Jesteś tutaj: Home // Nowy Kontynent (Vaarland/Estella) // Skarland: o przyszłości, spoglądając w przeszłość

Skarland: o przyszłości, spoglądając w przeszłość

Iberia mikroświata pogrążona jest w kompletnym zastoju. Nie pierwszy jednak raz. Chciałoby się rzec, że nieważne ile kryzysów dotknie Skarland i jak wielu obywateli w nim zostanie, ten będzie trwał jakby na przekór sceptykom. Do takiej refleksji bowiem skłania obserwacja historii tego państwa. Ta ostatnia jednak przyzwyczaja nas do patrzenia przez pryzmat utartych rozwiązań, które wcale nie muszą sprawdzić się w przyszłości.

Państwo karmione kryzysami

Konfliktów i problemów było w historii Skarlandu wiele. Ktoś mógłby powiedzieć, że nic w tym oryginalnego – tak samo jest w każdej innej mikronacji. Jednak specyfiką tego kraju jest to, że spory i pomniejsze kłótnie to nie tylko jego paliwo, ale to wyłączny motor napędowy Skarlandu. Nawet już sam początek należał do tej kategorii, gdyż samo państwo narodziło się w wyniku secesji od Zjednoczonego Królestwa Acri, które samo powstało dosłownie chwilę wcześniej. Zresztą niedługo później Acri zostało anektowane do Skarlandu. Wiele się zatem nie zmieniło, poza zamianą ról, no i najważniejszym – konflikt zbudował aktywność i kraj żył. Lata następne to liczne zawirowania w samym Skarlandzie jak i w polityce zagranicznej. Próba oderwania się Acri, przewrót wojskowy, kilka zmian ustroju, aneksja Rohanu (obecnie Wicekrólestwo Estelli Wschodniej) i Białogóry, liczne konflikty sukcesyjne i znów kolejne zmiany ustroju, aneksje, secesje, próba rozparcelowania kraju i zamach stanu – te ostatnie znane z dwóch ostatnich lat. Gdyby chcieć przedstawić to w liczbach, to okresy spokoju (i zazwyczaj związanego z nim marazmu) stanowiłyby pewnie niewielki ułamek. Nawet w okresie Imperium, gdy Skarland zasiliła większość byłych lub ówczesnych Rotryjczyków oraz obywateli Niderlandów widoczna na zewnątrz stabilizacja była wyłącznie pozorna. Spory obserwowane od czasu do czasu były jedynie odpryskami kotła, który dział się pod powierzchnią, a który wprawiany był w ruch przez ciągłe spiski i zakulisową politykę. Taki to już jest w końcu rotryjski styl.

Państwo reanimowane

Powyższy obraz mógłby jednak pozostawić złudne wrażenie państwa, które z każdego kolejnego kryzysu wychodziło zwycięsko, stając się coraz mocniejsze. Nic bardziej mylnego. W wielu z tych opisywanych sytuacji Skarland był na granicy upadku. Jak to jednak jest, że mimo tego wciąż istnieje? To żadna zasługa samego kraju. Skarland, jak każda inna mikronacja, nie jest niezatapialny, chyba że mówimy o kategorii, którą określano Titanica. Swoje przetrwanie zawdzięcza on każdorazowo jakiejś grupie czy grupce ludzi, która w trawiących go problemach dostrzegała okazję do wykorzystania szkieletu państwa i zbudowania czegoś własnego. Tak było chociażby, kiedy w kraju zainstalowana została dynastia Medyceuszy. Wraz z nią do Skarlandu przybyli „uchodźcy” z Rotrii, w której doszło do zmiany władzy, i państwo zostało przebudowane w Imperium osadzone w epoce kolonialnej. I tutaj jednak powtórzył się znany już scenariusz – w wyniku licznych konfliktów, których tutaj teraz nie sposób wymieniać, większość „rotryjczyków” opuściła Skarland a część nawet mikroświat. Ten konkretny przypadek najlepiej pokazuje do czego na dłuższą metę prowadzi budowanie na konflikcie.

Państwo szkielet?

Historia zatoczyła koło i Skarland w wyniku kolejnych konfliktów i odejścia większości obywateli znalazł się na skraju upadku. Tradycyjnie próbą ratowania sytuacji była zmiana władzy oraz ustroju i klimatu za panowania Karola III, te jednak nie przyczyniły się praktycznie do niczego. To oczywiście nie dziwi – dopóki w Królestwie znów nie zawita grupa nowych obywateli, dopóty Skarland nie zostanie w pełni reanimowany, jak to miało miejsce w przeszłości. Obecna sytuacja wydaje się być jednak odmienna od poprzednich. Dzisiaj nie kurczy się tylko mikronacyjna Iberia, ale cały mikroświat. A zatem prawdopodobieństwo kolejnego „cudu” jest znacznie mniejsze. Czy Skarland mimo tego przetrwa? W wersji kadłubowej na pewno, gdyż jedno przez te wszystkie lata pozostawało, wbrew wszystkiemu, stabilne – struktury informatyczne utrzymywane przez większość czasu przez jednego człowieka. W Skarlandzie bowiem bodaj nie zmieniają się tylko dwie kwestie – budowanie na antagonizmach i Norbert de Catalán.

O Autorze

Carlos de Médici – król Imperium Skarlandu od lutego do września 2016 r. (panował jako Karol III). Wcześniej, jeszcze jako członek Domu Habsburgów, w Monarchii Austro-Węgierskiej. Okazjonalnie również w Rotrii i Republice Bialeńskiej. Polityk, jurysta, publicysta.

 

1 Odpowiedź do " Skarland: o przyszłości, spoglądając w przeszłość "

  1. Pavel Svoboda napisał(a):

    W kontekście opublikowanego wcześniej wywiadu z Gastonem de Senancourem, w którym artykułuje on analogiczną wizję animowania aktywności w Dreamlandzie poprzez ciągły kryzys i sztuczne podtrzymywanie atmosfery wiecznej awantury, powyższy artykuł jest istotną przestrogą. Istnieje inna droga i warto jej szukać. Zwracam też szczególną uwagę na ostatni akapit podkreślający istotę dobrej infrastruktury informatycznej dla przetrwania państwa. Awanturnicy, trolle i ich partie polityczne przychodzą i odchodzą. Konieczny jest jakiś kadłub, aby po kolejnym holokauście było na czym przynajmniej próbować odbudowywać.

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.