak pięcioletnie dziecko, bawiąc się klockami i pomiatając ludźmi, nie dostrzegając nadciągającej ruiny z powodu ich rządzenia. Najlepiej wtedy jest uciec, co też niektórzy poczynili. Czwartym i najważniejszym jest wypalenie się idei Państwa Kościelnego jako stolicy v-świata. Od dawien Rotria tytułowała się centrum chrześcijańskiego Pollinu, zapominając, że utraciła go wraz z ustąpieniem Piusa III (marzec 2014). Klimat Rotrii – renesansowych intryg i zabaw upadł już dawno, a próby reanimacji zakończyły się fiaskiem. Wprowadzenie do baroku miało przysporzyć Rotrii kolejnych warstw złota, bufonady kulturalnej napędzającej aktywność i ceremonii. Niestety i to nie wypaliło. Jak Matka Kościołów może się wygrzebać z tego torfowiska?

Odpowiedź znajdujemy w Piśmie św., mówi bowiem Ewangelia św. Marka: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” (Mk, 16, 15-18). Jezus nie nakazał Apostołom przesiadywać w Jerozolimie, tylko bez lęku iść i nauczać kolejno pogańskie ludy, co w sumie zaczęło się od śmierci św. Jakuba Większego, o czym informują nas Dzieje Apostolskie. I przykładów mamy wiele: świadectwo Piotra w Samarii czy Cezarei i Pawła kroczącego z Chrystusem na ustach aż po Rzym, gdzie męczeńsko ginie. Mieli oni ciekawy sposób podtrzymywania nauki. Otóż, w miastach, gdzie bywali, powołali własnych kapłanów i starszych, którzy po odejściu Apostoła utwierdzali w wierze i doradzali wiernym; takim przykładem był Apollodoros, Tymoteusz, Erast, Pryska i Akwilla i wielu, wielu innych opisywanych w Dziejach Apostolskich i Listach św. Pawła.

Jest to dobra recepta dla Rotrii, która przecież wykorzystuje nauki Chrystusa i Tradycję Apostolską – opuścić „rotryjski” wieczernik i udać się nawracać inne narody ustanawiając spośród nich starszych i pasterzy.  Tak też uczynił Leon III, wyszedł z Pałacu Welijskiego, przeprosił za niedopilnowania Owczarni Pańskiej i zaczął posyłać do innych krajów, by rozwijać wspólnotę kościelną i stamtąd powoływać wiernych. Przykładem może być ksiądz z Rzeczypospolitej Obojga Narodów czy omówiony dokument o połączeniu z Kościołem Surmeńskim wraz z Surmeńskim Pasterzem. Państwa konkordatowe nie potrzebują rotryjskiego prymasa by się rozwijać – gdy będzie to ktoś spośród nich to tym bardziej będzie się ona rozrastać, bo mieszkańcy bardziej zaufają osobie z ichniejszym nazwiskiem lecz nie włoskim. I to jest lekarstwo na utrapienia Rotrii. Tylko czy władze Stolicy Apostolskiej odpowiednio je wykorzystają i zapobiegną upadkowi Patrymonium św. Pawła. Ciąży przecież na Patriarsze obowiązek, by kopuła Bazyliki św. Pawła nie upadła, bowiem „upadek jego był wielki” (Mt 7, 27b), skutkujący słowami Jezusa o wieży w Siloam, która „zawaliła się i zabiła osiemnastu”  i groźbą „jeśli się nie nawrócicie, tak samo zginiecie” (Łk 13, 3-5). Oby dało się odwrócić zły bieg historii i naprawić błędy popełnione w przeszłości, bo wizja przyszłości wydaje się okrutna.

O Autorze

herb_leoIIILeon III – właściwie Carlos II Lorenzo de Medici y Zep, wcześniej – Pius Maria Facibeni; Patriarcha Państwa Kościelnego (od 5 marca 2016 r.), następca Piusa V. Jako Karol II (Pobożny, Szalony) przez kilka miesięcy zasiadał na tronie Skarlandu (2015); suzeren Wielkiego Księstwa Toskanii oraz Księstwa Murcji i Móstoles.

3 komentarze do " Rotriokatolicyzm na wynos "

  1. Daniel von Witt napisał(a):

    Trudno jest na razie dawać wiarę, że Rotria rzeczywiście podźwignie się dzięki misjom, które na tę chwilę prowadzone są na kierunkach tradycyjnych dla Państwa Kościelnego w przeszłości, czyli na wschodzie, w najbliższej okolicy Stolicy Apostolskiej, gdzie o to po prostu łatwiej. Powód jest prosty: centrala musi być silna, gdyż jej brak oznacza rozbiegnięcie się innych zagranicznych owczarni lub powstanie kościołów narodowych, co również znamy z przeszłości.

    • Leon III napisał(a):

      Wasza Książęca Mość,
      skromnie uważam, że prowadzenie misji na wschód odwróci się głównie na zachód – powodem tego jest wymarcie Orientyki i Vaarlandu (prócz RON), a więc i dyplomatyczne przekierowanie się w stronę Bialenii, Dreamlandu i Sarmacji. Oczywiście Kościoły Lokalne będą pilnowane, ale tym zajmę się – z powodów studiów realnych – w czerwcu.

  2. Nie wiem, czy obwinianie osób za to, że chcą robić karierę; że chcą być kardynałami, biskupami, książętami lub hrabiami, jest w pełni uzasadnione. W każdej mikronacji jest jakaś ścieżka kariery, która sprawia, że mikronauta chce się angażować. Czasami mam wrażenie, że (być może) to młodsze pokolenie jest bardziej niecierpliwe – tacy mikronauci już na wstępie chcieliby zostawać książęcymi mościami i możnymi panami. Receptą może być ściślejsze określenie, co kto za ile (za co) dostaje. Nie jestem wielkim fanem takich rozwiązań, bo można, jak sądzę, łatwo pójść w kierunku zwyczajnej gry, w której za wykonanie takiego a takiego zadania/czelendżu otrzymuje się bonusy, ale może właśnie tak trzeba?

    Inną sprawą jest według mnie fakt, że Rotria w wyniku niespokojnych zajść wewnętrznych przestałą być Rotrią. Niby napawa nas obrzydzeniem karierowicz, który jest gotów posunąć się do wielu „niemoralnych” działań lub propozycji, by zasiąść na tronie, ale przecież o to chodzi. Intrygi sprawiają, że ludzie chcą się bawić, czują dreszczyk emocji.

    Rotria jest specyficzna, bo kojarzy się z religią. Gdy usłyszymy w mikronacji o rotryjskim biskupie, który przekupił kardynałów, by zostać patriarchą, potępimy go, bo przecież „duchownemu” to nie przystoi. Sądzę, że robienie z Rotrii mikronacyjnej oazy lub kółka różańcowego, gdzie będzie się dyskutować o dogmatach i tajemnicach wiary, spowoduje jeszcze większym marazm.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.