Jesteś tutaj: Home // Dreamland, Idee i polemiki // Synteza kata i strażnika. Suweren w państwie wirtualnym

Synteza kata i strażnika. Suweren w państwie wirtualnym

Chciałbym zarysować podstawowe założenia polityczno-prawnej doktryny decyzjonizmu, by następnie przez jego pryzmat rozpatrzyć problem Konstytucji. Decyzjonizm zakłada kreacyjną moc suwerena do ustanawiania ładu politycznego ex nihilo. Jego fundamentem jest przeświadczenie o „transcendencja ładu wobec empirycznych jednostek”. Tenże decyzjoznizm (łac. decisio — postanowienie) jest doktryną kojarzoną w głównej z postacią Carla Schmitta, XX-wiecznego niemieckiego konstytucjonalisty. Jednakże jego korzeni należy dopatrywać się w tekstach XIX-wiecznych klasyków kontrrewolucji, choćby u Josepha de Maistre`a.

Sabaudczyk twierdził, że decyzje władcy, wynikające z woli Stwórcy, nie mogą podlegać dyskusji, bo ich negacja prowadzi do dezintegracji społeczeństwa. Stąd też koniecznym było, by władca dysponował prawem karania gardłem. W słynnym eseju „Pochwała kata” pisał: „cała potęga, cała dyscyplina spoczywa na kacie”, gdy go zabraknie, to „w jednej chwili ład ustąpi miejsca chaosowi”. Wracając jednak do Schmitta, jego koncepcja, stojąca w opozycji do idei prawa pozytywnego, charakteryzuje się innym rozumieniem terminu „prawo” (zwłaszcza w kontekście elementów składowych normy prawnej) oraz odróżnieniem „prawa konstytucyjnego” od „Konstytucji”.

Konstytucja a prawo konstytucyjne

Tradycyjnie – według koncepcji pozytywistycznej – prawo definiujemy, jako normę, posiadającą sankcję, zmuszającą do jej respektowania, ewentualnie karzącą tych, którzy nie stosują się do normy. Decyzjonizm zakłada jednak, że oprócz tych dwóch elementów należy wyróżnić także wolę danego organu do zastosowania sankcji, wynikającej z normy. Wobec tego, za każdym postępowaniem sądowym, wydaniem wyroku kryje się ludzka decyzja. Schmitt w swojej „Teologii politycznej” pisze, że „rozstrzygnięcie jako takie jest już wartością, ponieważ właśnie wśród rzeczy ważnych najważniejsze jest, że rozstrzygnięcie zapada, jak i to, że już się dokonało”. Czyż w istocie tak nie jest? Można przecież wyobrazić sobie quasi-państwo, opierające się na samych decyzjach suwerena. Nie jesteśmy jednak w stanie wyobrazić sobie państwa, gdzie istnieje świetnie napisane prawo, lecz brakuje elementu ludzkiego, mogącego podejmować decyzje o egzekwowaniu jego przepisów i wprowadzaniu ich w życie. Decyzję – podejmowaną przez „element ludzki” – można zakwalifikować jako część składową prawa.

Decyzjonizm, o czym pisałem powyżej, odróżnia pojęcie konstytucji od prawa konstytucyjnego. Schmitt pisze: „Konstytucja rozumiana jako status tożsamy z ogólnym stanem państwa powstaje oczywiście wraz z samym państwem. Ani się jej nie stanowi, ani nie uzgadania, lecz jest ona tożsama z konkretnym państwem tworzącym jedność polityczną i charakteryzującym się określonym porządkiem społecznym”. W przypadku bialeńskim może to być umiłowanie porządku i ładu biurokratycznego czy swarzystwoska doktryna o katechonie, skądinąd znajdująca też wyraz w ideach – nieistniejącego – Schmitta albo umiłowanie mistycyzmu, jaki daje kult Zielonego Kościoła, wywodzącego się z tradycji bengazijskich, a nawet mimowolna hierarchizacja w warunkach – jeśli Bóg da, to przejściowo – republikańskich. Tymczasem w Dreamlandzie, na ile znane mi są jego realia, konstytucja tożsama będzie z ustrojem monarchicznym, swoistym etosem republikańskim (o którym wspominał JKM Edward II w ostatnim wywiadzie) oraz ideałem arystokratyzmu. Tymczasem, prawo konstytucyjne jest technicznym zapisem pewnych norm prawnych, które mogą ulec zmianie, jeśli zapragnie sobie tego suweren – mocą swej decyzji, zmieniając je. Tak, jak ma to miejsce w przypadku konstytucji – w rozumieniu pozytywistycznym – dreamaldzkiej:

