Jesteś tutaj: Home // Dreamland // Stettin ogłasza nowy rząd

Stettin ogłasza nowy rząd

Nieoczekiwanym – prawdopodobnie również dla samego siebie – zwycięzcą dreamlandzkich wyborów na urząd Premiera Rządu Królewskiego okazał się Florian von Stettin. „Będę stawiał na działanie” – zapewnił w tradycyjnym exposé wygłoszonym w niedzielę w Parlamencie Królewskim. W nowym Gabinecie znalazło się pięć osób, ale to nominacje Alusia de la Ciprofloksji i Christophera Kononowitza wzbudziły najwięcej kontrowersji. Kompleksowego programu działania, mimo zapowiedzi, wciąż nie znamy. Wiemy jednak już całkiem sporo. Szczegóły – jak zwykle – wkrótce.

Florian von Stettin

Florian von Stettin

W krótkim przemówieniu nie zabrakło akcentów polemicznych. „Kadencja moich poprzedników zapisze się w pamięci obywateli jako czas nieróbstwa i bezprawnych decyzji” – przekonywał deputowanych i obecnego w gmachu Jego Królewską Mość Alfreda. Czego dowiedzieliśmy się z tekstu exposé? Bliska ukończenia jest nowa strona główna Królestwa – choć podobne deklaracje, uzupełnione o prezentację wersji beta nowej witryny, padają od połowy 2015 roku. Tym razem jednak Dreamland faktycznie jest już bliżej niż dalej. O zaawansowanych pracach nad projektem, bazującym na podstawie designu jednego z poprzednich premierów, poinformowała przed kilkoma dniami JKW Karolina Aleksandra.

Co jeszcze? Ożywienie w polityce zagranicznej. Deklarowany plan minimum to odbudowa sieci ambasad i wzmocnienie relacji z tą skromną garstką państw, które nie przystały dotąd na status nieformalnego wasala Księstwa Sarmacji. Na krótkiej liście znalazły się Wandystan i Suderland, być może pojawią się na niej Kugaria i Rzeczpospolita Obojga Narodów.

Dreamland otwiera się również na jakąś formę „ograniczonej współpracy” z Grodziskiem. Łatwo nie będzie – nowy rząd równolegle zapowiada przywrócenie co najmniej poprawnych relacji z Elderlandem i siłą rzeczy będzie musiał zająć stanowisko wobec secesji Monderii, dość ostentacyjnie uznanej przez Koronę Sarmacką. Niepodległość nowej mikronacji została zagwarantowana m. in. przez Santerę i odrodzone Austro-Węgry. Wiedeń poszedł o krok dalej i klawiaturą Regenta – a obecnie cesarza Franciszka Leopolda – zakomunikował, że „próba militarnej ingerencji w integralność terytorialną Monderii uznana zostanie za inwazję na kontynent Orientycki i spotka się ze zdecydowaną, nieubłaganą i niszczącą odpowiedzią Armii i Floty”. Rząd Stettina ma do rozegrania ciekawą partię, chyba że przejdzie nad sprawą do porządku dziennego i zadowoli się neutralnym aktem przywrócenia stałej korespondencji dyplomatycznej z Koroną Elderlandu.

Jedno jest jednak pewne. Po dziesięciu tygodniach zawieszenia wywołanego impasem wyborczym Dreamland odzyskał swobodę dyplomatycznego manewru.

Człowiek spoza systemu

W przeprowadzonych przed tygodniem wyborach Stettin otrzymał 10 głosów. Jego doświadczony rywal – Aluś de la Ciprofloksja – musiał zadowolić się poparciem 6 wyborców. Trzech obywateli zdecydowało się zagłosować przeciwko obu kandydatom. W gronie 29 osób uprawnionych do głosowania oddano łącznie 20 głosów, co daje przyzwoitą frekwencję na poziomie 68%. W przekroju ogólnokrajowym najlepiej wypadło Zjednoczone Księstwo Furlandii i Luindoru, gdzie oddano połowę wszystkich głosów. Punkt dla włodarza prowincji – Daniela von Witta, który w ostatnich latach wykonał na miejscu kawałek solidnej roboty.