Art. 13. [Zmiana Karty Konstytucyjnej]

1. Zmian w Karcie Konstytucyjnej można dokonać w drodze referendum ogólnokrajowego lub ustawy konstytucyjnej podjętej większością 3/5 głosów przy kworum, którego wielkość określa ustawa o Parlamencie Królewskim.

Hüter der Verfassung

To, kim jest katechon („ten, którzy powstrzymuje”) wyjaśnił podczas jednego ze swych wykładów prof. Swarzewski. Podczas wspomnianej prelekcji powiedział też: „(…) szczególnie w okresach kryzysowych, zwykło się wybierać głowę państwa i rząd, który ma powstrzymać negatywne skutki kryzysu i ochronić kraj, jak i jego społeczność.”

W realiach republikańskiego państwa, suwerenem jest naród (jako rzekomo samoistny byt). Lecz czy jest tak w istocie? Przyjmijmy tezę, że teoria sprawdza się w sytuacjach krytycznych. Co wówczas? Czy naród (przypomnijmy, jako samoistny byt) jest w stanie doprowadzić do wyjścia z kryzysu? Czy mnogość opinii, różnic światopoglądowych, niesnasek nie sprawi, że kryzys ów się tylko pogłębi? Może zatem, to sąd jest instytucją-suwerenem, która za pomocą swoich wyroków, orzeczeń będzie w stanie rozwiązać kryzys? Czy sędzia, jako, bądź co bądź, człowiek, niemający realnych narzędzi, by wyrok ów wyegzekwować (ot! przypomina mi się sytuacja, gdy nie byłem [jako Sędzia Ludowy] w stanie wyegzekwować swego wyroku), nie cofnie się przed jego wydaniem. Co wreszcie w sytuacji, gdy sędzia będzie doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, że jego wyrok (wydane na podstawie prawa normatywnego) będzie miał fatalne skutki dla dalszego funkcjonowania państwa?

Kogo zatem możemy uznać za suwerena-katechona, powstrzymującego Bialenię przed rozpadem w sytuacjach kryzysowych? Schmitt, poszukuje go w egzekutywie. Ja – w warunkach bialeńskich – ośmielę się uznać za prawdziwego suwerena dwie instytucje: (1) Prezesa Policji Państwowej Macieja Kamińskiego oraz (2) Prezydenta Republiki Bialeńskiej a wraz z nim większość parlamentarną.

Osoba Macieja Kamińskiego, ciesząca się niewyobrażalnie wręcz dużym autorytetem, zwłaszcza w dziedzinie dbania o ład i porządek w państwie, posiada dodatkowe „specjalne uprawnienia”, które sam nazywa „wentylem bezpieczeństwa”, przysługujące na podstawie Kodeksu Porządkowego. Być może samego Prezesa Policji, słynne Gestapo Ortograficzne może uznać za kata, którego w swoim eseju wychwalał hrabia de Maistre? Lecz co się stanie, gdy – czego nie daj Bóg – zabraknie wśród Bialeńczyków Prezesa Policji Państwowej? Czy znajdzie się druga osoba, posiadająca tak duży autorytet w tej materii? Zresztą na instytucje nie możemy patrzeć w sposób indywidualny, przez pryzmat jednostki, która nią [daną instytucją] jest. Dlatego pozostaje nam, na gruncie rozważań teoretycznych, osoba prezydenta. Niestety, jego kompetencje – w myśl ustawy konstytucyjnej – do sprawowania swej władzy suwerennej są mocno ograniczone przez większość parlamentarną. Jak sytuacja wygląda w Królestwie Dreamlandu? Po dosyć pobieżnym zapoznaniu się z prawodawstwem dreamalndzkim oraz dotychczasową praktyką w tym zakresie ośmielę się postawić tezę, że w formę suwerena, w rozumieniu Schmittańskim, wpisuje się sam Król.