Florian von Stettin to polityk wciąż zagadka. „Jeśli mnie ktoś z was jeszcze nie zna, to pozna” – zagaił w ramach kampanijnej autoprezentacji. W Królestwie pojawił się w ostatnim tygodniu maja i w chwili obejmowania kluczowego urzędu w państwie mógł pochwalić się niespełna setką publicznych wypowiedzi. W dobie forumowej inflacji słowa to niewiele; mniej wylewni w tym czasie okazali się bodaj jedynie Sted Asketil i Andy Sky, tradycyjnie zabierający głos w sytuacjach nieoczywistych. W obecnych okolicznościach Stettin może jednak z powodzeniem rozgrywać swoją kartę gracza spoza systemu: w optyce starych wyjadaczy przybywa dosłownie znikąd i – oby – niekoniecznie w pokoju, bo tego Dreamland nie znosi. „Gdybym pojawił się tutaj w roku 2016, pewnie biłbym wraz z Senancourem pasem po głowie młode mikronacje” – zaznaczył w czasie krótkiej kampanii wyborczej. Bić jednak, jak zaznaczył, póki co nie zamierza. „Jest 2018 rok, inne wyzwania, inne problemy” – wyjaśnił.

Rząd jedności wśród różnorodności

Wyborcy docenili względnie wyważony, choć jednoznacznie krytyczny wobec władz ton komentarzy Stettina. Nowy Premier ustawił się w kontrze do obozu królewskiego – podobnie jak większość obywateli – i zapowiedział sformowanie gabinetu jedności narodowej. Póki co otrzymaliśmy gabinet kosmopolityczny w dobrym tego słowa znaczeniu. Zespół współpracowników Stettina tworzy dwóch obywateli Elderlandu (Wolff i Habsburg), obywatel Unii Trzech Narodów oraz mieszkaniec Ciprofloksji. Sam Stettin również ma bogate dossier – w kuluarach mówi się o jego bialeńskim, suderlandzkim lub kugarskim rodowodzie, o czym świadczyć miałoby jego przyzwoita orientacja w sprawach Nordaty. O „jedność narodową” będzie tu zatem trudno, ale w ostatnich latach to właśnie zróżnicowanie etniczne stanowiło o sile i dynamice Królestwa Dreamlandu.

Na tym etapie nie wiadomo, czego – poza zawieszeniem broni w wojnie rządu z obywatelami – można spodziewać się po nowym premierze. „Plany pewne mam, jednakże wszystko po ewentualnym zwycięstwie” – tłumaczył. Program zaprezentowany w czasie kampanii wyborczej wolny jest od przesadnych ambicji, co czyni go bezpiecznie bezpretensjonalnym. Nie znajdziemy tu zapowiedzi odrodzenia mikroświata, ani nawet gruntownej przebudowy Dreamlandu. Stettin postawił na pryncypia i przyjemne dla ucha ogólniki: ochronę praw jednostki, rozwój demograficzny, infrastrukturę informatyczną i kontynuację prac nad systemem gospodarczym. Jest to zarazem program polityka wsłuchanego w nastroje ulicy, który znalazł się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Wiele wskazuje na to, że po okresie letnich turbulencji wchodzimy w „normalizacji”.

Czas debiutów

Sierpień okazał się idealnym czasem dla debiutantów. Weterani właśnie zeszli z placu boju. Po czterech miesiącach bezowocnej kadencji dreamlandzcy republikanie wywiesili białą flagę. Charyzmatyczny Casimir Oranje-Nassau, potencjalny i zarazem najbardziej oczekiwany zmiennik Chamberlaina, na kilka tygodni przed wyborami zawiesił działalność polityczną. Daniel von Witt już wcześniej przeszedł w tryb stand-by, ograniczając się do roli recenzenta poczynań kolejnych rządzących.

O ile zatem jeszcze w czerwcu Stettin skazany był na terminowanie u któregoś z bardziej doświadczonych graczy – postawił wówczas na Casimira Oranje-Nassau – w pierwszej dekadzie sierpnia mógł samodzielnie zagrać o pełną pulę bez konieczności wchodzenia w wyniszczające starcie z brutalną konkurencją. Na pewno nie była nią wymuszona okolicznościami kandydatura Prezesa Sądu Królestwa. Obaj grali do jednej bramki. „Biorąc pod uwagę fakt, że zarówno program premiera-elekta, jak i mój, w wielu punktach jest zbieżny, można założyć, że za ograniczeniem roli Korony w życiu politycznym i w ustroju państwa zagłosowało 16 wyborców” – zauważył w komentarzu dla naszej redakcji Aluś de la Ciprofloksja. „Czas starych wyjadaczy już się skończył i jak widać, nie sprawdzili się” – dodał.

(E2)

Dodaj komentarz



Copyright © 2012-2014 KURIER – Mikronacyjny Serwis Prasowy. All rights reserved.
Designed by Theme Junkie. Powered by WordPress.