Dlaczego akurat te instytucje zdecydowałem się nazwać suwerenami? Schmitt utożsamia suwerena z „obrońcą Konstytucji” (Hüter der Verfassung) oraz tym, decyduje o wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Swą interpretację postaram się oprzeć o rozważania na temat kilku przepisów konstytucji bialeńskiej oraz dreamlandzkiej Karty Konstytucyjnej (swoją drogą, jej nazwa to ciekawy temat na kolejny wykład). Od razu zaznaczę, że nie będzie ona w pełni wpisywała się w schmittowski ideał.

Co o sytuacjach wyjątkowych mówi bialeńska ustawa zasadnicza?

Artykuł 26.

1. Stan nadzwyczajny jest okresem zagrożenia dla trwałości państwa.
(…)
3. W okresie trwania stanu nadzwyczajnego Prezydent przejmuje uprawnienia organów władzy wykonawczej i ustawodawczej.

Artykuł 26a.

Okresy szczególne określone w art. 25 oraz art. 26 ogłasza Parlament Republiki Bialeńskiej na drodze uchwały bezwzględną większością głosów, a jeśli Parlament Republiki Bialeńskiej nie może się zebrać – okresy te ogłasza Prezydent Republiki Bialeńskiej określając długość jej trwania

Oznacza to, że do wprowadzenia stanu wyjątkowego czy stanu wojennego potrzeba woli (podkreślmy! woli) parlamentu albo prezydenta. To do niego będzie należała decyzja, kiedy trzeba użyć art. 26 i czy „istnieje obiektywne niebezpieczeństwo dla trwałości państwa” lub kiedy (jak w art. 25) „istnieje szczególne zagrożenie wojną”. Warto wspomnieć, że w ustawie konstytucyjnej sprzed roku te, nieco zgeneralizowane zagrożenia, rozpisano bardziej konkretnie („wewnątrz państwa wynika rewolucja kierowana z zewnątrz”, „niezidentyfikowani agresorzy przekraczają nienaruszalne” czy „wybucha powstanie, którego nie może opanować Policja Krajowa, a władze nie mogą porozumieć się z protestującymi”).

Co ciekawe elementem stycznym tych wszystkich sytuacji jest troska o bezpieczeństwo i porządek (Sicherheit und Ordnung). Innymi słowy dochodzi do konfliktu „my” – „oni”, którego nie można zażegnać w normalny sposób, a zagraża egzystencji lub integralności państwa. Schmitt, definiuje w ten sposób „polityczność”, co jest również tematem na inny wykład. W sytuacji krytycznej, jaką jest stan nadzwyczajny czy stan wojenny, niektóre prawa obywatelskie zostają zawieszone, a uprawnienia organów władzy przechodzą na prezydenta (stan nadzwyczajny) albo prezydenta wraz z rządem (stan wojenny). Suweren zatem może doprowadzić do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, gdy zaistnieje „zagrożenie dla trwałości państwa”, znów ustawodawca nie zdefiniował czym miałaby ona się charakteryzować, więc jej ocena jej zaistnienia znów zależy od decyzji właściwego organu. Cóż to oznacza? Skoro dla ratowania „bezpieczeństwa i porządku” mogą zostać ograniczone prawa obywatelskie (choćby prawo do partycypacji we władzy), to konstytucja stanowi, że Sicherheit und Ordnung są ważniejsze (stoją wyżej w hierarchii ważności) od w.w. praw obywatelskich. Możemy zatem przyjąć, że tekst konstytucji bialeńskiej dzieli się na Konstytucję (broniącą Sicherheit und Ordnung) oraz prawo konstytucyjne (prawa obywatelskie oraz inne liberalne naleciałości).

Jeszcze klarowniej wygląda sytuacja w Królestwie Dreamlandu, gdzie Karta Konstytucyjna jasno stwierdza, kto ma stać na straży porządku konstytucyjnego. Stanowią, że:

Art. 8. [Król]

1. Głową państwa jest Król.
2. Król czuwa nad przestrzeganiem Karty Konstytucyjnej, stoi na straży suwerenności, bezpieczeństwa i integralności terytorialnej Królestwa Dreamlandu.

Art. 5. [Ograniczenie wolności i praw]
1. Ograniczenie konstytucyjnych wolności i praw jest dopuszczalne na podstawie ustawy lub prawa krajowego i w trybie nimi określonymi, jeżeli jest to konieczne dla ochrony porządku konstytucyjnego.

Ergo, znów, jeżeli konieczna jest ochrona porządku konstytucyjnego (Sicherheit und Ordnung), to część wolności i praw może być ograniczona. Karta Konstytucyjna nie precyzuje kiedy (o tym ma stanowić ustawa) to może nastąpić, lecz wobec art. 8 tejże, możemy wyciągnąć konkluzję, że decyzję (sic!) o ograniczeniu wolności i praw (coś à la stanu wyjątkowy w Schmitta) powinien podjąć Król. On zatem jest Hüter der Verfassung, o czym świadczyć może praktyka obowiązująca jeszcze podczas starej ustawy konstytucyjnej.

Posłowie

Prelekcja niniejsza nie jest w pełni kompletna. Zawiera ona, co podkreślałem już we wstępie jedynie zarys teorii decyzjonizmu oraz jego następstw. Koncepcja po przeniesieniu na grunt bialeńskiego i dreamlandzkiego prawodawstwa może zawierać także pewne nieścisłości – ot! choćby Karta Konstytucyjna nie precyzuje kiedy rzeczony stan wyjątkowy można wprowadzić. Powiedziałbym raczej, że jest ona pewnym punktem wyjścia w dyskusji o kształcie systemu prawnego obojga państw. Wreszcie, warto wspomnieć, że cała prelekcja powstała na podstawie broszury, wydanej przez bialeński Klub Konserwatywny, członkiem którego mam zaszczyt być.

[Tekst referatu wygłoszonego 28. sierpnia 2016 r. w trakcie I seminarium teologiczno-politycznego Klubu Politycznego Świętego Augustyna w Scholopolis]

O Autorze

alberto_de_medici2Alberto Carlos de Médici y Zep —  obywatel Republiki Bialeńskiej, w mikroświecie od 2013 r.; pierwsze kroki stawiał w Federacji Brodryjskiej jako Fiodor Dostojewski, później znany jako Adam Aleksander von Haller. Publicysta, jurysta, działacz polityczny o poglądach konserwatywnych. W przeszłości sprawował m.in. urząd Prezydenta Republiki. Związany z bialeńskim Klubem Konserwatywnym (następcą Stronnictwa Rojalistyczno – Konserwatywnego). W styczniu bieżącego roku tak tłumaczył swoje aktualne stanowisko ideowe: „Biorąc udział w demokratycznych obrzędach niejako zaprzeczamy samym sobie, dlatego też postanowiliśmy przenieść się na pozycje metapolityczne. Ze świata rzeczywistości empirycznej wycofać się do świata idei. Postanowiłem, że nie będę w żaden sposób angażował się czynnie w życie polityczne narodu. […] Tak, będziemy tworzyć, partycypować w prawdziwej cywilizacji – my klasa „próżniacza” w naszych wielkich bibliotekach, ze starymi książkami, w naszych dworskich rezydencjach”.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.